Polski fiskus chce dopaść chińskiego Mikołaja. Uważaj, gdzie i jak kupujesz prezenty
O d tego roku prezenty z Ali Express są obarczone większym ryzykiem, co w okresie Bożego Narodzenia nabiera szczególnego znaczenia. Ale nie tylko. Tegoroczne tanie przedświąteczne zakupy także z innych chińskich portali mogą niemile zaskoczyć. Fiskus robi bowiem wszystko, by nie przeoczyć przesyłek, od których należy opłacić VAT oraz cło. W listopadzie uruchomił w Lublinie nowy Oddział Celny Pocztowy, który kontroluje ładunki z ChinaPost dostarczane koleją. Oznacza to, że Oddział Celny Pocztowy w Warszawie został odciążony i może skoncentrować się na innych przesyłkach – głównie lotniczych (wprawdzie do sortowni w Lublinie do tej pory też trafiały m.in. przesyłki z chińskich baz logistycznych w Chongqing, Tuanjiecun i Yiwiu, ale obsługa celna była realizowana właśnie w Warszawie). Celnicy z Lublina wspomogą też urzędy pocztowe w Pruszczu Gdańskim, Zabrzu oraz Poznaniu. Tym samym sojusz fiskusa z Pocztą Polską, zawarty na początku stycznia 2018 r., zaczyna przynosić wymierne efekty. Cel jest jeden: przyłapać każdego, kto chce uniknąć daniny. Obie instytucje nie ukrywają, że muszą „wspólnie dbać o ochronę rynku, eliminując zagrożenia i potencjalne nieprawidłowości, ale także usprawniając procedury tam, gdzie jest możliwe”. Podkreślają też, że ścisła współpraca jest związana z ogromnym wzrostem zamówień internetowych na pozaunijnych (głównie azjatyckich) portalach aukcyjnych. Jak wskazuje międzynarodowa firma badawcza Gemius, nawet co czwarty Polak korzysta z zagranicznych stron zakupowych, aby obdarować swoich bliskich. Przy czym królują chińskie portale, co w połowie roku zmusiło naszą pocztę do współpracy z azjatyckim partnerem i otwarcia w Olsztynie i Koszalinie kolejnych hal sortowniczych dla zagranicznych przesyłek.
Co ciekawe, od zakupów na chińskim rynku nie odstrasza Polaków nawet ryzyko z tym związane. W szczególności chodzi tu o problemy ze zwrotem towarów i brak podstawowej ochrony, którą ma konsument na rynku europejskim. Ewentualne spory rozstrzygane są bowiem na gruncie chińskiego prawa. I nie ma znaczenia to, że korzystamy z usług polskiego pośrednika. ©℗
Marcin Mroziuk
marcin.mroziuk@infor.pl
AliExpress i Alibaba kuszą nie tylko kupujących
Polska w przeciwieństwie do większości krajów z UE nie pozwala na zwolnienie z VAT przy zakupach o niskiej wartości na poza, unijnych portalach. Mało tego, robi jeszcze wszystko, by wzmocnić kontrole takich przesyłek
W założeniu najmniejsze przesyłki trafiające na terytorium całej Unii Europejskiej powinny być wolne od wszelkich danin. Kraje członkowskie mogą bowiem nie pobierać VAT od towarów importowanych spoza UE o wartości poniżej 22 euro – co wynika m.in. z art. 23 dyrektywy Rady 2009/132/WE z 19 października 2009 r. określającej zakres stosowania art. 143 lit. b) i c) dyrektywy 2006/112/WE w odniesieniu do zwolnienia z podatku od wartości dodanej przy ostatecznym imporcie niektórych towarów (Dz.Urz. UE z 2009 r. L 292, s. 5). Ale ten sam przepis pozwala poszczególnym państwom ograniczyć zakres stosowania takiej preferencji i Polska z tego skorzystała. O ile bowiem zgodnie z art. 51 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2174 ze zm.; dalej: ustawa o VAT) przesyłki o wartości poniżej 22 euro powinny być wolne od daniny, o tyle takiego zwolnienia „nie stosuje się do towarów importowanych w drodze zamówienia wysyłkowego”. W praktyce oznacza to, że w Polsce (ciągle jest to wyjątek od unijnej reguły) zasadniczo od każdej przesyłki spoza UE (wyjątek dotyczy prezentów od innych osób fizycznych) należy rozliczyć podatek od towarów i usług. Zgodnie z art. 17 ustawy o VAT powinny to robić podmioty, „na których ciąży obowiązek uiszczenia cła”. Jeśli więc towar trafia bezpośrednio od sprzedawcy do polskiego klienta, to on będzie musiał rozliczyć podatek. Jeżeli towar dostarczy pośrednik, to taki obowiązek będzie ciążyć na podmiocie, który powinien rozliczyć cło.
Teraz paczki przywiezione do Małaszewicz będą dostarczane do nowego oddziału w Lublinie i będą mogły tam być odprawione, o ile ich miejscem docelowym będzie Polska. Rola nowego oddziału w Lublinie jeszcze bardziej wzrośnie, gdy Poczta Polska przekieruje do węzła ekspedycyjno-rozdzielczego w Lublinie część przesyłek przewożonych drogą lotniczą, odciążając tym samym częściowo WER w Warszawie
Magdalena Rzeczkowska
dyrektor departamentu ceł Ministerstwa Finansów
Nowa wykładnia
Do 2018 r. większość zwykłych klientów zamawiających zakupy nie wiedziała o swoich obowiązkach w zakresie VAT. Dominowało bowiem przekonanie, że wyłączenie dotyczące zamówień wysyłkowych ma zastosowanie jedynie do przedsiębiorców, a nie do „Kowalskiego”. Wyjaśnienia Ministerstwa Finansów opublikowane w 2018 r., m.in. w odpowiedzi na pytanie DGP, nie pozostawiają jednak wątpliwości, że to błędna wykładnia (patrz stanowisko MF). Podatek w takich wypadkach trzeba płacić. Z kolei Poczta Polska zapewnia, że dostosowuje swoje działania do wymogów regulacyjnych określonych przez powszechnie obowiązujące przepisy prawa. „Uczestniczy także w prowadzonych przez MF – z udziałem innych organów administracji rządowej – pracach związanych z optymalizacją procesów kontroli celnej oraz poboru VAT. Staraniem narodowego operatora pocztowego jest, aby w przypadku ewentualnych zmian w zakresie celno-podatkowym realizowane przez Pocztę Polską procesy nie zostały zakłócone z niekorzyścią dla klientów” – czytamy w oficjalnym komentarzu.
Stanowisko Ministerstwa Finansów z 21 września 2018 r.
(…) W Ministerstwie Finansów został powołany zespół ds. uszczelnienia poboru VAT w e-handlu, ze szczególnym naciskiem na kwestię należności VAT z tytułu importu towarów w formie przesyłek o niskiej wartości. Przeanalizowano szereg rozwiązań prawnych obowiązujących w różnych państwach, przykładowo mechanizmy obowiązujące w Australii, Szwecji czy też Wielkiej Brytanii, oraz propozycje w zakresie opodatkowania e-handlu przedłożone na forum unijnym oraz OECD. Prace nad uszczelnieniem poboru VAT od importu przesyłek o niskiej wartości są nadal prowadzone. Przedstawiciele MF są w stałym kontakcie z przedstawicielami zainteresowanych branż, badając skuteczność poszczególnych rozwiązań. Odnosząc się do aktualnie obowiązujących polskich przepisów podatkowych dotyczących opodatkowania VAT importu towarów o niskiej wartości, informujemy, że prace prowadzone w MF nie mają na celu zmiany tych przepisów. Należy podkreślić, że Polska nie stosuje zwolnienia z VAT dla importu tzw. towarów o niskiej wartości, czyli do 22 euro. Oznacza to, że każdy, kto dokonuje importu towarów poprzez zamówienie towarów, niezależnie od formy i wartości dokonania tego zamówienia (np. zamówienia pisemnego, elektronicznego – internet lub telefonicznego), umieszczonych w przesyłkach wysyłanych z państw trzecich bezpośrednio do odbiorcy, powinien odprowadzić należny podatek VAT. W tym przypadku nie ma znaczenia, czy kupującym jest przedsiębiorca czy ostateczny konsument. Zakończenie prac zespołu do spraw uszczelniania systemu poboru podatku od towarów i usług (…) planowane jest na koniec IV kwartału 2018 r. Obecnie trwają prace i analizy dotyczące możliwości wprowadzenia stosownych rozwiązań dotykających obszaru towarów zamawianych drogą internetową, z uwzględnieniem praktyk innych krajów, wymogów unijnych, ale także uwarunkowań krajowych w obszarze informatyzacji Krajowej Administracji Skarbowej oraz analizy zakresu wymaganych ewentualnie zmian prawnych.
Podarki od przyjaciół
Ciągle jednak aktualne pozostaje inne zwolnienie zapisane w art. 52 ustawy o VAT. Z tego przepisu wynika, że import towarów umieszczonych w przesyłce wysyłanej z terytorium państwa trzeciego przez osobę fizyczną (nie przedsiębiorcę) i przeznaczonej dla osoby fizycznej przebywającej na terytorium kraju (np. Polski) może korzystać ze zwolnienia, o ile ich wartość nie przekracza równowartości 45 euro. Przy czym muszą być w tym celu spełnione także inne warunki (więcej ramka „Jakie przepisy regulują prawo do zwolnień”).
!Jeśli przesyłki zostaną uznane za podlegające opodatkowaniu, wówczas Poczta Polska poinformuje klienta o liście dokumentów, które musi złożyć, aby zadośćuczynić formalnościom (np. specyfikacja towaru, faktura). To ona też zwróci się z prośbą o potwierdzenie wartości zamówienia i zażąda np. przekazania dokumentów z aukcji internetowej czy internetowego potwierdzenia zapłaty.
Limity celne
VAT nie jest jedyną daniną, którą trzeba opłacić przy zamówieniu internetowym. Kolejnym, często jeszcze większym problemem dla klienta może się okazać cło. W przepisach celnych także obowiązuje preferencja dla przesyłek o niskiej wartości. Zgodnie z art. 23 ust. 2 rozporządzenia Rady (WE) nr 1186/2009 z 16 listopada 2009 r. ustanawiającego wspólnotowy system zwolnień celnych (Dz.Urz. UE z 2009 r. L 324, s. 23; dalej: rozporządzenie Rady (WE) nr 1186/2009) cła nie trzeba pobierać od importu towarów o wartości poniżej 150 euro. Powyżej tego limitu daninę trzeba już zapłacić (stawka dla towarów o wartości do 700 euro jest co do zasady zryczałtowana i wynosi 2,5 proc.). Co więcej, limit 150 euro będzie bardzo łatwo przekroczyć. Na równowartość ok. 642 zł składa się bowiem nie tylko sama wartość towaru, ale i np. koszty jego transportu do Polski. Jeśli dodamy do tego, że celne (oraz podatkowe) preferencje w ogóle nie dotyczą używek bądź perfum, to cała sprawa zaczyna wyglądać coraz drożej. Ale jest i dobra nowina. Jeden z najpopularniejszych towarów, tj. telefony komórkowe, sprzedawany jest według stawki celnej 0 proc. Biorąc pod uwagę, że większość smartfonów kosztuje więcej niż równowartość 150 euro, jest to duże ułatwienie. Dodatkowo klienci mogli do tej pory liczyć, że przy zaniżonej wartości paczki pracownikom Poczty Polskiej nie będzie opłacało się jej kontrolować. Jednak teraz na taką pobłażliwość Polacy nie mają co liczyć, bo obok nich staną celnicy. Jeśli przesyłki zostaną uznane za podlegające opodatkowaniu, wówczas Poczta Polska poinformuje klienta o liście dokumentów, które musi złożyć, aby zadośćuczynić formalnościom (np. specyfikacja towaru, faktura). To ona też zwróci się z prośbą o potwierdzenie wartości zamówienia i zażąda np. przekazania dokumentów z aukcji internetowej czy internetowego potwierdzenia zapłaty. Zgodnie z art. 33 ustawy o VAT podatek i cło trzeba wykazać w zgłoszeniu celnym i zapłacić w ciągu 10 dni od daty poinformowania o wysokości ewentualnej daniny. Jeśli więc w praktyce się okaże, że konieczne jest opłacenie cła i VAT, to koszty zakupu mogą wzrosnąć o kilkadziesiąt procent. Zakładając, że najpierw klient kupuje np. towar na aukcji za 250 zł i po kilku tygodniach kontaktuje się z nim agencja celna i informuje, że aby odebrać produkt, może dopłacić 150 zł za odprawę celną i VAT.
Jakie przepisy regulują prawo do zwolnień
przepisy Unijne w sprawie VAT
• Przesyłki o niskiej wartości
Zwolnienia udziela się w przypadku importu towarów o łącznej wartości nieprzekraczającej 10 euro. Państwa członkowskie mogą udzielić zwolnienia w przypadku importu towarów o łącznej wartości większej niż 10 euro, ale nieprzekraczającej 22 euro. Państwa członkowskie mogą jednakże wyłączyć ze zwolnienia przewidzianego w akapicie pierwszym zdanie pierwsze towary, które zostały przywiezione w drodze zamówienia wysyłkowego. Ponadto zwolnieniem nie są objęte: wyroby alkoholowe, perfumy i wody toaletowe, tytoń i wyroby tytoniowe.
Podstawa prawna
Art. 23–24 dyrektywy Rady 2009/132/WE z 19 października 2009 r. określająca zakres stosowania art. 143 lit. b) i c) dyrektywy 2006/112/WE w odniesieniu do zwolnienia z podatku od wartości dodanej przy ostatecznym imporcie niektórych towarów (Dz.Urz. UE z 2009 r. L 292, s. 5).
przepisy unijne w sprawie cła
• Prezenty od osób fizycznych
Zwolnione z należności celnych przywozowych są towary zawarte w przesyłkach wysyłanych z państwa trzeciego przez osobę fizyczną do innej osoby fizycznej, mieszkającej na obszarze celnym Wspólnoty, pod warunkiem że taki przywóz ma charakter niehandlowy.
Przywóz o charakterze niehandlowym dotyczy przesyłek, które:
a) mają charakter okazjonalny;
b) zawierają towary wyłącznie na własny użytek odbiorcy lub jego rodziny, które nie wskazują ani swoim charakterem, ani ilością na ich przeznaczenie handlowe;
c) są wysyłane do odbiorcy przez nadawcę bez żadnego rodzaju opłat.
Zwolnienia stosuje się do kwoty 45 euro na przesyłkę.
Podstawa prawna
Art. 25–26 rozporządzenia Rady (WE) nr 1186/2009 z 16 listopada 2009 r. ustanawiającego wspólnotowy system zwolnień celnych (Dz.Urz. UE z 2009 r. L 324, s. 23; dalej: rozporządzenie Rady (WE) nr 1186/2009).
• Przesyłki o niskiej wartości
Zwolnione z należności celnych przywozowych są przesyłki zawierające towary o niewielkiej wartości wysyłane bezpośrednio z państwa trzeciego do odbiorcy znajdującego się we Wspólnocie. „Towary o niewielkiej wartości” oznaczają towary, których rzeczywista wartość nie przekracza 150 euro na przesyłkę. Zwolnienia nie stosuje się do: wyrobów alkoholowych, perfum i wód toaletowych, tytoniu i wyrobów tytoniowych
Podstawa prawna
Art. 23 ust. 2 rozporządzenia Rady (WE) nr 1186/2009
Przepisy polskie w sprawie VAT
• Przesyłki o niskiej wartości
Zwalnia się od podatku import towarów umieszczonych w przesyłkach wysyłanych z terytorium państwa trzeciego bezpośrednio do odbiorcy przebywającego na terytorium kraju, pod warunkiem że łączna wartość towarów w przesyłce nie przekracza kwoty wyrażonej w złotych odpowiadającej równowartości 22 euro.
Zwolnienia nie stosuje się do: napojów alkoholowych, tytoniu i wyrobów tytoniowych, perfum i wód toaletowych.
Zwolnienia nie stosuje się do towarów importowanych w drodze zamówienia wysyłkowego.
Podstawa prawna
Art. 51 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2174 ze zm.; dalej: ustawa o VAT)
• Prezenty od osób fizycznych
Zwalnia się od podatku import towarów umieszczonych w przesyłce wysyłanej z terytorium państwa trzeciego przez osobę fizyczną i przeznaczonej dla osoby fizycznej przebywającej na terytorium kraju, jeżeli łącznie są spełnione następujące warunki:
a) ilość i rodzaj towarów nie wskazują na ich przeznaczenie handlowe;
b) odbiorca nie jest obowiązany do uiszczenia opłat na rzecz nadawcy w związku z otrzymaniem przesyłki;
c) przesyłki mają charakter okazjonalny.
Zwolnienie stosuje się, jeżeli wartość przesyłki nie przekracza kwoty wyrażonej w złotych odpowiadającej równowartości 45 euro.©℗
Podstawa prawna
Art. 52 ustawy o VAT
agp
Jak kupujący oszukują fiskusa
Reguły dotyczące zwolnień z cła i VAT od dawna są nadużywane. Aby uniknąć obowiązku zapłaty należnych danin, wartość większości zamówionych przesyłek była i jest notorycznie zaniżana
Wszystko po to, by towary nie przechodziły kontroli celnej i trafiły do klienta bez dalszych problemów ze skarbówką. Celnicy co do zasady bazują bowiem na dostarczonych im dokumentach i na ich podstawie określają wartość przesyłki. Jeśli nie przekracza ona określonych ustawowo limitów, to może być zwolniona z daniny. Transakcja może być oczywiście skontrolowana, a nieuczciwy importer od razu lub w późniejszym terminie zobowiązany do zapłaty VAT i cła w prawidłowej wysokości. Przy coraz większej liczbie zamówień jest i będzie to jednak problem dla fiskusa. Przy czym internauci, którzy korzystają z pozaunijnych portali aukcyjnych, podkreślają, że nie ma jednego wzoru, który uchroni przed interwencją fiskusa. Po pierwsze nie obowiązuje już w praktyce zwolnienie dla przesyłek o niskiej wartości do 22 euro, więc doradzają, aby kupować przez internet małe rzeczy, które zmieszczą się w kopercie lub w małej paczce, oraz poproszenie sprzedawcy, by na przesyłce napisał gift (prezent). Takie przesyłki mają mieć największą szansę na uniknięcie kontroli. Nie próżnują również sprzedawcy, którzy Polakom za dodatkową opłatą oferują wysłanie paczki do innego kraju UE niż Polska (np. Holandia, Niemcy czy UK). Stamtąd wędruje ona już do naszego kraju bez podatku w ramach celnej procedury 42 (więcej, patrz: Problem, z którym boryka się cała Europa).
Celnicy, co zrozumiałe, nie sprawdzają każdej przesyłki zamówionej przez polskich podatników. Coraz więcej jednak z nich zostaje zatrzymanych, o czym nabywca dowiaduje się z komunikatu przesłanego przez urząd celno-skarbowy. Kupujący zostaje w ten sposób poproszony o przesłanie do urzędu dokumentów potwierdzających zakup danego towaru, w których warto uwzględnić cenę i koszty dostawy. Najprostszym sposobem jest zazwyczaj przesłanie skanu z aukcji oraz dowodu wpłaty, a w korespondencji warto posługiwać się numerem księgi magazynowej umieszczonej na otrzymanym wezwaniu. (patrz schemat) Po otrzymaniu dokumentów celnicy powinni naliczyć stosowne opłaty. Wysokość wymaganej kwoty, otrzymamy i zapłacimy na poczcie lub u listonosza. Procedura naliczania trwa obecnie około 10 dni roboczych. Paczki priorytetowe i większość ekonomicznych (wszystkie z Chin) odprawiane były głównie w warszawskim Oddziale Celnym I Pocztowym przy ul. Łączyny 8 (w strukturach Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego). To ten właśnie urząd będzie odciążony przez wspomniany już Oddział Celny Pocztowy w Lublinie. Niezależnie od tego przesyłki z USA (gdzie funkcjonuje m.in. platforma zakupowa Amazon) mogą być sprawdzane w Celnym Oddziale Pocztowym w Pruszczu Gdańskim.
Problem, z którym boryka się cała Europa
Nie tylko Polska chce zwiększyć wpływy do budżetu z VAT i cła od towarów kupowanych na portalach prowadzonych poza Unią
Od 2021 r. z unijnych przepisów zniknie zwolnienie z VAT (to samo, którego nie stosuje Polska) dla przesyłek o niskiej wartości poniżej 22 euro. Jak wynika z szacunków Komisji Europejskiej na istnieniu takiej preferencji budżet unijny mógł tracić rocznie blisko 4,5 mld euro. Równie ważne może się okazać wprowadzenie nowego obowiązku dla azjatyckich bądź amerykańskich przedsiębiorców, którzy sprzedają towary w UE i mają tu np. magazyny sprzedażowe. Otóż będą mogli zarejestrować się w specjalnym portalu internetowym (VAT-One Step Shop) i za jego pośrednictwem rozliczać się z fiskusem. W takim przypadku sprzedawany towar będzie korzystał z celnych preferencji (szybsza procedura odprawy itp.). Ale jeśli firma z Chin bądź USA nie zdecyduje się na rejestrację, to z fiskusem będzie musiał się rozliczać pośrednik, np. unijny sklep internetowy sprzedający towary w ramach tzw. dropshippingu.
opinia eksperta
W tym roku święta bez smoka
Marcin Zawadzki dyrektor w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PWC
Święta za pasem, więc kurierzy mają coraz więcej pracy i coraz mniej czasu. W tym roku popularny chiński kierunek zakupów może stracić na znaczeniu. Wszystko przez rozpoczęte kilka miesięcy temu działania polskiej skarbówki szukającej nieopodatkowanych przesyłek z Państwa Środka. Zgodnie z przepisami w zakresie VAT zwalnia się z podatku okazjonalny import towarów o charakterze prezentów, jeśli wartość przesyłki jest niższa niż 45 euro. Jest to jeden z najlepiej znanych przepisów o VAT wśród polskich obywateli. Bardzo często był wykorzystywany do zakupu przez Polaków elektroniki czy ubrań na chińskich portalach aukcyjnych. Pomimo że płacą za te towary, to przesyłki trafiające do Polski są oznaczone jako niskowartościowe prezenty. W rezultacie w momencie przekroczenia granicy są traktowane jako zwolnione z podatku. Dopóki z tego przepisu korzystali wyłącznie konsumenci, sytuacja nie stanowiła zagrożenia dla lokalnego rynku. W momencie, kiedy zaczęli go stosować przedsiębiorcy, żeby wprowadzać na rynek towary tańsze o VAT, problem zaczął narastać. Oczywiście ani w pierwszym, ani w drugim przypadku wskazane zwolnienie nie powinno być stosowane. Towary przywożone do Polski zazwyczaj nie są ani prezentami, ani ich import nie następuje okazjonalnie. Dlatego w momencie dopuszczenia do obrotu w Polsce powinien być płacony podatek, z reguły w wysokości blisko 1/4 wartości tych towarów. Nasilający się proceder i rozszerzający się na sektor handlu między przedsiębiorcami (B2B) spowodował zainteresowanie fiskusa. Zakładając, że milion Polaków importował kiedyś towar o wartości 100 zł, od którego nie został zapłacony podatek, oznacza to uszczerbek na poziomie ponad 20 mln zł. Stąd też wzięła się decyzja o powołaniu specjalnego organu fiskusa, którego celem jest identyfikacja przesyłek zagranicznych, w których znajdują się towary kupione, a nie przekazane Polakom w ramach przyjaźni polsko-chińskiej. Zapewne też nasilenie zakupów na azjatyckich portalach aukcyjnych spowodowało upublicznienie w 2018 r. wykładni innego przepisu dotyczącego zwolnienia z VAT przesyłek o niskiej wartości (do 22 euro), zgodnie z którą taka preferencja w naszym kraju nie obowiązuje.
Co działania fiskusa oznaczają dla zwykłego Kowalskiego, który chce kupić tani towar np. na AliExpress? Czekają go częstsze niż dotychczas pytania ze strony służb celnych odnośnie zamawianych towarów i częstsze wezwania do tego, żeby uregulować dług importowy obejmujący VAT. Bez zapłaty podatku towar nie dotrze do zamawiającego. Dlatego w tym roku trzeba pamiętać, że święta mogą być droższe, a ceny towarów z chińskich portali mogą już nie być aż tak konkurencyjne. Oczywiście można próbować importować towar do innego kraju niż Polska, gdzie działania fiskusa nie są aż tak ekstensywne, a następnie przesyłać ten towar do Polski. Tylko czy skórka naprawdę jest warta wyprawki? ©℗
Nowa rzeczywistość dla kurierów?
Janina Fornalik partner i doradca podatkowy w MDDP
Rosnące w ostatnim czasie zakupy internetowe na portalach azjatyckich to niewątpliwie duży obszar do oszustw i nadużyć w zakresie VAT i cła nie tylko w Polsce. Skala problemu znacząco wzrosła, gdy procedery w postaci zaniżania wartości przesyłek w celu uniknięcia zapłaty cła i VAT zaczęły stosować polskie firmy, a nie tylko konsumenci. Taka praktyka skutkuje nie tylko zmniejszeniem wpływów budżetowych, ale stanowi również nieuczciwą konkurencję dla krajowych dystrybutorów np. elektroniki. Pozytywnie należy ocenić działania administracji skarbowej w porozumieniu z Pocztą Polską, mające na celu uszczelnienie systemu poprzez stosowanie szczegółowej kontroli, również w zakresie przesyłek o niskiej wartości bądź o braku zadeklarowanej wartości (przesyłanych jako prezenty). Dobre efekty przynosi utworzenie w tym roku nowego Oddziału Celnego Pocztowego w Lublinie, który w szczególności zajmuje się kontrolą przesyłek z Chin. Polscy nabywcy mogą się więc spodziewać konieczności dopłaty należności celnych i VAT. Aby ukrócić proceder tanich przesyłek z azjatyckich portali aukcyjnych, konieczne jest podjęcie wspólnych działań na forum wszystkich państw członkowskich UE, tak aby uniknąć sytuacji, gdy import będzie dokonywany w innym kraju unijnym stosującym mniej restrykcyjne podejście do kontroli celnych. Konieczne jest stworzenie skutecznych mechanizmów poboru VAT i cła od sprzedaży internetowej spoza UE. Warto przypomnieć, że od dłuższego czasu trwają w tym zakresie dyskusje na forum Komisji Europejskiej. W takich dyskusjach na forum unijnym rozważany jest m.in. pomysł obarczenia obowiązkiem rozliczania VAT importowego firm przewozowych, czyli kurierów czy operatorów pocztowych. To rozwiązanie budzi jednak wiele wątpliwości. Na razie pozostaje tylko skuteczna działalność służb celno-skarbowych. Ona jednak może dodatkowo wydłużyć łączny czas na dostarczenie przesyłki do klienta. ©℗
Jak wykonać konsumencką odprawę celną
Tworzymy zrzut ekranu z zamówienia na portalu aukcyjnym. Powinny się w nim znaleźć przede wszystkim cena i nazwa produktu.
Pobieramy potwierdzenie płatności za towar.
Tworzymy wiadomość i załączamy do niej zarówno zrzut ekranu, jak i potwierdzenie płatności (często w jednym dokumencie).
W wiadomości podajemy imię, nazwisko, adres, PESEL i numer dowodu osobistego. Informujemy też urząd o tym, że przesyłka (o odpowiednim numerze) zawiera odpowiedni towar wraz z jego ilością i wartością.
Przesyłamy wiadomość na adres właściwego punktu WER (tj. węzeł ekspedycyjno-rozdzielczy, czyli pocztowe centrum rozsyłania i segregowania przesyłek), gdzie zatrzymano przesyłkę. ©℗
agp
Inną opcją będzie rozliczanie VAT od importu przez firmy kurierskie, przy czym w takiej sytuacji to one będą miały obowiązek raportować fiskusowi o każdej przesyłce. Bruksela przyznaje, że przesyłki z innych kontynentów zapewne zdrożeją. Pojawią się jednak też zalety. Przesyłki o wartości poniżej 150 euro nie będą już zatrzymywane do kontroli celnej, a daniny od nich będą rozliczane przez sprzedawców na zasadzie samoobliczenia.
KE chce także, aby powstała specjalna unijna baza, do której od początku 2022 r. trafiałyby dane o płatnościach online już powyżej 95 euro. Informacje zbierałyby firmy zajmujące się pośrednictwem w takich płatnościach, do unijnej bazy takie dane byłyby przesyłane co kwartał. Bruksela chce w ten sposób zagwarantować kontrolę nad przestrzeganiem przepisów podatkowych.
Definicja
Procedura celna 42 polega na imporcie towarów do jednego z kraju UE (np. Niemiec bądź UK) przy założeniu, że miejscem ich przeznaczenia jest inny kraj wspólnoty (Polska), a przesunięcie towaru między członkami wspólnoty odbywa się na zasadzie wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów. ©℗
Uszczelnianie procedury 42
Wprowadzane zmiany mają zaś związek m.in. z tym, co jakiś czas temu wskazali unijni audytorzy. Otóż niektóre kraje Zachodu (głównie Wielka Brytania) patrzyły przez palce na handel z Chinami – nie pobierały należnego cła od przesyłek, a potem umożliwiały ich dalszy transfer po całej Europie w ramach procedury 42 (patrz definicja). Teraz Bruksela ma zadbać o to, aby celnicy zmienili swoje podejście. Stawką są – jak wynika z raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (raport ETO) opublikowanego w grudniu 2017 r. – miliardy euro niepobranego cła. Problemem okazuje się głównie podejście brytyjskich celników, którzy zbyt chętnie przepuszczają chińskie wyroby, od których nie są pobierane cło ani VAT.
W raporcie dostało się zresztą nie tylko Wielkiej Brytanii, ale także Komisji Europejskiej oraz poszczególnym krajom członkowskim. Te zamiast ze sobą współdziałać, wybierają rywalizację, co prowadzi do przymykania oczu na działania oszustów. Kontrolerzy ETO badali sytuację na miejscu w Hiszpanii, Polsce, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Rumunii. Wnioski okazały się brutalne, tj. obecne wpływy celne (ok. 20 mld euro czyli 14 proc. budżetu UE) mogłyby drastycznie wzrosnąć, gdyby system został uszczelniony. Raport potwierdził, że znaczna część chińskich towarów, które przybywają do portu w Hamburgu (najpopularniejszy port dla pozaeuropejskich przesyłek), trafia potem do brytyjskiego Dover, gdzie są odprawiane i docelowo trafiają do odbiorców w naszym regionie Europy. Wszystko odbywa się w ramach wspomnianej już celnej procedury 42 (VAT rozliczany w kraju przeznaczenia, a nie miejsca odprawy). Dzięki zaniżeniu wartości celnej oszuści w ogólnie nie płacą cła, a w miejscu przeznaczenia (np. w Polsce) unikają zapłaty VAT. Z raportu wynika, że prawie 6 na 10 chińskich towarów włókienniczych i obuwia, których wartość może być zaniżona, jest odprawianych w ramach tej procedury (w innych przypadkach ten wskaźnik wynosi 16 proc.). Co więcej, tylko w latach 2013–2016 z Wielkiej Brytanii do unijnego budżetu trafiło o ok. 3 mld euro mniej niż powinno i to tylko z tytułu importu azjatyckich towarów włókienniczych i obuwia (Bruksela wszczęła już wobec Wielkiej Brytanii postępowanie w sprawie naruszenia przepisów unijnego prawa). Import ten ciągle rośnie, co potwierdzają dane Eurostatu. Dla porównania w innych badanych państwach (także w Polsce) od ponad dekady utrzymuje się on na podobnym poziomie. Jak wskazuje ETO, coraz większe kłopoty sprawiają także produkty zamawiane w USA (np. na portalu Amazon). W dodatku oszuści fałszują dokumentację nie tylko po to, by zaniżyć wartość celną przesyłki, ale zmienić też kraj pochodzenia, dzięki czemu do sprowadzonych rzeczy stosowana jest niższa stawka celna. Korzystają również na zaniechaniach brytyjskich celników, którzy m.in. nie żądają od importerów zabezpieczenia na poczet należnego cła.
Ile zapłacimy, ile zarobi budżet
Pojawiły się rekomendacje
Co powinna więc zrobić KE, aby sytuacja była lepsza? Po pierwsze kraje członkowskie powinny zostać zachęcone finansowo do przeprowadzania skutecznych kontroli celnych (za ich brak docelowo groziłyby im nawet konsekwencje finansowe). Służby celne państw członkowskich powinny ściślej współpracować nie tylko ze sobą, ale także z Europejskim Urzędem ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). KE powinna co roku publikować dane o luce w poborze cła i zrobić przy tej okazji przegląd kosztów takiego poboru. Poszczególne kraje miałyby też wprowadzić elektroniczne systemy, które pozwalałyby im szybko blokować importowe deklaracje celne dla towarów o wartości poniżej 150 euro albo oznaczonych jako prezenty.
Kontrolerzy ETO za to dość pozytywnie ocenili polskiego fiskusa. Z raportu wynika m.in., że w naszym kraju wzrosła liczba nakazów zapłaty kierowanych pod adresem dłużników celnych (w innych badanych państwach ich liczba spada). Zdaniem ETO może to wskazywać na większą efektywność naszych celników.
Stanowisko Krajowej Administracji Skarbowej z 20 grudnia 2017 r.
Raport ETO wskazał, że Polska była jedynym państwem spośród skontrolowanych, które respektowało obowiązujące przepisy i procedury, tj. dokonywało postkontroli, stosowało analizę ryzyka, stosowało ceny referencyjne.
Z raportu wynika, że procedury postępowania przyjęte w Polsce są korzystne z punktu widzenia budżetu Unii. Wskazują np. na rosnącą liczbę nakazów zapłaty (w przeciwieństwie do innych kontrolowanych państw Unii) czy sprawne przekazywanie informacji do innych państw UE. Odnosząc się do wyników kontroli ETO w zakresie przywozów wyrobów włókienniczych i obuwia z Azji o potencjalnie zaniżonej wartości, należy podkreślić, że problem zaniżania wartości celnej tekstyliów i obuwia dotyczy nie tylko Polski. Borykają się z nim, w większym lub mniejszym stopniu, wszystkie państwa członkowskie UE. Dlatego też niezmiernie istotną kwestią jest wspólne podejmowanie działań mających na celu przeciwdziałanie temu niekorzystnemu zjawisku, tak przez Komisję Europejską (dotyczących wszystkich państw UE), jak i w ramach porozumień lokalnych (zważywszy na położenie geograficzne i specyfikę importu do państw o zbliżonym poziomie rozwoju). W ramach porozumień lokalnych z inicjatywy Polski powstała Grupa robocza V4 ds. przeciwdziałania zaniżaniu wartości celnej towarów tekstylnych i obuwia pochodzenia azjatyckiego, w skład której wchodzą przedstawiciele Czech, Słowacji, Węgier i Polski. Grupa zajmuje się m.in. ustalaniem wspólnego, jednolitego podejścia do kwestii zwalczania zaniżania wartości celnej tekstyliów i obuwia w celu uniknięcia migracji podmiotów do krajów, w których działania weryfikacyjne i kontrolne byłyby mniej restrykcyjne. Mając na uwadze szczególną sytuację w obszarze tego asortymentu towarowego, od 1 stycznia 2014 r. wdrożono do stosowania rozwiązania i mechanizmy ukierunkowane na wsparcie tych działań organów celno-skarbowych, które mają na celu przeciwdziałanie zjawisku zaniżania wartości celnej tekstyliów i obuwia sprowadzanych z państw Dalekiego Wschodu (głównie z Chin). Przede wszystkim chodziło o zwiększenie efektywności działań kontrolnych i weryfikacyjnych z zastosowaniem systemowych narzędzi wsparcia analizy ryzyka i postępowania celnego. W efekcie podejmowanych działań uzyskano stopniowy wzrost średnich cen tekstyliów i obuwia sprowadzanych z tego kierunku importu. Zważywszy na pozytywne efekty współpracy podejmowanej w ramach grupy V4, w najbliższej perspektywie przewiduje się kontynuację wspólnie podejmowanych prac w odniesieniu do weryfikacji i kontroli wartości celnej towarów tekstylnych i obuwia sprowadzanych z państw Dalekiego Wschodu. Spośród innych inicjatyw z udziałem Polski należy wspomnieć również powstanie Grupy Eksperckiej ds. Wschodniej i Południowo-Wschodniej Lądowej Granicy Zewnętrznej Unii Europejskiej (CELBET), której celem jest wypracowanie metod jednolitej i zharmonizowanej kontroli celnej na całej zewnętrznej granicy lądowej UE. Pisząc o działaniach Krajowej Administracji Skarbowej, prosimy zwrócić uwagę na realizowane działania kontrolne będące odpowiedzią na modus operandi, czyli procedurę 4200:
– wzmożone kontrole prowadzone m.in. na terenie Wólki Kosowskiej http://www.mf.gov.pl/krajowa-administracja-skarbowa/wiadomosci/aktualnosci/-/asset_publisher/2UWl/content/podrobione-towary-w-wolce-kosowskiej-juz-pod-kontrola
– prowadzoną wcześniej operację „Kontener”. Celem operacji była kontrola prawidłowości opłacania podatku VAT w ramach dokonywanego obrotu odzieżą, obuwiem, elektroniką. Kontrolą objęte są środki transportu drogowego przewożące w kontenerach towary z przeznaczeniem do dystrybucji w kraju, ze szczególnym uwzględnieniem towarów przewożonych po procedurze celnej, gdzie cło opłacono w innym kraju, a podatek VAT powinien być uiszczony w RP.
Towary chińskie sprzedają też Polacy
Coraz popularniejsze są nie tylko bezpośrednie zakupy towarów z Chin, ale także biznesowa współpraca z azjatyckimi kontrahentami w ramach tzw. dropshippingu
Upraszczając, w takim modelu polski sklep internetowy oferuje do sprzedaży artykuły, które do klienta wysyła ich producent. Taki model rozliczeń ciągle nie jest w praktyce uregulowany w polskim prawie. Sklep internetowy z naszego kraju najczęściej tylko zbiera zamówienia na zagraniczny towar, a wszelkimi formalnościami zajmuje się już jego producent. Korzyści są obustronne: sprzedawca oszczędza na kosztach magazynowania, a dostawca – często spoza UE – zyskuje kanał dystrybucji swoich towarów. Jak powinien rozliczyć się z fiskusem taki sklep internetowy? W typowym dropshippingu sprzedawca działa jak pośrednik handlowy, a jego wynagrodzeniem jest prowizja. Może ją dostać na dwa sposoby. Jeśli sam przyjmuje od nabywców płatności należne dostawcom, to potrąca prowizję przed przesłaniem ich dalej. Jeśli zaś klienci płacą bezpośrednio dostawcy, to ten przekazuje sklepowi umówioną kwotę. Taka prowizja będzie jego przychodem, który należy opodatkować odpowiednio PIT lub CIT. Prowizję można będzie pomniejszyć o koszty podatkowe, m.in. wydatki na utrzymanie strony internetowej, na rozmowy telefoniczne, obsługę księgową, reklamy, utrzymanie rachunku bankowego itp. i dopiero od tak ustalonego dochodu należy zapłacić daninę według odpowiedniej stawki. Kto w takim scenariuszu musi zapłacić VAT lub cło? W najczęstszym modelu dropshippingu towar zamówiony w polskim sklepie jest wysyłany bezpośrednio do klienta i to on będzie odpowiedzialny za rozliczenie obu danin na opisanych już zasadach. Jakie obowiązki ma w takim razie sklep internetowy? Nie musiałby rozliczać VAT od wynagrodzenia za swoją usługę. Miejscem jej świadczenia jest co do zasady kraj siedziby producenta (najczęściej państwo azjatyckie) i to tam powinna być płacona ewentualna danina. Potwierdza to m.in. interpretacja dyrektora Izby Skarbowej w Łodzi z 6 sierpnia 2015 r., nr IPTPP2/4512-287/15-4/JSz. Fiskus w wydawanych dotychczas interpretacjach (nie ma ich wiele) przyznawał też, że aby rozliczać się w ten sposób, przedsiębiorca nie może być właścicielem importowanego towaru, nie może uzyskać rachunku ani faktury potwierdzającej zakup i nie importować go na własny rachunek. Czyli musi być właśnie pośrednikiem. ©℗
Zakupy na portalach spoza UE to kłopot z reklamacją
Dochodzenie roszczeń od kontrahenta nieobjętego prawem unijnym jest skomplikowane, a także zazwyczaj długotrwałe – zarówno w przypadku konsumenta, jak i przedsiębiorcy. Żmudne i kosztowne może być także doprowadzenie do egzekucji wyroku sądowego
Zakupy dokonywane od azjatyckich sprzedawców za pośrednictwem popularnych portali aukcyjno-ogłoszeniowych uchodziły dotychczas za bardzo atrakcyjne – i to zarówno dla konsumentów, jak i dla przedsiębiorców nabywających towar dla własnych potrzeb lub w celu odsprzedaży na terenie kraju. Atrakcyjna cena okupiona jest wszakże licznymi niedogodnościami i niebezpieczeństwami. Choćby takimi, jak: długi czas oczekiwania na przesyłkę, niepewność co do jej zawartości, obawa, czy zakupiony towar spełnia niezbędne wymagania do dopuszczenia go na rynek europejski. Do tego dochodzą ograniczone możliwości wyegzekwowania uprawnień związanych z wadliwością towaru, a także omówione w poprzednim tekście kwestie celno-podatkowe. W tym artykule skupimy się nad jedynym z wymienionych problemów ‒ ryzyku związanym ze sporami na gruncie niezgodności towaru z zamówieniem.
Potencjalne problemy
W zależności od prawa właściwego dla danej relacji gospodarczej (o czym szerzej w dalszej części artykułu) pomiędzy zagranicznym sprzedawcą a polskim przedsiębiorcą oraz nabywcą będącym konsumentem mogą wystąpić następujące roszczenia:
1. Na linii zagraniczny sprzedawca – polski przedsiębiorca:
a) z rękojmi za wady rzeczy sprzedanej,
b) z gwarancji – jeżeli została udzielona (i do czasu przekazania jej innemu nabywcy),
c) z nienależytego wykonania albo niewykonania zobowiązania,
d) regresowe – w przypadku gdy polski przedsiębiorca sprzeda rzecz nabywcy, ten wystąpi do niego z roszczeniem wynikającym z rękojmi za wady rzeczy i polski przedsiębiorca spełni te żądania.
2. Na linii polski przedsiębiorca – konsument:
a) z rękojmi za wady rzeczy sprzedanej – ze względu na to, że stroną umowy sprzedaży dla konsumenta jest polski przedsiębiorca, konsument może kierować swoje roszczenia do bezpośredniego sprzedawcy. Jeżeli polski sprzedawca zaspokoi te roszczenia, uzyska ww. prawo regresu względem pierwotnego sprzedawcy,
b) z ustawy z 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (t.j. Dz.U z 2017 r. poz. 683 ze zm.), w szczególności chodzi o prawo odstąpienia od umowy, w przypadku zawarcia umowy na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa,
c) z tytułu niewykonania albo nienależytego wykonania umowy sprzedaży – analogicznie, jak w przypadku roszczeń z rękojmi mogą być kierowane do bezpośredniego sprzedawcy będącego stroną umowy,
d) z gwarancji – jeżeli gwarantem jest polski sprzedawca.
3. Na linii zagraniczny sprzedawca – polski konsument:
a) z gwarancji – jeżeli została udzielona na dany towar, a nabywca otrzymał dokument gwarancyjny na papierze albo innym trwałym nośniku (np. zapisany na płycie CD albo w aplikacji); dochodzenie roszczeń z gwarancji możliwe jest także wtedy, gdy oświadczenie gwarancyjne zostało złożone w reklamie,
b) z ustawy o prawach konsumenta – jeżeli prawem właściwym dla danej umowy jest prawo polskie, o czym w dalszej części artykułu.
Jeżeli zawiodą próby polubownego rozwiązania sporu zaistniałego na gruncie roszczeń zgłaszanych zagranicznemu sprzedawcy, to pozostaje sądowe ich dochodzenie. Aby to jednak było możliwe, konieczne jest ustalenie:
- prawa właściwego,
- sądu władnego do rozpoznania sporu (posiadającego jurysdykcję krajową).
Na marginesie należy zwrócić uwagę, że np. popularny portal aukcyjny Ali Express proponuje własny system polubownego rozwiązywania sporów między sprzedawcami a nabywcami (jest szeroko opisany na stronie portalu). Ze względu na niżej opisane trudności z dochodzeniem roszczeń dotyczących niezgodności towaru z umową może się on okazać najlepszym, a z pewnością najszybszym, sposobem na uzyskanie chociażby częściowej rekompensaty za wadliwy produkt.
Prawo właściwe
W przypadku sporów dotyczących niezgodności towaru z umową zwykle jako pierwsze pojawia się pytanie: jakie będzie prawo właściwe dla takiej transakcji. Nie wchodząc w szczegóły, chodzi tu o to, jakiego państwa prawo znajdzie zastosowanie przy ocenie danego stosunku prawnego, a ściślej mówiąc – przy ocenie praw i obowiązków stron umowy w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z systemami prawnymi co najmniej dwóch państw. A tak jest właśnie w przypadku zakupu towaru od sprzedawcy posiadającego inny statut personalny (podlegającego prawu innego państwa niż nabywca).
W ramach państw członkowskich Unii Europejskiej kwestia wyboru prawa właściwego dla zobowiązań umownych jest obecnie regulowana w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 593/2008 z 17 czerwca 2008 r. w sprawie prawa właściwego dla zobowiązań umownych (zwanym potocznie Rzym I; Dz.Urz. UE z 2008 r. L 177, s. 6).
W przypadku stosunków handlowych z innymi państwami zastosowanie znajdują normy prawa prywatnego międzynarodowego przyjęte przez poszczególne państwa. W Polsce chodzi o ustawę z 4 lutego 2011 r. – Prawo prywatne międzynarodowe (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 1792 ze zm.). Z uwagi jednak na to, że każde państwo ma własne normy kolizyjne, samo zweryfikowanie polskiej ustawy może okazać się niewystarczające. Jeżeli bowiem z polskich przepisów wynikałoby, że właściwe jest prawo innego państwa, to aby je zastosować – również prawo prywatne międzynarodowe tego państwa powinno wskazywać je jako właściwe. Tymczasem może ono bądź odsyłać do systemu prawnego danego państwa (odesłanie zwrotne), bądź prawa jeszcze innego państwa (odesłanie dalsze). Każdorazowo zatem przed analizą konkretnej umowy należy zweryfikować, jakiego państwa prawo będzie dla niej właściwe.
Polska ustawa Prawo prywatne międzynarodowe w kwestii prawa właściwego dla zobowiązań wynikających z umów odsyła do stosowania przepisów wspomnianego wyżej rozporządzenia Rzym I. Przy czym polskie prawo przewiduje także jeden przepis szczególny skierowany do konsumentów, o czym niżej.
W przypadku przedsiębiorców…
Podstawową zasadą prawa prywatnego międzynarodowego jest swoboda wyboru prawa właściwego przez strony danego stosunku prawnego. Wynika to m.in. z art. 3 rozporządzenia Rzym I, którego zdanie pierwsze mówi: „Umowa podlega prawu wybranemu przez strony”.
A zatem np. przedsiębiorca polski i producent w Chinach mogą swobodnie określić, którego państwa zasady będą miały zastosowanie. Przy czym ten wybór prawa powinien wyraźnie wynikać z zawartej przez strony umowy lub okoliczności sprawy. Co ciekawe, strony mogą dokonać wyboru prawa właściwego dla całej umowy lub tylko dla jej części, a nadto w każdym czasie zmienić uprzednio dokonany wybór prawa właściwego.
Należy przy tym pamiętać, że prawo wybrane musi mieć związek z daną transakcją. Jeżeli np. umowa została zawarta przez kontrahentów z Polski i Chin, a strony chcą wybrać prawo australijskie, to wybór tego prawa jako właściwego będzie możliwy tylko wtedy, gdy prawo to ma jakikolwiek związek z daną umową. W innym przypadku wybór prawa państwa trzeciego nie spowoduje wyłączenia stosowania przepisów bezwzględnie obowiązujących prawa tego państwa, które byłoby właściwe, gdyby wyboru nie dokonano. W zasadzie zatem, aby nie ryzykować problemów z ustaleniem prawa właściwego, najlepiej jest wybrać prawo państwa, w którym siedzibę ma jedna z umawiających się stron. W omawianym przypadku – wybór ten mógłby wskazywać na prawo polskie albo prawo chińskie.
A co jeżeli strony nie dokonały wyboru prawa? Nierzadko zdarza się, że kupujący przedsiębiorca nie dbają o takie zapisy w umowach. W takim przypadku stosuje się dalsze normy kolizyjne, zawarte we wskazanych wyżej przepisach prawa międzynarodowego. Wynika z nich, że w przypadku umowy sprzedaży towarów właściwe jest prawo tego państwa, w którym sprzedawca ma miejsce zwykłego pobytu (art. 4 pkt 1a rozporządzenia Rzym I). Przykład wybór ten mógłby się wszakże zmienić, gdyby przepisy prawa prywatnego międzynarodowego państwa, w którym sprzedawca ma miejsce swego pobytu, zawierały odesłanie zwrotne (wtedy właściwe byłoby prawo państwa nabywcy) albo odesłanie dalsze (właściwe byłoby prawo wskazanego państwa, chyba że z jego norm kolizyjnych wynikałoby co innego).
W przypadku umów sprzedaży towarów zasadą obowiązującą w większości systemów prawnych jest jednak norma wskazująca na właściwość prawa państwa sprzedawcy. Podobnie jest w przypadku prawa chińskiego. Jeżeli strony nie postanowiły tego w umowie, to właściwe będzie prawo chińskie.
przykład
Kiedy strony nie podpisały umowy
Polski przedsiębiorca zamówił towar z portalu spoza UE. Sprzedawca ma siedzibę w Chinach, kupujący ‒ w Polsce. Niestety zamówiony towar okazał się nie spełniać oczekiwań zamawiającego. Pomiędzy stronami powstał spór. W tej sytuacji polski przedsiębiorca zastanawia się, jakie ma możliwości dochodzenia roszczeń. W umowie nie zapisano, a na stronie internetowej nie było też jakiejkolwiek wzmianki na temat, jakie prawo będzie właściwe do rozstrzygania sporów. W takiej sytuacji pomocne będą normy kolizyjne zawarte w prawie prywatnym międzynarodowym, które odsyłają do rozporządzenia Rzym I. Jeżeli nie dokonano wyboru, to umowa sprzedaży towarów podlega prawu państwa, w którym sprzedawca ma miejsce zwykłego pobytu (art. 4 pkt 1a rozporządzenia Rzym I). A więc w opisanym przypadku, jako że sprzedawca ma siedzibę w Chinach, obowiązywać będą przepisy prawa chińskiego.
…i konsumentów
W przypadku umowy zawartej przez konsumenta z zagranicznym sprzedawcą ustalenie prawa właściwego może nastręczać jeszcze więcej trudności, co jest następstwem wprowadzenia wyjątków od omówionych wcześniej zasad prawa międzynarodowego.
Pierwszy z wyjątków wskazuje, że prawem właściwym w tego typu przypadkach będzie prawo państwa, w którym konsument ma miejsce zwykłego pobytu, pod warunkiem jednakże że zagraniczny przedsiębiorca:
- wykonuje swoją działalność gospodarczą lub zawodową w państwie, w którym konsument ma miejsce zwykłego pobytu, lub
- w jakikolwiek sposób kieruje taką działalność do tego państwa lub do kilku państw z tym państwem włącznie.
Sytuacja taka mogłaby mieć miejsce, gdyby zagraniczny przedsiębiorca sprzedający przez internet posiadał polską wersję swojej strony internetowej, polski numer telefonu kontaktowego czy też punkt zbierania zamówień zlokalizowany w Polsce. Spełnienie tych warunków pozwalałoby na stosowanie prawa polskiego. W innym razie przejść należy do ogólnych zasad wyznaczania prawa właściwego, czyli ponownie właściwe byłoby prawo państwa sprzedawcy.
Kolejny wyjątek dotyczy możliwości wyboru prawa właściwego. Zarówno bowiem rozporządzenie Rzym I, jak i polskie przepisy kolizyjne wprowadzają w tym zakresie ograniczenia. Wybór prawa właściwego nie może bowiem prowadzić do pozbawienia konsumenta ochrony przyznanej mu na podstawie przepisów, których nie można wyłączyć w drodze umowy na mocy prawa, które byłoby właściwe w przypadku braku wyboru. W tym miejscu należy wskazać, że wyłączeniu w drodze wyboru prawa nie mogłyby podlegać przepisy ustawy o prawach konsumenta. Konsument nie może zrzec się praw przyznanych mu w tej ustawie. Podobne ograniczenie w wyborze prawa właściwego zostało zamieszczone w polskiej ustawie Prawo prywatne międzynarodowe, z tym że dotyczy ono tylko tych przypadków, gdy prawem wybranym jest prawo państwa nienależącego do Europejskiego Obszaru Gospodarczego.
Reasumując: zarówno w przypadku umów zawieranych przez przedsiębiorców, jak i konsumentów – jeśli strony nie dokonały wyboru prawa polskiego – właściwe do rozstrzygnięcia ewentualnego sporu będzie prawo państwa sprzedawcy.
!Zarówno w przypadku umów zawieranych przez przedsiębiorców, jak i konsumentów – jeśli strony nie dokonały wyboru prawa polskiego – właściwe do rozstrzygnięcia ewentualnego sporu będzie prawo państwa sprzedawcy. W takiej sytuacji dochodzenie roszczeń może okazać się utrudnione i kosztowne.
Sąd właściwy
Kolejną kwestią, przed jaką stają uczestnicy sporów, jest określenie sądu właściwego.
Wyjaśnić należy, że ustalenie prawa właściwego nie prowadzi do automatycznego uznania, że sprawę rozstrzygać będzie sąd w państwie, którego prawo jest właściwe. Nie jest zatem wykluczone, że spór z kontrahentem z Chin w oparciu o przepisy prawa chińskiego byłby rozstrzygany przez polski sąd.
Przede wszystkim, podobnie jak w przypadku wyboru prawa właściwego, strony mogą w drodze umowy wskazać sąd właściwy do rozstrzygania sporów wynikłych na tle danej umowy. Na mocy zaś przepisów prawa – Kodeksu postępowania cywilnego – polski sąd byłby właściwy w sprawach wynikających z umów, jeżeli:
- powodem jest konsument mający miejsce zamieszkania lub miejsce zwykłego pobytu w Polsce, jeżeli w Polsce podjął czynności niezbędne do zawarcia umowy,
- zobowiązanie umowne zostało wykonane albo ma lub miało być wykonane w Polsce (miejsce to należy zaś ustalić zgodnie z przepisami prawa właściwego dla danej transakcji).
Dwa rodzaje dropshippingu
Dropshipping to model logistyczny sprzedaży internetowej, który polega na przeniesieniu ciężaru wysyłki towaru na dostawcę towaru (producenta lub hurtownię). W tym modelu e-sklep zbiera zamówienia od klientów, a następnie przekazuje je do dostawcy (np. producenta telefonów w Chinach), ten zaś realizuje wysyłkę towaru bezpośrednio na adresy wskazanych klientów. Takie rozwiązanie ma wiele zalet: przyspiesza dostawę produktów, eliminuje etap dostawy do magazynów polskiego sklepu, usuwa konieczność magazynowania produktów przez sklep.
Zasadniczo rozróżniamy dwa rodzaje dropshippingu.
Dropshipping właściwy – w tym modelu sklep internetowy formalnie nabywa pewne partie produktów od chińskiego dostawcy, a ten na jego zlecenie wysyła towar do wskazanych klientów. Inaczej mówiąc, mimo że towar nadal znajduje się w magazynie dostawcy, to jego właścicielem jest już polski e-sklep. W tej odmianie dropshipingu to polski sklep jest formalnie sprzedawcą i na nim ciążyć będzie odpowiedzialność z tytułu m.in. rękojmi, odszkodowania za szkody, wady towaru. Zatem klientowi przysługują wszelkie roszczenia związane z prawami konsumenta, jakie obowiązują na polskim rynku.
Dropshipping pozorny – w tym modelu sklep internetowy ogranicza się wyłącznie do roli pośrednika zbierającego zamówienia, a formalnie właścicielem towaru pozostaje chiński dostawca. Ma to duże znaczenie dla kwestii odpowiedzialności wobec klienta: sklep internetowy świadczy jedynie usługę pośrednictwa w zakupie towaru od zagranicznego dostawcy, a sprzedawcą jest chiński dostawca. To na chińskim dostawcy spoczywają kwestie rękojmi czy odpowiedzialność za wady towaru. Pogarsza to zatem znacząco pozycję kupującego: w praktyce ewentualnych roszczeń (np. związanych z reklamacją, zwrotem towaru) musiałby on dochodzić na gruncie przepisów prawa obowiązującego w kraju sprzedawcy.
To rozwiązanie chętnie jest stosowane jest przez polskich sprzedawców. Kwestią dropshippingu pozornego zainteresował się przed kilku laty UOKiK. Podkreślił, że przedsiębiorca stosujący ten model sprzedaży ma obowiązek w sposób jasny i jednoznaczny oraz we właściwym czasie podać klientom wiele istotnych informacji o tym, że jedynie realizuje usługę pośrednictwa w zakupie towaru od zagranicznego sprzedawcy, przedstawić informacje o nazwie i adresie sprzedawcy towaru, o pełnej cenie towaru i wynagrodzeniu przedsiębiorcy (w tym o cłach i podatkach), a także o tym, komu kupujący powinien odesłać otrzymany towar w przypadku odstąpienia od umowy. ©℗
Oprac. JP
Egzekucja
W przypadku wydania wyroku przez sąd polski konieczne będzie jego wykonanie w Chinach. Kwestie z tym związane zostały uregulowane w umowie zawartej między Polską Rzecząpospolitą Ludową a Chińską Republiką Ludową o pomocy prawnej w sprawach cywilnych i karnych, podpisanej w Warszawie 5 czerwca 1987 r. Zakłada ona wzajemną uznawalność m.in. orzeczeń sądów cywilnych. Wyrok polskiego sądu powinien zostać przesłany – za pośrednictwem właściwych organów centralnych (ministra sprawiedliwości) właściwemu organowi w Chinach, który przekazuje ów wyrok odpowiedniemu sądowi. Jeśli zaś ten sąd zezwoli na wykonanie wyroku (odmowa może nastąpić tylko wyjątkowo), to wyrok polskiego sądu wywiera takie same skutki, jak gdyby był on wydany przez sąd chiński.
Jak wynika z powyższego, bez wątpienia dochodzenie roszczeń od chińskiego kontrahenta na drodze postępowania sądowego będzie nie tylko skomplikowane, ale także długotrwałe.
Zachęca to do skorzystania z dostępnych na niektórych portalach (np. AliExpress) procedur polubownego załatwiania sporów pomiędzy stronami transakcji.
Gdy towar jest odsprzedawany
Bardzo wielu przedsiębiorców zachęconych niskimi cenami wpada na pomysł prowadzenia biznesu w oparciu o import towarów z Chin. Sprowadzony towar odsprzedają dalej – albo konsumentom, albo innym przedsiębiorcom. Sprzyja temu duża liczba rozmaitych platform i sklepów oferujących dostawy produktów w ilościach hurtowych. W tym przypadku sprawa roszczeń jest zdecydowanie prostsza. Dla polskiego nabywcy bowiem stroną umowy jest polski przedsiębiorca sprowadzający towar i – poza ewentualną gwarancją udzieloną przez zagranicznego producenta danego towaru – fakt wyprodukowania towaru za granicą nie ma wpływu na jego uprawnienia. Te bowiem realizować będzie u sprzedawcy, a zatem polskiego przedsiębiorcy, który uprzednio zakupił towar w Chinach.
Przedsiębiorcy sprzedający w kraju towar zakupiony za granicą powinni mieć tego świadomość. Nie mogą odesłać nabywcy do pierwotnego sprzedawcy. Powinni też mieć świadomość, że gdy zaspokoją roszczenia polskiego klienta, to, co prawda, przysługiwać im może roszczenie odszkodowawcze względem pierwotnego sprzedawcy. Niemniej jednak dochodzenie roszczeń od chińskich kontrahentów może być utrudnione – o czym była już mowa wyżej.
Co może zrobić polska firma
Jeżeli przedsiębiorca negocjuje kontrakt z chińskim partnerem, to powinien pamiętać, by jednoznacznie określić w umowie zarówno prawo właściwe, jak i sąd właściwy. Może to wydatnie pomóc w późniejszym dochodzeniu roszczeń. Kupując zaś towar na portalach z aukcjami elektronicznymi, warto korzystać z przewidzianych przez organizatora mechanizmów zabezpieczeń oraz polubownego rozwiązywania sporów.
Formę zabezpieczenia może stanowić sama konstrukcja umowy. Stosunkowo często spotykanym sposobem jest odroczenie terminu całości albo części płatności, która dokonywana jest dopiero po dostarczeniu i sprawdzeniu towaru przez polskiego odbiorcę. Tego typu praktyka znacząco ogranicza trudności związane z późniejszym dochodzeniem zwrotu ceny za wadliwy lub niekompletny produkt.
Pośrednictwo
Korzystna dla przedsiębiorcy może okazać się także odmiana dropshippingu zwana „pozornym”. W tym modelu sprzedaży przedsiębiorca na swoim portalu internetowym (ewentualnie na portalu aukcyjnym lub ogłoszeniowym) jedynie zbiera zamówienia i przekazuje je do sprzedawcy, który realizuje je samodzielnie. Portal ów nie jest zatem sprzedawcą, a jedynie pośrednikiem. W tym wypadku polski przedsiębiorca wykonuje usługi na rzecz chińskiego kontrahenta. Jest to o tyle korzystne, że prawem właściwym dla relacji polski przedsiębiorca – chiński kontrahent jest prawo właściwe dla usługodawcy, a tym jest podmiot polski. Skoro zaś usługa wykonywana jest również na terytorium Polski, to właściwy do rozstrzygania ewentualnych sporów będzie sąd polski. Jedynie ostatni etap, chociaż z punktu widzenia powoda najważniejszy, czyli egzekucja wyroku, dokonywany będzie w Chinach na podstawie tamtejszych regulacji prawnych.
Niestety ten model transakcyjny nie jest korzystny dla nabywcy, a więc konsumenta, towar faktycznie znajduje się bowiem za granicą, a jego sprzedawcą jest podmiot spoza UE. Dochodzenie ewentualnych roszczeń konsumenckich może być utrudnione, o czym była już mowa powyżej. Na marginesie należy dodać, że w klasycznym dropshippingu sprzedawcą jest przedsiębiorca ogłaszający się na portalu internetowym, który jedynie wysyłkę do nabywcy zleca dostawcy (sam nie magazynuje towaru). Nie zmienia to wszakże osoby sprzedawcy, którym pozostaje ogłaszający się na portalu internetowym, na którym złożone zostało zamówienie. Dzięki temu dochodzenie roszczeń z tytułu rękojmi bądź innych praw konsumenta odbywa się na gruncie prawa krajowego.
Nie oznacza to rzecz jasna, że nabywca pozbawiony jest roszczeń względem przedsiębiorcy krajowego. W zależności od okoliczności danego przypadku mógłby on podnosić chociażby roszczenia odszkodowawcze z tytułu niewykonania albo nienależytego wykonania umowy czy też odstąpić od umowy z powołaniem się na błąd istotny, czyli taki, który został wywołany przez drugą stronę transakcji, nie był łatwo dostrzegalny, a gdyby nie wystąpił, to uzasadniałby przypuszczenie, że do zawarcia umowy w ogóle by nie doszło (art. 84 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. ‒ Kodeks celny; t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1025 ze zm.; dalej: k.c.). Oświadczenie o uchyleniu się od skutków umowy zawartej pod wpływem błędu można złożyć w terminie roku od wykrycia błędu (art. 88 k.c.). Nabywcy przysługiwać może również wiele roszczeń wynikających z ustawy z 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2070 ze zm.). Wśród nich znajdują się m.in. prawa do żądania (art. 12 ww. ustawy):
- naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych, w szczególności żądania unieważnienia umowy z obowiązkiem wzajemnego zwrotu świadczeń oraz zwrotu przez przedsiębiorcę kosztów związanych z nabyciem produktu,
- złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie (np. w prasie, na stronie internetowej), w którym przedsiębiorca oświadczy, że wprowadzał w błąd.
opinia eksperta
W sklepie poza UE nie ma praw z rękojmi
Łukasz Wroński, radca prawny w BWHS Bartkowiak Wojciechowski Hałupczak Springer
Przy zakupie w sklepie internetowym na terytorium UE konsumenci dysponują co do zasady prawem odstąpienia od umowy w terminie 14 dni. Natomiast w przypadku zakupu poza terytorium UE przed dokonaniem transakcji trzeba dokładnie się zapoznać z warunkami zwrotu lub wymiany produktu, o ile możliwość taka została zagwarantowana przez sprzedawcę.
Należy zwrócić uwagę na koszt przesyłki związany z zakupem towaru w sklepie zagranicznym oraz czas oczekiwania na jego dostarczenie. Warto rozważyć wykupienie ubezpieczenia przesyłki.
Konsumenci powinni również zwrócić uwagę na sposób dokonywania płatności związany z kursem walut, bo na końcowy koszt transakcji istotny wpływ może mieć płatność polską kartą płatniczą lub dokonanie przelewu z rachunku bankowego w złotówkach na konto zagranicznego sklepu. Warto rozważyć dokonywanie płatności bezpośrednio w walucie, którą posługuje się dany sklep internetowy. Istotne jest, że na końcowy koszt zakupu w sklepie internetowym spoza terytorium UE składają się koszty cła i podatków.
Trzeba także pamiętać, że w przypadku dokonania zakupu w sklepie internetowym spoza terytorium UE nie jesteśmy objęci dwuletnią rękojmią z tytułu niezgodności towaru z umową. W przypadku zakupów w sklepach internetowych z USA nabywane przedmioty często są objęte gwarancją ograniczoną jedynie do terytorium USA. W przypadku zakupu w Chinach zdarza się, że produkt objęty gwarancją światową obejmuje jedynie naprawę realizowaną w Chinach.
Konsumenci powinni także uważać na superokazje oferowane przez nowe sklepy internetowe, których historia nie istnieje albo jest niemożliwa do sprawdzenia. Bardzo często obserwujemy proceder atrakcyjnej promocji ograniczonej w czasie, związanej np. z wejściem na dany rynek lub rozpoczęciem sprzedaży określonej gamy produktów. Praktyki takie nierzadko kończą się brakiem wysyłki towaru lub dostarczeniem takiego, którego stan lub jakość znacznie odbiegają od tych reklamowanych w supersklepie. ©℗
Największym problemem dla przedsiębiorców może być egzekucja roszczeń
Joanna Affre, kancelaria Affre i Wspólnicy sp.k.
Przedsiębiorcy, którzy decydują się na dokonywanie zakupów na portalach spoza UE (np. z Chin), powinni mieć świadomość, że kłopotliwe może być dochodzenie ewentualnych roszczeń, ale przede wszystkim – ich egzekucja. Wybór polskiego prawa w umowie z chińskim kontrahentem nie daje gwarancji, że sprawa zostanie rozstrzygnięta w Polsce. Kodeks postępowania cywilnego ChRL przewiduje, że strony mogą wybrać w umowie jurysdykcję sądu ChRL, jeśli znajduje się tam: sąd właściwy dla miejsca zamieszkania bądź siedziby pozwanego, miejsce wykonania lub zawarcia umowy, sąd właściwy dla miejsca zamieszkania bądź siedziby powoda, przedmiot sporu. Jeżeli któreś z tych miejsc jest poza granicami ChRL, to strony mogą wybrać jurysdykcję państw obcych. Jednak istnieje grupa spraw, które – zgodnie z chińskim prawem – zawsze podlegają jurysdykcji chińskich sądów.
Ponadto nawet wtedy, gdy sprawa zostanie rozstrzygnięta w sądzie polskim, ale egzekucja ma być prowadzona poza UE, to należy przeprowadzić procedurę uznania wykonalności wyroku przez sąd danego kraju. Jest ona czasochłonna i kosztowna – trzeba opłacić lokalnego prawnika, przetłumaczyć dokumenty i przejść przez procedurę ich legalizacji, a następnie czekać na rozstrzygniecie właściwego sądu w danym kraju. Jeśli sąd nie uwzględni wniosku przedsiębiorcy, to pozostaje jedynie dochodzenie roszczenia na podstawie przepisów tego kraju.
Co zatem można radzić przedsiębiorcom, którzy kupują towary u partnerów poza UE? Przede wszystkim powinni już na etapie podpisywania umowy myśleć o odpowiednich zabezpieczeniach. Pewnym rozwiązaniem może być żądanie przesłania próbek towarów oraz uzgodnienie w ramach umowy, że zapłata nastąpi dopiero po dostawie towaru. Niektórzy przedsiębiorcy umawiają się, że zapłacą przed transakcją jedynie część należności, a resztę – po dostawie towaru. Przy czym oczywiście nawet taki podział płatności na zaliczkę przed i resztę po nie gwarantuje bezpieczeństwa – bo jeśli trafi się na nieuczciwego kontrahenta, to nie można liczyć na zwrot zaliczki. Dlatego przedsiębiorcy powinni dążyć do zabezpieczenia swoich potencjalnych roszczeń w Polsce lub UE.
W przypadku konsumentów, gdy nie dojdzie do wykonania umowy, można skorzystać z procedury chargebacku. Przy czym zaznaczyć trzeba, że skorzystanie z chargebacku jest możliwe jedynie w przypadku, gdy płatność została dokonana za pomocą karty kredytowej, a nie dotyczy przelewów bankowych! Przy większych zamówieniach, np. w relacjach b2b płatność kartą może się okazać niemożliwa. ©℗
Informowanie klientów
Przedsiębiorca decydujący się na prowadzenie sprzedaży w oparciu o model działalności nazwany dropshippingiem pozornym powinien pamiętać o jasnym wskazaniu ról poszczególnych podmiotów uczestniczących w transakcji, w szczególności o określeniu, kto i skąd przesyłać będzie zamówiony towar. Uchroni to nie tylko przed roszczeniami klientów, którzy mogą poczuć się wprowadzeni przez przedsiębiorcę w błąd, lecz także przed karami pieniężnymi, jakie mogą zostać nałożone przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Niewłaściwy opis oferty – a więc taki, który nie wskazuje wyraźnie konsumentowi, że w tym przypadku przedsiębiorca nie sprzedaje towaru, ale świadczy usługę pośrednictwa w zakupie – stanowić może praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Prezes UOKiK za tego typu naruszenia nakładał już kary pieniężne na krajowych przedsiębiorców, uznając właśnie, że tego typu działalność stanowi wprowadzanie konsumentów w błąd.
Warto przyjrzeć się decyzji prezesa UOKiK (nr RKR – 27/2014 z 25 listopada 2014 r.), wydanej właśnie w tego typu przypadku, o nałożeniu na podmiot administracyjnej kary pieniężnej. Organ nadzorczy stwierdził naruszenie art. 27 ust. 1 i 2 ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 798 ze zm.), uznając działanie przedsiębiorcy za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Przedsiębiorca oferował za pośrednictwem internetowego serwisu aukcyjnego usługi pośrednictwa w zakupie towarów od zagranicznych sprzedawców, nie przekazując jasno i jednoznacznie oraz we właściwym czasie istotnych informacji:
1) o tym, że przedmiotem aukcji organizowanych przez przedsiębiorcę jest usługa pośrednictwa w zakupie towaru od zagranicznego sprzedawcy, a nie sprzedaż towaru prezentowanego w tytule i w opisie aukcji,
2) o imieniu, nazwisku (nazwie) i adresie (siedzibie) sprzedawcy towaru,
3) o cenie towaru i wynagrodzeniu przedsiębiorcy, obejmującej wszystkie ich składniki, a w szczególności cła i podatki,
4) o przedsiębiorcy, któremu kupujący powinien odesłać otrzymany towar w przypadku odstąpienia od umowy.
Powyższa praktyka mogła powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął, które to działanie stanowi praktykę wskazaną w art. 6 ust. 1 w związku z art. 4 ust. 1 i 2 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym i narusza art. 24 ust. 1 i ust. 2 pkt 3 ustawy o ochronie konkurencji konsumentów.
Pozorny dropshipping, czyli w praktyce usługa pośrednictwa, nie jest sam w sobie zakazany, pod warunkiem właściwego poinformowania klienta. Należy także pamiętać, że jeżeli przedsiębiorca oferujący tego typu transakcje korzysta z portali aukcyjnych, to swoje oferty powinien umieszczać w sekcji poświęconej usługom, nie zaś sprzedaży towarów. Dropshipping pozorny nie jest bowiem sprzedażą towarów, ale usługą. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu