Wielkie budowanie i trudne reformy
Takich funduszy na inwestycje, jak w latach 2010-2014, Polska chyba jeszcze nie miała. Drogi, skwery, pływalne, siedziby urzędów powstają jak grzyby po deszczu.
Są wreszcie fundusze na rewitalizację od lat zapomnianych zabytków oraz budowę boisk i hal przy szkołach. Jednocześnie jednak mamy chaos na szosach i dzieci uczące się w cementowym pyle. No i jeszcze te stadiony. Wszystko stawiane w przetargach niby najtaniej, ale drogo, i często byle jak. No cóż, za parę lat zobaczymy, czy ten boom da trwałe efekty i ile kłopotów przysporzy przyszłym włodarzom.
Dzisiejszym sen z powiek spędzają dwie sprawy - jak poradzić sobie z rodzicami, którzy nie chcą oddawać do szkół sześciolatków, i z mieszkańcami, którym nie chce się segregować śmieci. I zaczynają się zastanawiać - po co wprowadziliśmy te reformy?
@RY1@i02/2015/096/i02.2015.096.05000010b.802.jpg@RY2@
(Zofia Jóźwiak)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu