Polacy przestają bać się inflacji. Obawy spadły niemal o połowę
Po okresie wysokiej inflacji z lat 2022–2024 nastąpiła normalizacja nastrojów. Polskie gospodarstwa domowe są obecnie bardziej optymistyczne niż w Rumunii czy na Słowacji
"Pod koniec XX w. ekonomiści zauważyli, że jednym z najważniejszych – jeśli nie najważniejszym – czynnikiem kształtującym inflację są tzw. oczekiwania inflacyjne. Intuicyjny przykład: jeśli spodziewamy się, że ceny niebawem wzrosną, to postąpimy racjonalnie, jeśli przestaniemy odwlekać większe wydatki na przyszłość (żeby zdążyć przed drożyzną) albo bardziej asertywnie postaramy się o podwyżkę w pracy, generując tym samym presję (popytową i płacową) na wzrost cen już dziś" – podaje Bank Pekao.
Nie boimy się inflacji
Stabilne i niskie oczekiwania inflacyjne sprzyjają odbudowie realnej wartości oszczędności, a konsumpcja rozkłada się w czasie bardziej równomiernie, nie generując nierównowagi w gospodarce. W ogólnym obrazie oczekiwań inflacyjnych gospodarstw domowych nastąpiło przejście od dwucyfrowych obaw o „znaczny wzrost cen” na początku 2025 r. do poziomu ok. 5,8 proc. w lutym 2026 r. Według GUS odsetek osób spodziewających się „znacznego wzrostu cen” spadł z 10,29 proc. w marcu ub.r. do 5,79 proc. w lutym br. Skrajnie pesymistyczne nastroje zostały niemal o połowę zredukowane. Największa grupa (ok. 49 proc.) uważa, że ceny będą rosły w „podobnym tempie”. Styczniowa inflacja wyniosła 2,2 proc. w ujęciu rocznym – połowa społeczeństwa akceptuje i spodziewa się stabilizacji w okolicach celu inflacyjnego NBP. Prawie 20 proc. respondentów według GUS uważa, że ceny pozostaną na tym samym poziomie – wynik sugeruje, że część społeczeństwa przestaje postrzegać inflację jako realne zagrożenie dla swojego budżetu domowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.