Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Waszyngton zaczął się mścić za szyickie ataki

Szyiccy bojówkarze na niedzielnym pogrzebie kolegów poległych w amerykańskim nalocie, Bagdad
Szyiccy bojówkarze na niedzielnym pogrzebie kolegów poległych w amerykańskim nalocie, Bagdadfot. Ahmed Jalil/EPA/PAP
5 lutego 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Amerykanie zbombardowali ponad 85 celów w Iraku i Syrii, ale nie zdecydowali się na bezpośrednie uderzenie na Iran

W piątek amerykańskie wojsko przeprowadziło pierwszy etap militarnego odwetu za atak dronowy na bazę w Jordanii z końca stycznia, w którym śmierć poniosło trzech żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych, a kilkudziesięciu zostało rannych. Na cel wzięto ponad 85 miejsc w Iraku i Syrii, wykorzystywanych przez szyickie oddziały, z których część jest powiązana z Iranem. W Iraku, zgodnie z informacjami rządu w Bagdadzie, zginęło 16 osób, w tym nieokreślona liczba cywili. Po stronie syryjskiej, jak szacują grupy od lat monitorujące konflikt w tym kraju, zabito od kilkunastu do kilkudziesięciu bojowników. Prezydent USA Joe Biden nie zdecydował się za to na uderzenie na Iran, mimo wezwań pojawiających się ze strony republikanów.

Jeśli wierzyć zapowiedziom urzędników z Waszyngtonu, piątkowe bombardowanie stanowi zaledwie pierwszą część szerszej odpowiedzi, która ma trwać tygodniami i w której są zaplanowane także cyberataki. Operacja była starannie przygotowywana, a do inauguracyjnego odwet ostrzału doszło pięć dni po ataku w Jordanii. Stany Zjednoczone wykorzystały ten czas na przegrupowanie wojsk i kontakty specjalnymi kanałami z Iranem. Zwaśnione strony zapewniały siebie nawzajem o tym, że nie chcą gwałtownej eskalacji konfliktu, Iran zastrzegł sobie do tego prawo w przypadku bezpośredniego ataku na własne terytorium.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.