Stawki za dowóz niepełnosprawnych dzieci do szkół i przedszkoli czeka ustawowe ujednolicenie
W prawie oświatowym nie ma szczegółowych zasad takiej refundacji kosztów. Efekt? Każda gmina ma własny mechanizm, który najczęściej jest krytykowany przez rodziców. Senat postanowił to ukrócić i zaproponował wprowadzenie specjalnego algorytmu
Wraz z początkiem roku szkolnego wraca problem dowozu dzieci do szkoły. Rodzice boją się zwłaszcza o te najmłodsze, pięcio- i sześcioletnie. Nie zawsze chcą, by korzystały ze szkolnego autobusu i sami je odwożą do placówki – komunikacją publiczną lub prywatnym autem. Sprawa komplikuje się, gdy dziecko ma orzeczoną niepełnosprawność. Poszczególne gminy różnie ustalają bowiem stawkę zwrotu za kilometr przejazdu; często mają odmienne zasady rekompensaty. Powoduje to niezadowolenie opiekunów i nierzadko sprawy trafiają do sądów. Sęk w tym, że wyroki nie są jednolite. Jest jednak światełko w tunelu – 29 sierpnia odbyło się w Sejmie pierwsze czytanie senackiego projektu nowelizacji prawa oświatowego, który ma te kwestie uregulować.
Senacka inicjatywa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.