Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Biznes wydawniczy nie zawsze wymaga dużych nakładów

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 29 minut

Są dzieła, za których publikację nie trzeba płacić ani twórcom, ani ich następcom prawnym. To bynajmniej nie oznacza, że wprowadzając je na rynek, przedsiębiorca nie musi nikomu płacić

Rynek wydawniczy stoi u progu zmian. Digitalizacja, rozwój nowych kanałów dystrybucji treści (internet), coraz większa liczba tabletów i elektronicznych czytników powodują, że papierowy nośnik powoli, acz nieubłaganie odchodzi do przeszłości (według najnowszych badań tylko 56 proc. Polaków w ciągu ubiegłego roku miało kontakt z tradycyjną książką). Z drugiej jednak strony, jak zauważają eksperci, jeszcze nigdy nie powstawało tak wiele treści, na spotkania z autorami nie przychodziły takie rzesze słuchaczy, a na rynku wydawniczym nie działała tak duża liczba wydawnictw. - Rynek jest trudny - mówi Szczepan Szalik, szef wydawnictwa Trompe LOeil. - W rozgrywce o uwagę czytelnika wygrają firmy, które potrafią działać w oparciu o mechanizmy rynkowe, mają dobrych i znanych autorów, a swoją ofertę kierują do różnych grup odbiorców.

Prawa autorskie można kupić

Przy zakładaniu wydawnictwa po standardowej rejestracji działalności gospodarczej (PKD z działu numer 58) podstawowym zadaniem jest zdobycie interesującej treści. Reguluje to ustawa z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631). Zgodnie z nią twórcy przysługuje "wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu". W skrócie oznacza to, że tylko autor może korzystać ze swojego utworu oraz nim rozporządzać (sprzedawać, darować itp.). Uprawnienia te wolno jednak przenieść na inne podmioty albo udzielić licencji. Inaczej niż ma to miejsce w przypadku praw osobistych, autorskie prawa majątkowe są bowiem zbywalne. Chociaż twórca (lub inny właściciel) może zrzec się wynagrodzenia, generalnie podczas takiej transakcji obowiązuje domniemanie odpłatności (art. 43 ustawy). Jeżeli z umowy nie wynika, że przeniesienie lub udzielenie licencji nastąpiło nieodpłatnie, twórcy przysługuje wynagrodzenie. Jego wysokość, jak określa ustawa, powinna być określona z uwzględnieniem zakresu udzielonego prawa oraz wynikających z korzystania z utworu korzyści. Gdy autor będzie miał poczucie rażącej między nimi dysproporcji, nawet po podpisaniu umowy może dochodzić w sądzie podwyżki wynagrodzenia (gdy na przykład popyt okazał się znacznie wyższy, niż planowano). Prócz tego twórcy przysługuje odrębna zapłata za wykorzystanie utworu na każdym, innym niż określone w umowie, polu eksploatacji (chyba że podpisany przez twórcę i wydawcę dokument stanowi inaczej). Autorowi przysługuje także prawo do informacji oraz wglądu do mającej znaczenie dla określenia wysokości honorarium dokumentacji (nakład, zwroty, cena itp.). Twórca, nawet po podpisaniu umowy, zachowuje możliwość dalszego udzielania zezwolenia na wykonywanie prawa autorskiego. - Tak jest nawet w sytuacji, gdy w umowie postanowiono o przeniesieniu całości autorskich praw majątkowych - podkreśla Szalik.

Należy jednak pamiętać, jak zauważają praktycy, że zgodnie z prawem wprowadzenie egzemplarza utworu do obrotu na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego wyczerpuje możliwość wpływania na dalszy obrót tym egzemplarzem na terenie Polski. Wyjątkiem jest umowa najmu lub użyczenia.

Umowne zakres i nośniki

Kontrakt dotyczący przeniesienia autorskich praw majątkowych, pod rygorem nieważności, musi być zawarty na piśmie. Inna jego forma, zgodnie z ustawą, nie powoduje skutków prawnych. Istotne jest określenie znanych w momencie podpisu pól eksploatacji treści i nośników. W szczególności umowa powinna zawierać:

wzakres utrwalania i zwielokrotniania treści (techniki wytwarzania egzemplarzy, takie jak druk, reprodukcja, zapis magnetyczny, cyfrowy itp.);

wsposób obrotu oryginałem albo egzemplarzami, na których został utrwalony (użyczenie, najem lub wprowadzanie do obrotu);

wmożliwości rozpowszechniania w inny sposób (wystawienie, wyświetlenie, odtworzenie, wykonanie publiczne, nadawanie, ewentualnie udostępnianie każdemu).

Jeżeli w umowie nie zostanie opisany sposób korzystania z utworu, należy przyjąć, że będzie on "zgodny z charakterem i przeznaczeniem dzieła oraz przyjętymi zwyczajami". Tak więc następca prawny, choćby nabył całość autorskich praw majątkowych, nie może, bez zgody twórcy, wprowadzać zmian, chyba że są one spowodowane "oczywistą koniecznością", a twórca nie miałby "słusznej podstawy" im się sprzeciwić. - Zapis ten dotyczy przede wszystkim utworów niechronionych już autorskim prawem majątkowym, czyli dostępnych publicznie - mówi Marcin Kawecki, radca prawny specjalizujący w zagadnieniach prawa autorskiego.

Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, przeniesienie własności oryginalnego egzemplarza rękopisu nie oznacza samo przez się przeniesienia praw autorskich. Nabywca oryginału ma obowiązek udostępniać go twórcy w takim zakresie, by miał on możliwość wykonywania prawa autorskiego. W takim przypadku wydawcy wolno domagać się zabezpieczenia oraz wynagrodzenia za korzystanie z nie swojej już własności.

Jeżeli przedmiotem umowy jest utwór, który jeszcze nie powstał, wydawca władny jest zobowiązać autora do dostarczenia w określonym terminie oryginału (albo po zakończeniu pracy). Jeśli twórca go nie przekaże, może to być powodem odstąpienia od umowy. Gdy natomiast dostarczony materiał ma usterki techniczne, wydawca ma prawo żądać obniżenia wynagrodzenia (chyba że błędy nie zostały popełnione przez twórcę). W takiej sytuacji autorowi, jak precyzuje ustawa, przysługuje prawo do części wynagrodzenia, nie wyższej jednak niż jedna czwarta tego, co należy mu się z mocy kontraktu. Gdy natomiast przekazany utwór zawiera wady prawne (autor nie posiada np. autorskich praw majątkowych), można w ogóle odstąpić od umowy, a nawet żądać naprawienia szkody. Z ewentualnymi uwagami trzeba się śpieszyć. W momencie przyjęcia utworu wszelkie roszczenia wobec twórcy z mocy prawa wygasają. Jeżeli w ciągu pół roku od dostarczenia utworu wydawca nie zawiadomi autora o swojej decyzji, uważa się, że utwór został przyjęty (w umowie można określić inny termin, wymaga to jednak jasno sformułowanego zapisu, na przykład w aneksie). - Umowa powinna przy tym dotyczyć ściśle określonego dzieła - podkreśla Szczepan Szalik. - Zapisy dotyczące wszystkich dzieł autora lub mających powstać w bliżej nieokreślonej przyszłości są nieważne.

Fundusz martwej ręki

Nie wszystkie dzieła wymagają zawarcia umowy. Zgodnie z ustawą autorskie prawa majątkowe po upływie 70 lat wygasają. Okres ten liczony jest od śmierci twórcy, a w przypadku dzieła kilku twórców - zgonu współautora, który przeżył pozostałych. Jeżeli natomiast twórca nie jest znany, co ma miejsce wcale nierzadko, czas praw autorskich liczony jest od daty pierwszego wydania. Jeżeli natomiast autorskie prawa majątkowe przysługują innej niż twórca osobie - okres ochronny liczony jest od daty rozpowszechnienia utworu. Oznacza to, iż po upływie przewidzianego w ustawie okresu można w sposób dowolny i swobodny korzystać z dzieła: nie trzeba występować o zgodę, płacić wynagrodzenia autorowi ani podpisywać umowy.

Jednak wydawanie takich pozycji także wiąże się z opłatami. Zgodnie z ustawą producenci lub wydawcy dzieł niekorzystających z ochrony autorskich praw majątkowych są obowiązani do przekazywania opłat na rzecz Funduszu Promocji Twórczości (FPT). Jest to instytucja domaine public payant (z franc. płatna domena publiczna, w Polsce nazywana funduszem martwej ręki). Ich wysokość określana jest rozporządzeniem ministra kultury i dziedzictwa narodowego z 24 lutego 2003 r. (Dz.U. z 2003 r. nr 41, poz. 354). Obecnie wynosi 5 proc. wpływów brutto ze sprzedaży na terytorium Polski.

Obowiązek ten dotyczy wprowadzenia do obrotu utworów literackich, muzycznych, plastycznych, fotograficznych i kartograficznych. Zasada ta odnosi się do treści, których czas ochrony praw autorskich minął, jak i takich, które nigdy z niej nie korzystały. Podmiotem zobowiązanym do uiszczania opłat jest producent lub wydawca - osoba fizyczna lub prawna, która rozpowszechnia dzieło, angażuje w tym celu pracowników i ponosi związane z tym ryzyko gospodarcze (ustawa wyłącza z tego obowiązku osoby planujące zwielokrotnienie pojedynczych egzemplarzy niechronionego utworu na własny, osobisty użytek). Zgodnie z prawem opłaty powinny być regulowane co kwartał, począwszy od momentu uzyskania wpływu ze sprzedaży. Jeżeli wysokość wpłaty nie przekracza równowartości tysiąca euro (ok. 4,2 tys. zł), możliwe jest rozliczanie należności FPT w innych okresach, nie dłuższych jednak niż rok obrotowy.

Spod działania tej regulacji prawo nie wyłącza żadnej kategorii wydawców, np. prasy czy też instytucji kultury. - Oznacza to, że podmiotem zobowiązanym do opłat może być również mała prywatna oficyna - zauważa Marcin Kawecki.

W przypadku wydania, wraz z utworami niekorzystającymi z ochrony, utworów nią objętych opłata na rzecz FPT może być proporcjonalnie obniżona. Wyliczenie takie powinno być dokonywane na podstawie objętości (w arkuszach autorskich) lub czasu trwania. Operacja taka jednak nie może dotyczyć integralnej części dzieła (np. szaty graficznej). - Zdarza się, że korzystając z prawa przedruku lub cytatu, wydawnictwa próbują ominąć przepis dotyczący wpłat na rzecz FPT - mówi Kawecki. - Jednak w takim przypadku twórca lub spadkobiercy mają prawo do wynagrodzenia.

Pod szczęśliwym numerem

Nadanie numeru ISBN (z ang. International Standard Book Number, czyli Międzynarodowy Znormalizowany Numer Książki) z punktu widzenia prawa europejskiego nie jest konieczne. Nie znaczy to jednak, że jest przeżytkiem i nie ma już praktycznego znaczenia. Poprzedzony akronimem "ISBN" trzynastocyfrowy znak wykorzystywany jest w sieci dystrybucji i bibliotekach. Służy do identyfikacji projektów od rękopisu do wprowadzenia na rynek końcowej publikacji, zaszeregowaniu w katalogach, wykazach, przydatny jest w zarządzaniu tantiemami, monitoringu sprzedaży, podczas obsługi zwrotów i wyszukiwań bibliograficznych. - Wydawnictwo oznaczone ISBN trafia niejako do oficjalnego obiegu i staje się elementem intelektualnego dziedzictwa - mówi wydawca.

Zasady przyznawania numeru reguluje norma PN-ISO 2108:2006. Wydawcy, którzy chcą przystąpić do systemu, powinni się zwrócić do lokalnej agencji odpowiedzialnej za zarządzanie systemem (w Polsce - Krajowe Biuro ISBN w Bibliotece Narodowej). Ani identyfikatory, ani żaden z odpowiadających im numerów nie może być sprzedany lub odstąpiony innemu wydawcy. Różne formy (np. wersja w twardej i miękkiej oprawie, alfabecie Braillea, mówiona, elektroniczna on-line) powinny być oznaczane odrębnym numerem. Jeśli publikacje elektroniczne są udostępniane w różnych formatach (np. pdf, html itp.), każdy z nich także powinien mieć własny ISBN.

Także zasady techniczne umieszczania numeru są ścisłe. Numer ma się znajdować na publikacji i być poprzedzony akronimem "ISBN". W przypadku wydawnictw drukowanych należy umieścić go na odwrocie strony tytułowej, w dolnej części czwartej zewnętrznej okładki, obwoluty, pudełka lub opakowania. W przypadku publikacji elektronicznych numer powinien znajdować się na stronie www lub ekranie startowym, na którym ukazuje się tytuł (czyli na stronie głównej) lub w miejscu, gdzie umieszczane są informacje dotyczące praw autorskich. - Musi być na tyle duży, aby był łatwy do odczytania - przypomina Szalik. - W przypadku standardowych czcionek powinno to być 9-10 lub więcej punktów.

Jak czytać ISBN

Pierwszym elementem numeru jest trzycyfrowa liczba udostępniana przez EAN International: obecnie jest to 978, w przyszłości ma być to także 979.

Drugi dwucyfrowy element identyfikuje kraj, region geograficzny lub obszar językowy. To przydzielane przez Międzynarodową Agencję ISBN identyfikatory grupy rejestracyjnej. Znakiem Polski jest liczba 83.

ISBN identyfikuje także konkretnego wydawcę (to trzeci element numeru ISBN). Długość tego elementu jest zmienna i zależy od przewidywanej wielkości produkcji, z tym że im wydanie mniejsze, tym trzeci element numeru dłuższy.

Czwarty fragment identyfikuje konkretne wydanie danego wydawcy. Wartość tego elementu także zależy od spodziewanej wielkości produkcji, jednak nie konkretnego tytułu, ale wszystkich wprowadzanych przez wydawcę do obiegu. Im więcej firma publikuje tytułów, tym niższa wartość tej liczby.

Ostatnim, czwartym elementem numeru ISBN jest znak kontrolny (jedna cyfra).

Dla kogo to oznaczenie

Nie każda publikacja nadaje się do oznaczenia numerem ISBN. Mogą być nim sygnowane:

drukowane książki i broszury;

publikacje w języku Braillea i mapy;

filmy edukacyjne i instruktarzowe;

książki w formie cyfrowej;

publikacje elektroniczne (dyskietki, CD, internet);

oprogramowanie edukacyjne;

multimedia (jeśli ich podstawowym składnikiem jest tekst);

publikacje o określonym zakończeniu, których wydawca nie zamierza kontynuować lub aktualizować.

Numerem ISBN nie powinny być oznaczane:

druki ulotne (np. katalogi, ulotki, ogłoszenia itp.);

druki i foldery bez strony tytułowej i tekstu;

dokumenty osobowe (CV lub charakterystyki osobowe),

pocztówki i kartki okolicznościowe;

nagrania muzyczne i gry;

oprogramowanie dla celów innych niż edukacyjne;

e-maile i inne rodzaje e-korespondencji;

zasoby ciągłe (np. serie bez określonego zakończenia);

zasoby na bieżąco aktualizowane (np. strony internetowe);

druki muzyczne (nuty, partytury itp.).

Maria Kamila Puch

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.