Spór o Valentino, czyli koegzystencja marek na rynku regulowana umownie
Czy dwaj przedsiębiorcy o tej samej z pozoru nazwie mogą współistnieć obok siebie na rynku? Czy warto zawrzeć umowę o koegzystencji, by zabezpieczyć prawa każdego z podmiotów? Odpowiedzi na te i inne pytania dostarcza przebieg sądowego sporu Valentino kontra Valentino
Niedawno znów było głośno o zainicjowanym jeszcze w 2019 r. w Kalifornii sporze sądowym pomiędzy dwoma producentami dóbr z segmentu odzieżowego. Garavani Valentino zyskał światową sławę, tworząc prawdziwe imperium dóbr luksusowych, natomiast Mario Valentino stał się znanym producentem na rynku krajowym. Marka Mario Valentino powstała w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku (w jej ofercie jest głównie galanteria skórzana), natomiast dużo bardziej utożsamiany z tą nazwą dom mody Valentino powstał kilka lat później, w 1960 r. Konkurencyjna działalność obu przedsiębiorców startowała niezależnie, a ich kariery potoczyły się odmiennie, jednemu z nich przynosząc o wiele większą popularność (a co za tym idzie, także większą liczbę naśladowców).
Czy przezorny zawsze jest zabezpieczony
Warto wspomnieć, że w 1979 r. dom mody Valentino zawarł z marką Mario Valentino umowę, zgodnie z którą używanie nazwy „Valentino” do oznaczania wyrobów skórzanych jest ograniczone. Mario Valentino może na swoich skórzanych torbach umieszczać pełną nazwę swojej firmy, a także jej skróty „M. Valentino”, „Valentino”, „MV” i „V” ‒ dotyczy to jednak tylko zewnętrza tych produktów. Wewnątrz oraz na opakowaniach może posługiwać się wyłącznie pełną nazwą marki. Z kolei dom mody Valentino, jak wynika z porozumienia, na swoich produktach oraz w reklamach oprócz nazwy „Valentino” może umieszczać także nazwisko Garavani. Pomimo jasnych zapisów umowy dom mody Valentino zarzuca drugiej stronie, że ta się z niej nie wywiązuje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.