Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Jak zmienić prawo, aby nic się nie zmieniło, czyli refleksje na temat klauzuli samarytanina

2 listopada 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

P arlament zakończył w ubiegłym tygodniu prace nad ustawą o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID19, uchwaloną przez Sejm 22 października 2020 r. Senat nie wprowadził zmian do treści art. 24 tego aktu, który wprowadza do polskiego systemu prawa tzw. klauzulę dobrego samarytanina, mającą w założeniu uwolnić lekarzy walczących z epidemią SARS-CoV-2 od odpowiedzialności karnej za błędy medyczne. Omawiany przepis brzmi tak (wykropkowano nazwy ustaw i ich publikatory): „Nie popełnia przestępstwa, o którym mowa w art. 155, art. 156 par. 2, art. 157 par. 3 lub art. 160 par. 3 (…), ten, kto w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, udzielając świadczeń zdrowotnych (…) w ramach rozpoznawania lub leczenia COVID-19 i działając w szczególnych okolicznościach, dopuścił się czynu zabronionego, chyba że spowodowany skutek był wynikiem rażącego niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach”. W moim przekonaniu wprowadzona do systemu prawa karnego materialnego (pozakodeksowego) norma nie dokonuje radykalnych zmian w obecnym modelu odpowiedzialności karnej lekarzy. Wynika to z następujących przyczyn.

Po pierwsze, cytowany przepis nie wyłącza ścigania lekarzy za błędy medyczne, które realizują znamiona przestępstw, a tylko ewentualnie uchyla odpowiedzialność (o czym niżej). Oznacza to, że prokurator nadal będzie musiał ścigać błędy medyczne (także popełnione w związku ze zwalczaniem epidemii), ponieważ nie uchylono w tym zakresie nakazu określonego w art. 10 par. 1 k.p.k. Tym samym w razie wpłynięcia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na błędzie medycznym, prokurator nadal ma obowiązek przeprowadzenia postępowania, a w szczególności przesłuchania lekarzy, świadków, zgromadzenia dokumentacji medycznej i powołania biegłych. Ocena, czy mamy do czynienia z sytuacją określoną w art. 24, będzie możliwa dopiero po przeprowadzeniu zasadniczej części postępowania przygotowawczego, a więc po uzyskaniu opinii biegłych.

Po drugie, hipoteza przepisu jest zakreślona bardzo wąsko. Przede wszystkim zwraca uwagę, że dotyczy on wyłącznie „rozpoznawania lub leczenia COVID-19”. Nie obejmuje więc sytuacji, w których lekarz popełnił błąd związany z leczeniem innych chorób i problemów zdrowotnych, towarzyszących COVID-19 lub współwystępujących z tą chorobą. Tymczasem to jest największa grupa przypadków, z którymi w praktyce lekarze mają do czynienia. Problem polega bowiem na tym, że lekarz skierowany do zwalczania epidemii nie leczy tylko COVID-19, lecz leczy pacjenta, który oprócz COVID-19 może mieć wiele różnych, poważnych chorób, np. nadciśnienie tętnicze czy niewydolność serca. Oznacza to, że lekarze różnych specjalizacji, którzy zostali zobowiązani ‒ choćby przez pracodawców lub wojewodę ‒ do zwalczania epidemii, nie są chronieni przed odpowiedzialnością za błędy popełnione w rozpoznawaniu i leczeniu pacjentów, lecz wyłącznie w rozpoznawaniu i leczeniu COVID-19.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.