Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Ministerstwo Sprawiedliwości chce powrotu złych rozwiązań

40 proc. ankietowanych sędziów nie ma zdania na temat zastosowania AI w arbitrażu
Sam pomysł, by sędziowskie dyscyplinarki toczyły się przed wyodrębnionymi organizacyjnie sądami, jest godny kontynuacji, a nie likwidacji - pisze Piotr Mgłosiekfot. Paweł Kacperek/Shutterstock
dzisiaj, 13:06
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Jakże symboliczne i wymowne dla sposobu i tempa przywracania praworządności jest to, iż dopiero po ponad dwóch latach od zaistnienia takiej możliwości do wykazu prac legislacyjnych rządu wpłynął projekt, który w swojej treści eliminuje przepisy „ustawy kagańcowej” – pisze sędzia Piotr Mgłosiek.

Na sprzeczność zapisów godzących w sędziów z prawnym porządkiem unijnym wskazywał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej już w czerwcu 2023 r. (sprawa C-204/21). Od tego czasu minęły ponad dwa lata. Wciąż obowiązujące przepisy, wprowadzające nowe delikty dyscyplinarne, polegające na kwestionowaniu statusu sędziego wadliwie powołanego na stanowisko bądź podważaniu działalności konstytucyjnego organu (w domyśle neo-KRS), stanowią dla sędziów bezpośrednie zagrożenie, nie mówiąc już o tzw. efekcie mrożącym.

Opieszałość Ministerstwa Sprawiedliwości

Brak stawiania zarzutów sędziom kwestionującym prawidłowość powołań neosędziów jest dzisiaj wyłącznie skutkiem indywidualnych wyborów dokonywanych przez właściwych rzeczników dyscyplinarnych, których, jak wiadomo, można stosunkowo łatwo zmienić na innych, pozbawionych takich dylematów. Dlatego trudno znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie dla opieszałości resortu sprawiedliwości w działaniach, zmierzających do wyrugowania tych przepisów z systemu prawa.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.