Operacja „przewłaszczenie” wkracza w kluczową fazę
Robert Soszyński: Najważniejsze to nie wkładać otrzymanego zaświadczenia do szuflady i żyć w przeświadczeniu, że sprawa jest załatwiona. Bo za 10 lat może się okazać, że jesteśmy winni miastu równowartość 10 opłat za użytkowanie wieczyste
fot. Maciej Jaźwiecki/Agencja Gazeta
Robert Soszyński, wiceprezydent Warszawy
Jak idzie wydawanie zaświadczeń potwierdzających przekształcenie użytkowania wieczystego w prawo własności?
Od połowy roku bardzo dobrze. Wcześniej ustawa była – delikatnie rzecz mówiąc – mało doskonała. W pierwszej połowie roku, gdy zaczęliśmy ją stosować, okazało się, że jej przepisy są nieprecyzyjne. Konieczne były aż trzy nowelizacje, by można było rozpocząć wydawanie zaświadczeń. Gdyby nie zmiany, jakie wprowadziło Ministerstwo Infrastruktury, nie ruszylibyśmy z miejsca. Myślę, że do końca roku wydamy ok. 200 tys. zaświadczeń. Wydajemy ich od kilkuset do ponad tysiąca dziennie. Założenie ustawodawcy, że wszystkie zaświadczenia powinny być wydane do końca 2019 r., było nierealne. Szczególnie w Warszawie, gdzie jest 450 tys. użytkowników wieczystych. Wydaje się, że to prosta czynność, ale przed wydaniem dokumentu trzeba sprawdzić, czy dana nieruchomość faktycznie podlega przekształceniu. A w przypadku użytkowników zbiorowych, takich jak spółdzielnie mieszkaniowe, trzeba jeszcze zbadać ewentualną niedozwoloną pomoc publiczną, bo oprócz zasobów lokatorskich są tam jeszcze lokale użytkowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.