Procesy cywilne z mediami społecznościowymi w tle już się toczą
Piotr Lewulis: Niby wszyscy wiemy, że trzeba najpierw wykazać, kto zamieścił dany wpis w internecie, ale gdy już dojdzie do sprawy sądowej, spór dotyczy zwykle znaczenia treści, a nie jej autorstwa
Przeprowadził pan badania ankietowe na temat wykorzystywania materiałów z mediów społecznościowych jako dowodów w postępowaniu sądowym. Jak pan w ich świetle ocenia propozycję Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczącą wprowadzenia „ślepego pozwu”? Czy materiały dostępne w social mediach wystarczą, by na tej podstawie ustalić ich autora i wytoczyć mu sprawę?
Trudno dyskutować o projekcie, który niedawno został przedstawiony, bo wielu detali w nim jeszcze brakuje. Nie jestem pewien, jak ministerstwo wyobraża sobie przebieg takiego procesu. Respondenci mojego badania odnosili się do tego, jak to wygląda obecnie. A procesy cywilne z mediami społecznościowymi w tle już się toczą, ale dotyczą sytuacji, gdy strony były od początku znane. Jak rozumiem, ten aspekt miałby się zmienić. Na pewno jest taka potrzeba. W obecnym stanie prawnym w pewnych sytuacjach skuteczne wytoczenie powództwa nie jest możliwe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.