Nowe rozwiązanie, stara walka o wpływy
Do 30 czerwca br. po raz pierwszy włodarze i zarządy powiatów (województw) przedkładali raporty o stanie kierowanej przez siebie jednostki samorządu terytorialnego. Rady/sejmiki po debacie z udziałem mieszkańców oceniały ten dokument, co przekładało się na udzielenie lub nie wotum zaufania dla władz konkretnej JST.
Przypomnijmy, że raport o stanie JST został wprowadzony do regulacji ustrojowych samorządu ustawą z 11 stycznia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych (Dz.U. poz. 130; dalej: u.z.n.u.). Nie jest znany sens dodania tego instrumentu, bo równocześnie z raportem wójt/zarząd składa sprawozdanie z wykonania budżetu. Ale choć procedury są ze sobą powiązane, to ich przebieg jest niezależny. I to często sprawia gminom problemy. Jedenak między raportem a sprawozdaniem z wykonania budżetu jest ważna różnica. Procedura absolutoryjna (związana z wykonaniem budżetu) odbywa się według znanych z góry kryteriów, tj. oceny, czy budżet był wykonany zgodnie z wolą rady, a więc zgodnie z uchwałą budżetową, a także czy wykonanie to było rzetelne, celowe i gospodarne. Takich wskaźników oceny raportu u.z.n.u. nie wprowadziła. Czym to może skutkować? – Raport zamiast służyć do kontroli władzy, może pełnić funkcję narzędzia walki politycznej i interpersonalnej – wyjaśnia dr Jakub H. Szlachetko, adwokat, prezes Zarządu Instytutu Metropolitalnego, wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim. Dziś już wiadomo, że w niektórych jednostkach tak to narzędzie zostało wykorzystane. A przynajmniej tak odebrali sytuację ci włodarze, którzy mieli kłopot z uzyskaniem wotum zaufania. Dla przykładu – burmistrz Namysłowa głosowanie skutkujące nieudzieleniem mu wotum zaufania nazwał politycznym i pokazującym, że część radnych nie chce z nim współpracować. Przy czym, jak zaznaczył, ta sama rada udzieliła mu później absolutorium. Według włodarza radni nie mieli odwagi postąpić inaczej z obawy przed Regionalną Izbą Obrachunkową w Opolu, która – zdaniem burmistrza – z pewnością uznałaby głosowanie za polityczne (biorąc pod uwagę pozytywne zaopiniowanie sprawozdania z wykonania budżetu za 2018 r.). Podobna sytuacja spotkała także prezydenta Konina. Nie otrzymał on od rannych wotum zaufania za poprzedni rok, mimo że urzędował w tym czasie tylko 26 dni roboczych. Przed niesłuszną, jego zdaniem, oceną próbował się bronić – wystąpił do wojewody z prośbą o unieważnienie. Organ nadzoru stwierdził jednak, że brak do tego podstaw prawnych. Uchwała obowiązuje.
Kolejny przykład – Myślenice. Też brak wotum po procedurze raportu o stanie JST. Burmistrz nie pozostawił tego bez echa. W oświadczeniu do mieszkańców (http://myslenice.pl/oswiadczenie-ws-nieudzielenia-wotum-zaufania,news-1254) przypomniał, że raport o stanie gminy dotyczył roku 2018, w którym sprawował urząd zaledwie kilka tygodni. Zarzucił niektórym radnym wyrachowanie „obliczone na odwołanie nowo wybranego burmistrza, któremu mieszkańcy rekordową ilością głosów dali mandat zaufania na najbliższe 5 lat”. Włodarz wspomniał też o tym, że dwukrotne nieudzielenie wotum zaufania może skutkować koniecznością przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania go z urzędu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.