Błędy unijnej polityki zagranicznej
W kryzysie afrykańskim Europa zachowała się jak wielogłowe monstrum, a nie jak stabilna wspólnota
Fakt ten przeszedł bez echa, ale pułkownik Muammar Kaddafi, splamiony krwią dyktator Libii, podejmował w listopadzie ubiegłego roku w Trypolisie przywódców Unii Europejskiej i państw afrykańskich. Komunikat wydany na koniec tego spotkania głosił: "Wyrażamy naszą wdzięczność przywódcy rewolucji i narodowi Wielkiej Arabskiej Libijskiej Dżamahirijji Ludowo-Socjalistycznej za opiekę, gościnność i troskę okazaną uczestnikom tego szczytu".
Graniczący ze służalczością szacunek okazany pułkownikowi Kaddafiemu przez niektórych europejskich przywódców to tylko jeden z punktów w ponurym katalogu błędów unijnej polityki zagranicznej w stosunku do Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Widzieliśmy już, jak Francja oferuje tunezyjskiemu autokracie pomoc w stłumieniu prodemokratycznego ruchu. Byliśmy świadkami niezgrabnej reakcji na protesty, które pozbawiły władzy Hosni Mubaraka w Egipcie. Mogliśmy obserwować, jak premier Włoch Silvio Berlusconi wije się jak piskorz, byle tylko nie skrytykować reżimu Kaddafiego.
Stabilne i subtelne zaangażowanie w świecie arabskim powinno być w UE priorytetem, ale jest fikcją. Nowy mechanizm polityki zagranicznej utworzony przez traktat lizboński miał ułatwić Europie inicjatywę na światowej scenie. Jednak w 2009 roku na szefową unijnej dyplomacji wybrano baronessę Catherine Ashton, której doświadczenie polityczne sprowadzało się do administrowania służbą zdrowia na poziomie hrabstwa. Teraz UE płaci cenę za determinację Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, by obsadzić na tym stanowisku nowicjusza.
Wspólnota musi opracować plan pomocy państwom arabskim w budowaniu wolnych instytucji politycznych, sądownictwa i społeczeństwa obywatelskiego. Musi złagodzić protekcjonizm, który wstrzymuje arabski import i zamrozić trzymane w jej krajach majątki upadłych autokratów. Przede wszystkim jednak musi działać jak odpowiedzialna siła, a nie jak wielogłowy potwór.
TŁUM. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu