W Turcji ostatnia nadzieja
Konfederaci barscy widzieli w imperium osmańskim siłę, która pomoże im wyrwać Rzeczpospolitą ze szponów Rosji
Wizytę Donalda Tuska w Turcji przyjęto w Polsce nadzwyczaj dobrze. Właściwie nikt jej nie krytykował – wezbrały za to nadzieje, że Recep Tayyip Erdoğan może zostać sojusznikiem Warszawy. Bardzo pożądanym z racji tego, że armia turecka obecnie jest drugą co do wielkości w NATO.
Poza tym dzieje wrogości rosyjsko-tureckiej są długie. Od połowy XVII w. kraje te stoczyły ze sobą aż 11 wojen, konkurując o wpływy wokół Morza Czarnego oraz na Zakaukaziu. Dodatkowo implozja Polski w XVIII w. była śmiertelnie niebezpieczna dla Turcji, bo otwierała przed Petersburgiem szansę na podbicie państwa Osmanów. Ale muzułmańskie imperium okazało się zbyt słabe, żeby zdołać zapobiec rozbiorom – i zamiast skutecznie wesprzeć, tylko przyczyniło się do upadku Rzeczpospolitej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.