Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

O co naprawdę chodzi Iranowi

Protest w Islamabadzie przeciw „sojuszowi Indii, Iranu i Izraela”
Protest w Islamabadzie przeciw „sojuszowi Indii, Iranu i Izraela”fot. Sohail Shahzad/EPA/PAP
22 stycznia 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Przeprowadzając niemal równoczesne ataki w Iraku, Pakistanie i Syrii, Iran wysłał sygnał Izraelowi i Stanom Zjednoczonym, nie narażając się przy tym na poważniejszy odwet

Najpierw iracki Kurdystan i syryjski Idlib, a dzień później pakistański Beludżystan. W ciągu dwóch dni Iran przeprowadził ataki rakietowe na cele w trzech krajach regionu. Wszystkie w ramach odpowiedzi na podwójny zamach terrorystyczny samozwańczego Państwa Islamskiego (Da’isz) w Kermanie z początku roku, w którym przy grobowcu zamordowanego przez Amerykanów w 2021 r. generała Ghasema Solejmaniego, dowódcy elitarnych sił Ghods, śmierć poniosło nawet 100 osób. Każdy z ostrzałów miał inną specyfikę, ale nie ma wątpliwości, że ich kombinacja miała udowodnić Amerykanom i Izraelczykom, że Iran może przeprowadzać precyzyjne uderzenia. Dotyczy to szczególnie Idlibu na zachodzie Syrii, położonego mniej więcej tak daleko od granic państwa ajatollahów jak Tel Awiw. Oficjalnie celem był tam właśnie Da’isz, ale o weryfikację tych twierdzeń w pogrążonym w chaosie regionie jest wyjątkowo trudno.

– To sygnał, że Iran widzi wydarzenia w regionie jako system naczyń połączonych. Według Teheranu Izrael wspiera separatystów z Beludżystanu i Da’isz. Jednocześnie uderzenia są zachowawcze, gdyż nie narażają Iranu na odpowiedź ze strony USA czy Izraela, bo żaden z celów nie był z nimi bezpośrednio związany – mówi Witold Repetowicz z Akademii Sztuki Wojennej, autor książki „Allah akbar. Wojna i pokój w Iraku”. W ataku na Irbil zginął Peszrał Dyzaji, kurdyjski biznesmen, którego majątek był szacowany nawet na 1 mld dol. Wszystko wskazuje, że nie był to przypadek i celem Iranu faktycznie był przedsiębiorca powiązany z pozostającym w chłodnych relacjach z Teheranem prezydentem autonomicznego rządu kurdyjskiego w północnym Iraku Masudem Barzanim. W komentarzach ze strony irańskiej pojawiają się oskarżenia o współpracę z Mosadem i handlowanie ropą z Izraelem, choć poważniejszych dowodów brak. Faktem jest, że niegdyś z irackiego Kurdystanu do Izraela płynęła ropa, lecz ostatnimi miesiącami tranzyt miał być zawieszony z powodu zamknięcia rurociągu ciągnącego się do Turcji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.