Dziurawa ochrona przed korupcją
Kancelaria premiera nie chce ujawnić, które najważniejsze osoby w państwie dostały zgodę na pracę w firmach, co do których podejmowały kiedyś decyzje
Piastujący najwyższe funkcje w państwie nie mogą przed upływem roku od ustąpienia ze stanowiska być zatrudnieni u przedsiębiorcy, jeżeli brały udział w wydaniu rozstrzygnięcia w sprawach go dotyczących. Taki zakaz obowiązuje m.in. premiera, szefów resortów, prezesa NIK, prezes NBP, rzecznika praw obywatelskich, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, GIODO, prezesa Prokuratorii Generalnej, ale też samorządowców (np. burmistrza, skarbnika czy sekretarza gminy). Takie rozwiązanie jest zawarte w art. 7 ustawy antykorupcyjnej, czyli ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (Dz.U. z 2006 r. nr 216, poz. 1584 z późn. zm.).
Ważne wyjątki
Wydaje się, że to dobry sposób na ograniczenie przypadków korupcji. Problem w tym, że ustęp 2 tego przepisu przewiduje wyjątek. Pozwala, aby w uzasadnionych przypadkach zgodę na zatrudnienie przed upływem roku mogła wyrazić specjalna komisja powołana przez premiera. Rozpatruje ona wnioski w terminie 30 dni w składach trzyosobowych. Jej decyzje są ostateczne.
Zapytaliśmy kancelarię premiera o stosowanie tego przepisu. Uzyskaliśmy informacje, ile razy komisja wyraziła zgodę na złamanie tego zakazu (zob. tabelka). Dowiedzieliśmy się także, kto wchodzi w skład komisji powoływanej przez premiera (m.in. jej przewodniczącym jest Szymon Jajko, jego zastępcą Konrad Janowski). Nie otrzymaliśmy jednak najważniejszej informacji - kto dostał zgodę od komisji na takie zatrudnienie. Zdaniem kancelarii premiera nie są to informacje publiczne. Decyzje wydane przez komisję zawierają informacje chronione prawem do prywatności osób fizycznych. Z tego względu nie podlegają udostępnieniu, co wiąże się z koniecznością wydania decyzji administracyjnej o odmowie udostępnienia dokumentu urzędowego - uzasadnia KPRM.
Informacja publiczna
Eksperci są przeciwnego zdania.
- Informacje te, nie dość, że stanowią informację publiczną w rozumieniu przepisów, to powinny zostać udostępnione, gdyż ograniczono prywatność osób, których zgody dotyczą - dodaje Krzysztof Izdebski, ekspert Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.
Nawet eksperci z zakresu informacji publicznej w administracji rządowej są zdziwieni interpretacją KPRM.
- Dane te podlegają ujawnieniu. W przeciwnym razie kontrola społeczna tego, co się dzieje z funkcjonariuszem publicznym, który na zasadzie wyjątku dostaje przyzwolenie na pracę u przedsiębiorcy, wobec którego podejmował decyzję, będzie iluzją - mówi nam pracownik administracji rządowej.
Jego zdaniem to, że dana osoba nie jest już funkcjonariuszem publicznym, nic tu nie zmienia, bo zakaz obejmuje ją po ustąpieniu z funkcji. Sprawa kwalifikuje się do skierowania na ścieżkę sądową.
- Decyzje tej komisji - jako dokumenty urzędowe - również podlegają udostępnieniu - dodaje nasz rozmówca.
Zapobieganie korupcji
O sens regulacji przewidzianej w art. 7 ustawy antykorupcyjnej zapytaliśmy ekspertów z Fundacji Batorego zajmujących się kwestiami przejrzystości życia publicznego.
- Ma ona zapobiegać nadużywaniu funkcji publicznej i wykorzystywaniu jej do celów prywatnych - mówi Anna Wojciechowska-Nowak, ekspert programu Odpowiedzialne Państwo Fundacji Batorego.
Wyjaśnia, że założeniem ustawodawcy przy tworzeniu tego przepisu było przeciwdziałanie ryzyku, że funkcjonariusz umówi się z podmiotem, dla którego wyda korzystną decyzję administracyjną, że dostanie gratyfikację w przyszłości w formie lukratywnego zatrudnienie.
- Ten przepis ma funkcję zbliżoną do art. 4 ustawy antykorupcyjnej, który nie pozwala na wykonywanie funkcji publicznych i jednoczesne angażowanie się w działalność gospodarczą, która mogłaby wywołać podejrzenie o ich stronniczość lub interesowność - wskazuje ekspertka fundacji.
Jej zdaniem bez wiedzy o tym, kto otrzymał od komisji zgodę na pracę przed upływem okresu karencji, nie jest możliwa ocena realizacji celu tego przepisu.
- Pytania DGP, w tym o tożsamość wspomnianych osób, zadane KPRM dotyczyły informacji publicznej - uważa Anna Wojciechowska.
Podkreśla, że po to ustawodawca ustanowił ten przepis, aby możliwe było ustalenie sytuacji osób, które wydawały istotne rozstrzygnięcia, np. decydowały o wydatkowaniu środków publicznych czy funduszy UE, wydawały decyzje, rozstrzygały przetargi.
- Życie publiczne jest jawne. Taką zasadę mamy zapisaną w konstytucji. Nie pytamy z ciekawości, ale po to, aby ocenić, czy ktoś pełnił daną funkcję rzetelnie - podkreśla ekspertka.
@RY1@i02/2013/236/i02.2013.236.18300050d.802.jpg@RY2@
Antykorupcyjna komisja
Ewa Ivanova
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu