Tym razem Kreml nie mieszał się w wybory na Ukrainie
Jedną z najbardziej rzucających się w oczy różnic między obecnymi wyborami prezydenckimi a głosowaniem z 2004 roku była postawa Rosji.
W czasie pomarańczowej rewolucji prezydent Władimir Putin natychmiast po ogłoszeniu Wiktora Janukowycza zwycięzcą drugiej tury wyborów pogratulował mu wbrew dowodom fałszerstw, po czym - by uprawomocnić sukces popieranego przez siebie kandydata - skłonił do podobnego gestu przywódców sojuszniczych republik Azji Środkowej. Co więcej, na rzecz szefa Partii Regionów pracowali wówczas najlepsi PR-owcy Kremla z Glebem Pawłowskim na czele.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.