Spór o status neosędziów to nie akademicka dyskusja
Nie każdy wyrok, który zapada na sali sądowej, kończy spór. Coraz częściej bywa odwrotnie – staje się jego początkiem. Nie dlatego, że prawo jest niejasne albo fakty są sporne, lecz dlatego że pytanie o sprawiedliwość wyroku ustępuje pytaniu fundamentalnemu: czy osoba, która go wydała, była w ogóle sędzią w konstytucyjnym znaczeniu tego słowa.
Konstytucja nie jest komentarzem politycznym. Jest elementarzem każdego prawnika i najwyższym aktem prawnym w kraju. Jeżeli w państwie prawa zaczynamy akceptować sytuację, w której o mocy wyroku decyduje nie jego zgodność z konstytucją, lecz to, jaki sędzia wydawał orzeczenie, to znaczy, że problem dotyczy nas wszystkich – narodu.
Nie ma dziś w Polsce tematu bardziej niewygodnego dla władzy i jednocześnie bardziej fundamentalnego dla obywatela niż status tzw. neosędziów. To nie jest akademicka dyskusja o niuansach ustrojowych. To spór o to, czy wyrok wydany w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej jest rzeczywiście wyrokiem sądu w rozumieniu ustawy zasadniczej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.