Ekwiwalent wypłacony włodarzowi może być problemem dla jego podwładnego
Jeśli wójt nie chce iść na urlop, to sekretarz powinien go skierować na wypoczynek zgodnie z planem urlopów. I wydać polecenie na piśmie. Wtedy nie poniesie odpowiedzialności za nieuzasadnione wydatki urzędu
W samorządzie obowiązuje niespotykana nigdzie indziej praktyka, że szefa na wypoczynek wysyła podwładny, co wynika wprost z art. 8 ust. 2 ustawy o pracownikach samorządowych (dalej: u.p.s.). Mówi on, że czynności z zakresu prawa pracy wobec wójta (burmistrza, prezydenta miasta), związane z nawiązaniem i rozwiązaniem stosunku pracy, wykonuje przewodniczący rady gminy, a pozostałe zadania tym obszarze - wyznaczona przez włodarza osoba zastępująca lub sekretarz gminy. Ponieważ wójt najczęściej nie wyznacza osoby, która miałaby je wykonywać, spadają one na sekretarza. Powoduje to w praktyce wiele problemów, bo szef gminy czasem nie może, a częściej po prostu nie chce iść na urlop. Za niewykorzystane dni wypoczynku trzeba mu zaś wypłacić ekwiwalent. Ten proceder powtarza się w wielu gminach od lat, jest powszechny zwłaszcza w roku, w którym wójt kończy kadencję. W efekcie włodarz otrzymuje świadczenie, a sekretarz, w razie kontroli Państwowej Inspekcji Pracy lub regionalnej izby obrachunkowej, ma kłopoty, bo obciąża się go winą za nieuzasadnione wydatki.
Zaburzona relacja
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.