Sąd oddalił pozew nie dlatego, że został on sporządzony przez AI
Na łamach DGP jako pierwsi opisaliśmy przypadek mężczyzny, który zlecił AI napisanie pozwu, w którym domagał się odszkodowania za nieudzielenie mu zamówienia. Pozew został złożony razem z załącznikami, które według powoda miały być dowodami, a w praktyce były wydrukami jego zapytań do sztucznej inteligencji.
Sąd Okręgowy we Wrocławiu oddalił powództwo o odszkodowanie, bo powód nie spełniał warunków formalnych zapytania ofertowego, jednak w swoim uzasadnieniu odnosił się również do użycia AI (wyrok z 27 listopada 2025 r., sygn. akt X GC 455/25). Część komentatorów uznała, że w ten sposób sąd zakwestionował prawo stron do korzystania z tego typu narzędzi. Czy taka ocena jest uzasadniona?
Z tego, co widzę w mediach społecznościowych, sprawa budzi duże emocje wśród prawników z powodu zbytniego upraszczania jej przekazu. Ten wyrok nie jest przeciwko technologii, a przeciwko bylejakości i brakowi krytycznego myślenia. Zachłysnęliśmy się łatwością generowania treści zarówno w biznesie, jak i w prawie. Zapomnieliśmy, że AI to potężny silnik, ale bez kierowcy wykolei się na pierwszym zakręcie. W tej sprawie zabrakło właśnie czynnika ludzkiego, krytycznej weryfikacji, jaką przeprowadziłby żywy prawnik. Sąd stwierdził, że dołączone do pozwu załączniki w postaci argumentacji, analizy prawnej i oceny szans na powodzenie wygrania procesu wygenerowane przez ChataGPT, nie stanowią dowodu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.