Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy czeka nas strajk uczciwych podatników

27 czerwca 2018

Fabryka ArcelorMittal w Warszawie stoi. Koncern wstrzymał produkcję. Jego dość desperacki krok przeszedł na razie bez większego echa. Podobnie jak na początku plan właścicieli Fiata obejmujący masowe zwolnienia w Tychach i inwestycje we Włoszech kosztem polskiego zakładu. Decyzja zarządu ArcelorMittal może mieć podobne konsekwencje społeczne. Jest jednak pewna różnica - jeśli hutniczy potentat podejmie równie niepopularne działania, jako państwo możemy mieć pretensje wyłącznie do siebie.

Ale po kolei. W niedawnym badaniu KPMG nasz system podatkowy został oceniony na dwóję z plusem w pięciostopniowej skali, a za jego największe wady uznano, jak zwykle, niestabilność i niską jakość przepisów. Z tym wiąże się największe utrapienie: nieprzewidywalność decyzji służb skarbowych i orzeczeń sądowych. Nie jest to jednak pełna lista podatkowych ułomności pomniejszających konkurencyjność gospodarki i stanowiących obciążenie dla przedsiębiorców. Ci ostatni mają na głowie jeszcze jeden poważny, choć najwyraźniej bagatelizowany, problem.

Nie zdarzyło się chyba wcześniej, by duża firma ograniczyła lub zlikwidowała produkcję z powodu podatków. Nie chodzi przy tym o podatki, które sama musi zapłacić (bo te zawsze są wymieniane jako jedna z przyczyn biznesowych niepowodzeń), ale o te, których inni nie płacą. ArcelorMittal wstrzymał na pewien czas produkcję w Warszawie, ponieważ nie jest w stanie konkurować na rynku stali z tymi, którzy żyją z oszustw podatkowych. Tak brzmi oficjalne uzasadnienie. I nie sposób w nie wątpić, jako że i przedsiębiorcy, i przedstawiciele administracji skarbowej są zgodni: w tej branży, podobnie jak w handlu złomem czy paliwami, skala nieprawidłowości (np. wyłudzanie VAT i wprowadzanie do obrotu towaru z nielegalnych lub nieznanych źródeł, nieopodatkowanego, a więc tańszego) jest największa.

Decyzja koncernu będzie mieć swoje konsekwencje: pracownicy prawdopodobnie mniej zarobią, być może w dłuższej perspektywie część trzeba będzie zwolnić, a co za tym idzie, pomyśleć o publicznym wsparciu dla nich (zasiłki, szkolenia itd.). Mniej wpłynie do kasy warszawskiego przedsiębiorstwa, niższe będą jego zyski (jeśli będą w ogóle), a więc i mniej otrzyma Skarb Państwa z tytułu należnych mu danin i składek. Rachunek jest prosty: nikomu się to nie opłaca. Z wyjątkiem tych oczywiście, którzy działają w szarej strefie. Jeśli chodzi o pręty ze stali, udział nielegalnego obrotu w całym handlu stanowi w Polsce niemal połowę. Dane są wymowne - nawet jeśli szacunki branży są trochę na wyrost.

Wróćmy do początku: to, że zarzuty dotyczące naszego systemu podatkowego od lat się powtarzają, nie dziwi. Gorsza sprawa, że przykłady na ich poparcie też ciągle są te same. Oznacza to bowiem, że system naprawiany jest wolno i nieudolnie. W odniesieniu do handlu wyrobami stalowymi jest tak samo. O problemach wiedzą wszyscy i nic z tego nie wynika - poza decyzją Arcelora. Wygląda więc na to, że przepisy i rozwiązania (jak choćby mechanizm odwróconego VAT), które mogłyby wyeliminować lub ograniczyć nadużycia w tej branży, pojawią się dopiero wtedy, gdy oszuści na wszelki wypadek zmienią sektor. Innymi słowy, pojawią się zdecydowanie za późno (podobnie jak wcześniej w przypadku handlu złomem). Już jest zresztą za późno, biorąc pod uwagę nie sytuację jednego czy drugiego producenta, lecz ubytki w kasie państwa. Urzędy kontroli skarbowej nie podejmując żadnych nadzwyczajnych kroków czy akcji wykryły w zeszłym roku fikcyjne faktury (w liczbie ponad 150 tys.) na kwotę ponad 15 mld zł, czyli przeszło czterokrotnie wyższą niż w 2010 r. Nie trzeba lepszego dowodu, że dzieje się coś niedobrego, a zeszłoroczne załamanie się wpływów podatkowych do budżetu ma źródło nie tylko w narastających problemach gospodarczych. Dane wskazują po prostu, że nad pewnymi, negatywnymi dla siebie zjawiskami państwo traci kontrolę.

Być może więc w ślady ArcelorMittal powinni pójść czym prędzej inni producenci, pośrednicy, a także przedsiębiorcy z kolejnych branż, dotkliwie nękanych przez podatkowych oszustów? Taki rodzaj strajku przez zawieszenie produkcji mógłby się okazać skutecznym narzędziem nacisku na nierychliwe i nieporadne państwo.

I jeszcze jedno. Mechanizmy wielu oszustw podatkowych pojawiły się u nas jako "wewnątrzwspólnotowa dostawa usług i towarów" z krajów bogatszych o wiele doświadczeń. Jako import know-how do Polski. W wielu państwach wymyślono już, jak lepiej sobie z nimi radzić. Nie trzeba więc wyważać otwartych drzwi, wystarczy przez nie przejść - bez zwłoki. Najwyraźniej jednak nawet z tym mamy problemy.

@RY1@i02/2013/025/i02.2013.025.183000500.802.jpg@RY2@

Krzysztof Jedlak, kierownik działu Podatki

Krzysztof Jedlak

kierownik działu Podatki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.