Biznes wydawniczy nie zawsze wymaga dużych nakładów
Są dzieła, za których publikację nie trzeba płacić ani twórcom, ani ich następcom prawnym. To bynajmniej nie oznacza, że wprowadzając je na rynek, przedsiębiorca nie musi nikomu płacić
Rynek wydawniczy stoi u progu zmian. Digitalizacja, rozwój nowych kanałów dystrybucji treści (internet), coraz większa liczba tabletów i elektronicznych czytników powodują, że papierowy nośnik powoli, acz nieubłaganie odchodzi do przeszłości (według najnowszych badań tylko 56 proc. Polaków w ciągu ubiegłego roku miało kontakt z tradycyjną książką). Z drugiej jednak strony, jak zauważają eksperci, jeszcze nigdy nie powstawało tak wiele treści, na spotkania z autorami nie przychodziły takie rzesze słuchaczy, a na rynku wydawniczym nie działała tak duża liczba wydawnictw. - Rynek jest trudny - mówi Szczepan Szalik, szef wydawnictwa Trompe L’Oeil. - W rozgrywce o uwagę czytelnika wygrają firmy, które potrafią działać w oparciu o mechanizmy rynkowe, mają dobrych i znanych autorów, a swoją ofertę kierują do różnych grup odbiorców.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.