Unijne normy dla ołowiu to problem dla polskich firm
Zaproponowane w UE zaostrzenie dopuszczalnego poziomu stężenia ołowiu we krwi pracowników oznacza większe koszty, problemy w rekrutacji i zwolnienia. Gra toczy się o losy całej branży związanej z tym surowcem
Unia chce zadbać o zdrowie pracowników i proponuje nowe dopuszczalne wartości narażenia w miejscu pracy dla ołowiu i diizocyjanianów. Takie zmiany znalazły się w projekcie nowelizacji dwóch unijnych dyrektyw, nad którymi prace toczą się obecnie w Parlamencie Europejskim. Propozycja obejmuje radykalne, bo niemal pięciokrotne obniżenie dopuszczalnej wartości dla ołowiu oraz określenie po raz pierwszy najwyższego dopuszczalnego stężenia (NDS) w miejscu pracy dla diizocyjanianów. Ta ostatnia kwestia nie budzi jednak tyle wątpliwości co zaostrzenie wartości granicznych przy pracy z ołowiem.
Polskie branże chemiczna oraz metali nieżelaznych i recyklingu alarmują, że przyjęcie wyśrubowanych norm może skończyć się ograniczeniem produkcji, a w skrajnym przypadku nawet upadkiem sektora. Z polskiej perspektywy problem jest istotny, bo produkcja tego surowca w Polsce wynosi 145–155 tys. t rocznie, a aktualizacja dyrektywy dotyczy tysięcy pracowników w skali kraju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.