Uporczywych dłużników czekają surowsze sankcje
Zatory płatnicze to obecnie jedna z największych bolączek polskich przedsiębiorców. Mechanizm ich powstawania jest prosty: kontrahent A nie płaci w terminie kontrahentowi B. B zaczyna mieć trudności, więc nie płaci swoim kontrahentom ‒ C i D. C i D mają zaś swoich. Powstaje efekt kuli śnieżnej, który dociera aż do firmy Z. Przez to, że przedsiębiorca A nie zapłacił w terminie, upaść może nawet kilkadziesiąt podmiotów.
Ustawodawca dostrzegł ten problem. I jakkolwiek stwierdził, że gdy komuś brakuje pieniędzy na regulowanie zobowiązań, niewiele można poradzić, to trzeba walczyć z tymi przedsiębiorcami, którzy środki mają, ale z jakichś przyczyn, np. chęci taniego kredytowania swej działalności, opóźniają regulowanie zobowiązań. Prezydent 9 sierpnia podpisał ustawę z 19 lipca o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych (w momencie zamykania numeru czekała na publikację w Dzienniku Ustaw). Zmienia ona kilka ustaw, by ułatwić dochodzenie należności.
Większość nowych rozwiązań wejdzie w życie 1 stycznia 2020 r. W uzasadnieniu do projektu przyjętej już ustawy można przeczytać, że jej celem jest „poprawa otoczenia prawnego, w jakim funkcjonują strony transakcji handlowych, w celu ograniczenia zatorów płatniczych”. Projektodawca zdecydował się zdefiniować kłopot przez analizę statystyczną. Wskazano, że z „Europejskiego Raportu Płatności 2017” wynika, że aż 78 proc. przedsiębiorców otrzymuje zapłatę 30 dni po terminie, a 13 proc. czeka na nią nawet do 60 dni. Doliczając do tego średni termin zapłaty wskazany na fakturze, daje to od dwóch do trzech miesięcy bez wpływów na konto firmy. Zdaniem 45 proc. przedsiębiorców jest to celowe działanie ich kontrahentów. Z kolei z raportu Forum Obywatelskiego Rozwoju „Zatory płatnicze: Duży problem małych firm” wynika, że ponad połowa firm deklaruje opóźnienia w płatnościach jako barierę dla prowadzonej przez nie działalności. Jednocześnie aż 29,8 proc. przedsiębiorstw wskazuje na utrudnienia w regulowaniu własnych zobowiązań na skutek problemów z otrzymywaniem należności, a 28,9 proc. ogranicza z tego powodu inwestycje. Rosną też koszty obsługi przeterminowanych należności – jeszcze w lipcu 2017 r. było to 6,3 proc., natomiast w kwietniu 2018 r. już 7,3 proc. całości kosztów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.