Pierwsza debata, czyli to już ostatnia szansa Romneya
Stany Zjednoczone
Jutrzejsza debata prezydencka między Barackiem Obamą a Mittem Romneyem - pierwsza z trzech zaplanowanych - będzie dla republikańskiego pretendenta do Białego Domu praktycznie ostatnią szansą na odwrócenie losów rywalizacji.
Ostatnie tygodnie nie były dla niego udane - najpierw huragan, który odciągnął uwagę mediów od partyjnej konwencji, na której formalnie otrzymał nominację. Później seria wpadek z potencjalnie najbardziej brzemienną w skutkach - gdy wyciekło nagranie, na którym mówi, że 47 proc. Amerykanów niepłacących podatku dochodowego uważa się za ofiary systemu i tylko czeka na pomoc państwa.
Na pięć tygodni przed wyborami Obama ma przewagę w sondażach zarówno w skali kraju, jak i w większości kluczowych dla wyniku stanach.
Jeśli Romney ma przekonać do siebie Amerykanów, musi to zrobić jutro. Tematem debaty będą sprawy krajowe, co w obecnej sytuacji Stanów oznacza gospodarkę. Słabe tempo wzrostu i wolno spadające bezrobocie powodują, że dla większości Amerykanów jest ona najważniejszą sprawą podczas tych wyborów. Romney tylko w kwestii walki z długiem publicznym ma lepsze notowania niż Obama. Jeśli zdoła przekonać wyborców, że bez zmniejszenia długu Ameryce grozi niewypłacalność i ma pomysł na walkę z bezrobociem, może powalczyć o zwycięstwo. W dwóch następnych debatach będzie o to trudniej - druga ma formę otwartego spotkania z wyborcami, w czym Obama lepiej się czuje, a trzecia będzie poświęcona sprawom zagranicznym, na czym też lepiej zna się obecny prezydent.
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu