Władze Lwowa robią dobrą minę do złej gry
Lwów ma opinię miasta najgorzej przygotowanego do organizacji Euro 2012. Ukraińcy uważają, że zupełnie niesłusznie.
W Gdańsku wczoraj zakończyła się konferencja Press Euro 2012. Przez dwa dni w międzynarodowym gronie debatowano o organizacji mistrzostw Europy. Wśród gości konferencji byli także przedstawiciele Lwowa. Kilka dni temu zakończyła się ostatnia wizytacja UEFA w tym mieście. Przedstawiciele Lwowa są po niej optymistami.
- Budowa stadionu idzie zgodnie z harmonogramem i skończy się we wrześniu 2011 roku - mówi nam Maria Lupynis z lwowskiego komitetu organizacyjnego. - Zakończyliśmy też przetarg na rozbudowę lotniska. Pokazaliśmy wszystko, co zrobiliśmy, i zapewniliśmy urzędników UEFA, że nasze miasto zdąży ze wszystkimi pracami na czas.
Lwów, podobnie jak Donieck i Charków, walczy z czasem. W połowie grudnia na Maderze zbierze się komitet wykonawczy UEFA, który zadecyduje, w ilu ukraińskich miastach zostanie rozegrany turniej. Pewny swego jest tylko Kijów. Michel Platini i jego koledzy zadecydują, czy oprócz stolicy uczestników Euro podejmą jeszcze tylko w jednym czy trzech innych miastach.
W Gdańsku przedstawiciele miast gospodarzy pokazywali uczestnikom konferencji, jaki postęp inwestycji już osiągnęli. Mówili o budowie stadionów, dróg czy hoteli. Wyjątkiem był Lwów, który chwalił się jedynie działaniami promocyjnymi wśród mieszkańców tego miasta. Można się było dowiedzieć o... cyklu wykładów dla studentów lwowskich uczelni, zobaczyć nowe logo, posłuchać o turnieju dla kibiców. Konkretów - zatrważająco mało.
Jakby mało było problemów tego miasta, członek Partii Regionów (mało popularnej na zachodzie Ukrainy) napisał donos do UEFA na Lwów. Petro Pysarczuk w liście do Platiniego "życzliwie" poinformował, że drogi we Lwowie są w fatalnym stanie, hotele istnieją na papierze, transport publiczny nie spełnia żadnych standardów europejskich, a w miejscu, gdzie ma stanąć stadion, na razie straszy wielka dziura pełna błota. O liście miał się dowiedzieć wiceprezydent UEFA David Taylor, który 7 i 8 listopada wizytował Lwów. Na szczęście dla miasta przy polskiej granicy nie miał o nim aż tak złego zdania. Powiedział, że Lwów poczynił ogromne postępy w przygotowaniach. Mimo to nadal można śmiało oceniać to miasto jako najgorzej ze wszystkich przygotowane do Euro.
- Robimy swoje i czekamy na decyzję UEFA. Wierzymy, że będzie dla nas pozytywna - powiedziała Lupynis. Jeśli nie ma racji, sen Lwowa o Euro 2012 może się skończyć za niespełna miesiąc.
Artur Szczepanik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu