Ochrona firmy tylko dla wspólnika s.c.
Wstawienie do nazwy spółki cywilnej dodatku fantazyjnego zarejestrowanego jako część firmy wspólnika nie jest uważane za pierwsze użycie takiej firmy
Zasadą jest, że od czasu pierwszego użycia nazwy zależy jej ochrona. Lepsze prawo do firmy ma bowiem ten przedsiębiorca, który zaczął jej wcześniej używać. Tymczasem część firmy, czyli nazwy jednoosobowego przedsiębiorcy, działającego na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej, niebędąca imieniem czy nazwiskiem, może być użyta i w nazwie spółki cywilnej, i w innej firmie, np. spółki kapitałowej. Zdarza się to nawet wtedy, kiedy nowo powstały przedsiębiorca (np. w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością) działa na tym samym terenie i w tej samej branży co wcześniej spółka cywilna, której udziałowcem był jednoosobowy przedsiębiorca, którego dodatek fantazyjny był używany przez s.c. (Fachowiec Jan Iksiński był wspólnikiem Fachowca S.C., po czym na rynku pojawiła się Fachowiec sp. z o.o.).
Ważne jest bowiem nie tylko, kto zarejestrował określoną firmę jako pierwszy, lecz także kto jej faktycznie pierwszy użył. A nie jest pierwszym użyciem umieszczenie samego dodatku fantazyjnego obok określenia rodzaju spółki cywilnej. Dzieje się tak dlatego, że S.C. niemająca statusu przedsiębiorcy nie może posługiwać się firmą. Występuje wprawdzie w obrocie pod nazwą, ale ta nie korzysta z ochrony prawa firmowego. W kodeksie cywilnym nie uregulowano bowiem zasad obierania nazwy przez spółkę cywilną. Co więcej, nazwa takiej spółki nie jest nigdzie rejestrowana (rejestrują swoje firmy tylko wspólnicy, którzy są przedsiębiorcami). I to właśnie powoduje faktyczne komplikacje, kiedy wspólnik po rozwiązaniu spółki cywilnej, której nazwa zawierała część jego firmy, i po zaprzestaniu przez nią działalności nie rozpoczął od razu samodzielnej aktywności gospodarczej pod swoją firmą. Może się wszak zdarzyć, że ubiegnie go spółka zawiązana przez byłych wspólników (Fachowiec sp. z o.o.). I nie ma wówczas prawa taki jednoosobowy Fachowiec Jan Iksiński domagać się ochrony swojej firmy i żądać zaprzestania używania zarejestrowanego przez niego dodatku fantazyjnego przez nową spółkę.
Pokazuje to, jak słaba jest ochrona wszelkich interesów w spółce cywilnej. Wydawać by się bowiem mogło, że każdy przedsiębiorca może domagać się ochrony swego prawa do firmy na podstawie art. 4310 k.c. Przepis ten mówi bowiem, że przedsiębiorca, którego prawo do firmy zostało zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego. Niemniej prawo do firmy powstaje tylko wtedy, kiedy przedsiębiorca faktycznie pod nią działa. Również dalsze istnienie prawa do tego rodzaju nazwy zależy od rzeczywistego, publicznego i związanego z przedmiotem działalności przedsiębiorcy używania firmy na określonym rynku. Jeśli więc po wpisaniu się do ewidencji działalności gospodarczej ktoś prowadził przedsiębiorstwo jedynie ze wspólnikami w spółce cywilnej i w nazwie tej spółki użyto jego dodatku fantazyjnego (Fachowiec s.c.), ale bez połączenia z imieniem i nazwiskiem, to trudno uznać, że w ten sposób doszło do rzeczywistego, pierwszego użycia firmy tegoż wspólnika. Nie była to wszak nazwa Fachowiec Jan Iksiński i wspólnicy S.C. lub podobna. Tymczasem tylko takie użycie dawałoby przedsiębiorcy (zarejestrowanemu jako Fachowiec Jan Iksiński) podstawę do ochrony firmy na podstawie art. 4310 k.c.).
Trzeba także pamiętać, że firma jest prawem przysługującym wyłącznie przedsiębiorcom. A w przypadku spółki cywilnej są nimi poszczególni wspólnicy, nie spółka. Dlatego ochrony prawa do firmy może dochodzić jedynie wspólnik.
Dobromiła Niedzielska
dobromila.niedzielska@infor.pl
Art. 432 - 4310 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm.).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu