Drugi etap wojny na Bliskim Wschodzie
Na razie widmo inwazji lądowej na Liban jest wykorzystywane przez Izrael jako straszak. Amerykanie ostrzegają jednak, że ryzyko jest realne, a wojna może wybuchnąć latem
Powoli zaostrza się toczący się równolegle do wojny w Strefie Gazy konflikt na terytorium Libanu. Izraelczycy uderzyli w tym tygodniu m.in. w położone na północnym wschodzie kraju obiekty należące do Hezbollahu, wspieranej przez Iran libańskiej organizacji militarno-politycznej. W ataku zginęło dwóch członków bojówki. Hezbollah również nie odpuszcza: we wtorek wystrzelił ok. 100 rakiet z katiuszy w kierunku północnego Izraela. Był to największy ostrzał przeprowadzony przez libańskich sojuszników Hamasu od 7 października ub.r.
Po wybuchu wojny w Strefie Gazy regularnie dochodziło do ataków na linii Liban–Izrael. Początkowo ograniczały się one jednak do terenów przygranicznych. W styczniu Izraelczycy poszli o krok dalej, przeprowadzając nalot na obrzeża Bejrutu, w którym zginął zastępca biura politycznego Hamasu Saleh Al-Arouri. W ostatnich dniach zintensyfikowali swoją kampanię powietrzną, posuwając się w głąb niewielkiego, bo zbliżonego powierzchnią do województwa świętokrzyskiego, kraju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.