Węgierski poligon AI
Na jednym z nagrań opublikowanych podczas kampanii na Węgrzech widać, jak lider tamtejszej opozycji, Péter Magyar, prowadząc samochód, dojeżdża do skrzyżowania. Może tam skręcić w lewo (w kierunku Brukseli) albo pojechać prosto na Węgry. – Nie martw się, Ursulo, ja zawsze wybieram lewą stronę – mówi do siedzącej obok niego przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen.
Na innym nagraniu widzimy z kolei prezydenta Ukrainy, Wołodymira Zełenskiego, który, siedząc na złotej toalecie, wciąga kokainę i liczy pieniądze. Z kolejnych filmów, tym razem opatrzonych logotypami renomowanych redakcji, takich jak Reuters czy Deutsche Welle, dowiadujemy się, że ukraińscy uchodźcy planowali zamach na premiera Viktora Orbána.
Orbánowi pomaga Rosja
Co łączy te materiały? Wszystkie są wytworem wyobraźni i nie mają żadnego oparcia w faktach. Magyar, polityk wywodzący się z partii Orbána, a dziś rywalizujący z nim o fotel premiera, to konserwatysta – daleko mu do osoby, która „zawsze wybiera lewą stronę”. Zełenski nigdy nie został nagrany w opisanej sytuacji, a Deutsche Welle podkreśliło, że „nie ma żadnych dowodów na istnienie planów ataku i żadne media o nich nie informowały”. Wszystkie nagrania jednak wzmacniają narrację, zgodnie z którą Magyar jest wykonawcą rozkazów podżegaczy wojennych z Kijowa i Brukseli. W tej wizji, dla odróżnienia, Orbán przedstawiany jest jako jedyny polityk, który może zapewnić Węgrom bezpieczeństwo i dobrobyt.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.