Ratusz podejrzany o kryptoreklamę
Czy wszystkie kartony do napojów można określać jako tetra pak? Konkurencja koncernu Tetra Pak wywalczyła wycofanie tego zwrotu z materiałów promocyjnych miasta
Poruszenie w światku producentów opakowań wywołał przygotowany przez władze Warszawy projekt broszury informacyjnej o tym, jak od 1 lipca segregować śmieci. Dzięki niej mieszkańcy mają się zapoznać z nowymi zasadami zbiórki odpadów, które wymusza ustawa śmieciowa z 1 lipca 2011 r. (Dz.U. z 2011 r. nr 152, poz. 897 ze zm.). W materiałach biura gospodarki odpadami komunalnymi znalazł się zapis: "do czerwonego worka wrzucamy m.in. kartony i tekturę pokrytą folią aluminiową (np. opakowania typu tetra pak po mleku, napojach)".
Nieuczciwa konkurencja
Chodzi o zwrot "tetra pak", za pomocą którego władze Warszawy mimowolnie promują szwedzką firmę Tetra Pak, która ma większościowy udział w rynku produkcji opakowań do mleka i napojów w Polsce. Sformułowanie budzi sprzeciw innych dostawców, np. szwajcarskiego koncernu SIG Combibloc, który jest w Polsce numerem dwa (oprócz nich liczy się jeszcze spółka Elopak). Wytwórcy opakowań zwracają uwagę, że nie ma kartonów typu tetra pak i nie powinno się stosować tej nazwy jako synonimu dla wszystkich opakowań do napojów.
SIG Combibloc podkreśla, że wspólnym sukcesem branży jest to, że kartony po napojach zostały uwzględnione w miejskich zasadach segregacji odpadów. Problem jednak w tym, że użycie przez Urząd m.st. Warszawy w broszurze informacyjnej sformułowania "opakowania typu tetra pak" może sugerować, że każdy karton do mleka i napojów jest wyprodukowany przez koncern Tetra Pak i że w wyznaczonych przez władze miasta miejscach selektywnej zbiórki odpadów mogą być składowane opakowania kartonowe wyprodukowane wyłącznie przez tę firmę. Taka informacja nie odpowiada rzeczywistości i dyskryminuje innych producentów, przez co urząd miałby narazić się na zarzut na podstawie przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz.U. z 2003 r. nr 153, poz. 1503 ze zm.) - przekonuje konkurencja.
- Co do zasady władze miasta nie powinny promować w oficjalnych broszurach nazwy, która jest zastrzeżona dla konkretnego producenta, a na dodatek nie jest przyjęta w języku polskim. Wymienianie nazwy tylko jednego producenta jest niezgodne z dobrym obyczajem i może dyskryminować innych przedsiębiorców - przyznaje radca prawny Marcin Paczewski z kancelarii Chałas i Wspólnicy.
Specjaliści zwracają jednak uwagę, że trudno byłoby z tego powodu postawić ratuszowi zarzuty na podstawie przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
- W informacjach publicznych urząd miasta powinien się wystrzegać promowania jakichkolwiek przedsiębiorców. Służy to ugruntowaniu pozycji rynkowej tego podmiotu w świadomości społecznej i może zostać uznane za nieuprawnioną promocję. Nie można jednakże takiego działania zakwalifikować jako czynu nieuczciwej konkurencji - twierdzi adwokat Jan Góralski z kancelarii Góralski & Goss Legal.
- Ustawa reguluje stosunki między dwoma przedsiębiorcami, a biuro gospodarki odpadami przymiotu przedsiębiorcy nie ma. Legitymację bierną (zdolność do bycia pozwanym) do ewentualnego pozwu miałaby np. jedna ze spółek handlowych miasta prowadzących działalność gospodarczą, która umieszczałaby zwrot "tetra pak" np. na swoich pojemnikach. Konsekwencje prawne mogłaby też rodzić sytuacja, w której dominujący na rynku producent umówiłby się z miastem na promowanie swojej marki - zwraca uwagę mecenas Paczewski.
Googlowanie w jeepie
Dla producentów wejście nazwy firmy do potocznego języka jako synonimu całej grupy produktów to marzenie, bo z reguły przekłada się na lepsze wyniki sprzedaży. Na przykład dla przeszukiwania internetu używamy słowa "googlowanie", mimo że Google to tylko jedna z wyszukiwarek. Adidas wszedł do potocznego języka jako synonim buta sportowego, a pampersy to w powszechnym odbiorze pieluchy dla dzieci. Określenia "jeep" używa się potocznie nie tylko wobec pojazdów firmy Jeep, ale samochodów terenowych w ogóle.
Z tetra paku władze miasta postanowiły się jednak wycofać.
- Nie było naszą intencją reklamowanie konkretnej firmy. Dlatego podjęliśmy decyzję o zastąpieniu określenia, które wzbudziło kontrowersje, neutralnym zwrotem: "opakowania po mleku, napojach". Plakaty i ulotki nie zostały jeszcze wydrukowane, więc miasto nie poniesie dodatkowych kosztów - twierdzi Bartosz Milczarczyk, rzecznik Urzędu m.st. Warszawy.
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu