Przy badaniu klauzul liczy się tło ekonomiczne
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczący kredytów walutowych nie otwiera drogi do automatycznego zmieniania przez sądy nieuczciwych zapisów umów z klientami
Problem kredytów walutowych pojawia się z regularną częstotliwością, zaogniając spory o uczciwość warunków umów kredytowych denominowanych w zagranicznych walutach. Inwestorzy, którzy w następstwie kryzysu finansowego upatrzyli sobie franka szwajcarskiego na bezpieczną przystań, wywrócili bowiem do góry nogami spokojny dotychczas świat kredytobiorców.
Nieuczciwe warunki
Nic więc dziwnego, że szerokim echem odbiła się też sprawa węgierskiego małżeństwa Káslerów, które postanowiło procesować się z Jelzálogbankiem o to, czy powinni ponosić ryzyko spreadu walutowego.
Káslerom udało się uzyskać korzystne wyroki w kolejnych instancjach, i dopiero węgierski Sąd Najwyższy zdecydował się zwrócić do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o wyjaśnienie wątpliwości narosłych na tle tej sprawy. Dotyczyły tego, czy klauzule umowne określające kurs wymiany walut są do pogodzenia z unijną Dyrektywą 93/13/EWG dotyczącą nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.
Po pierwsze zapytano TSUE, czy takie klauzule można uznać za odnoszące się do głównego przedmiotu umowy, czy też do wynagrodzenia należnego bankowi. Jest to sprawa o tyle istotna, że pozytywna odpowiedź TSUE otwiera możliwość wyłączenia klauzul walutowych spod oceny ich charakteru na podstawie artykułu 4 ust. 2 Dyrektywy. Przedmiotowe wyłączenie jest możliwe dopiero, gdy badana klauzula została wyrażona w umowie prostym i zrozumiałym językiem. Dlatego TSUE miał w drugiej kolejności zbadać, czy istotne jest, aby poza gramatyczną klarownością umowy, kredytobiorca rozumiał jej ekonomiczny kontekst.
Po trzecie wreszcie zwrócono się do TSUE o ustalenie, czy sąd krajowy jest władny uzupełnić postanowienia umowy kredytowej o krajowe przepisy dyspozytywne (względnie obowiązujące), w sytuacji gdy uprzednio ustalona bezskuteczność nieuczciwych zapisów umownych sprawia, że bez tych postanowień umowa jest w praktyce niewykonalna. To właśnie ostatnie z zapytań spowodowało największe poruszenie na rynkach finansowych. Wystarczyło bowiem, aby rzecznik generalny, wydając 12 lutego 2014 r. niewiążącą TSUE opinię, dopuścił taką możliwość, a kurs największego kredytodawcy węgierskiego zanurkował o 2,8 proc.
Warto więc przyjrzeć się wydanemu 30 kwietnia orzeczeniu (C-26/13) i spróbować ustalić, czy rzeczywiście zasadne są obawy kredytodawców. Czy rzeczywiście TSUE szeroko otworzył drzwi krajowym sądom i ustawodawcom do daleko idących ingerencji w umowy kredytów walutowych?
Przedmiot umowy
To, czy dany zapis umowny może zostać wyłączony z mechanizmu badania kontroli treści nieuczciwych warunków, zależy od tego, czy stanowi on element głównego przedmiotu umowy lub też odnosi się do relacji pomiędzy ceną/wynagrodzeniem a samą usługą dostarczaną przez bank. Jeżeli jednak badany zapis był indywidualnie ustalany z kredytobiorcą, wówczas nie stosuje się do niego Dyrektywy.
TSUE przede wszystkim nie wykluczył, iż pojęcie głównego przedmiotu umowy obejmować może również warunek stanowiący, że dla celów obliczania rat kredytu stosuje się kurs sprzedaży zagranicznej waluty. Podkreślił przy tym, że w każdym wypadku ustalenie tej okoliczności należy do krajowego sądu badającego konkretną umowę. Należy przy tym wziąć pod uwagę czynniki takie, jak charakter samej umowy, jej systematyka, a także kontekst prawny oraz faktyczny. Nie sposób więc z góry założyć, jak sąd w konkretnej sprawie zinterpretuje zawarte w umowie klauzule.
Jeżeli jednak TSUE wskazuje na konieczność odwoływania się do takich pojęć, jak kontekst prawny czy faktyczny umowy kredytu walutowego, to trudno nie przyjąć, iż jej ekonomicznym tłem jest dążenie kredytobiorcy do skorzystania z dobrodziejstw utrzymywania się niskiego kursu obcej waluty oraz niskich stóp procentowych. Jedną z immanentnych cech umowy kredytu walutowego jest więc sprzężenie wysokości raty z kursem wymiany waluty, w której kredyt ten jest denominowany. Siłą rzeczy kurs ten może przybrać dla kredytobiorcy korzystny bądź też niekorzystny charakter, w zależności od sytuacji na rynkach finansowych.
Mniej wątpliwości miał TSUE, stwierdzając, że klauzule obciążające kredytobiorcę kwotami wynikającymi z różnic pomiędzy kursem sprzedaży a kursem kupna obcej waluty (spread) nie odnoszą się do wynagrodzenia należnego bankowi za udzielony kredyt. Zdaniem TSUE w zamian za pokrycie różnic kursowych kredytobiorca nie uzyskuje żadnego świadczenia wzajemnego ze strony banku. Ze stanowiskiem tym można oczywiście polemizować, ale nie będzie miało ono większego znaczenia tak długo, jak długo sądy klasyfikować będą klauzule indeksacyjne jako odnoszące się do głównego przedmiotu umowy. Wówczas, jeżeli dana klauzula indeksacyjna ujęta jest w sposób prosty i zrozumiały (co według TSUE nie oznacza jedynie poprawności gramatycznej), klauzule te powinny być wyłączone z mechanizmu badania pod kątem nieuczciwych warunków. Kredytodawcy zobowiązani są ponadto do przejrzystego przedstawiania umownych mechanizmów wymiany walut, tak aby konsument mógł opierając się na jednoznacznych i zrozumiałych kryteriach oszacować ich ekonomiczne konsekwencje.
Droga długa i kręta
Praktyka w podpisywanych umowach kredytowych wyglądała oczywiście różnie, ale warto zauważyć, że w Polsce od 26 sierpnia 2011 r. obowiązuje nowelizacja art. 69 ustawy - Prawo bankowe (Dz.U. 1997 nr 140, poz. 939 ze zm.), zobowiązująca kredytodawców do szczegółowego określania mechanizmów regulujących ustalanie kursu wymiany walut, wpływającego na kwotę kredytu oraz warunki jego spłaty. Podobnie naszym zdaniem nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków z opinii TSUE wyrażonej w zakresie ingerencji ustawowej oraz sądowej w umowy kredytów walutowych. TSUE stwierdził, iż Dyrektywa nie stanowi przeszkody dla takich przepisów krajowych, które bezskuteczne postanowienia umowne zastępują dyspozytywnymi przepisami ustawowymi.
To zagadnienie wzbudziło obawy, iż TSUE może posunąć się do udzielenia ustawodawcom blankietowej zgody na dowolne ingerencje w umowy kredytów walutowych. Trudno jednak tego rodzaju interpretację uznać za słuszną. Jak wynika z opinii TSUE, postanowienia umów kredytowych mogą zostać zastąpione przepisami krajowymi dopiero wówczas, gdy zostaną one uznane za nieważne na skutek uznania nieuczciwego charakteru w rozumieniu Dyrektywy.
Wykluczyć więc należy automatyzm zastępowania nieuczciwych warunków umów kredytów walutowych. Nim krajowy sąd władny będzie wyłączyć takie regulacje, najpierw ustalić musi, iż rzeczywiście są one nieuczciwe względem kredytobiorcy, stosując przy tym wskazówki zawarte w orzeczeniu. W rezultacie droga do podważenia przez krajowe sądy warunków umów kredytów walutowych jest długa i kręta.
Mateusz Przygodzki
radca prawny w kancelarii GARRIGUES odpowiada za praktykę Banking & Finance
Mateusz Rydzewski
aplikant adwokacki, kancelaria GARRIGUES
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu