Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Za, a nawet przeciw blokowaniu kont

10 stycznia 2021
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

T witter i Facebook, czyli dwa najbardziej opiniotwórcze portale społecznościowe, zablokowały konta prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi. Wielu komentatorów, i to nie tylko z prawej strony, uznało to za naruszanie wolności słowa. A ja, mimo coraz większych wątpliwości, się z nimi zgadzam.

Zanim powrócę do wolności słowa, pozwolę sobie postawić tezę, że zamieszek na Kapitolu pewnie by nie było, gdyby nie internet, a zwłaszcza media społecznościowe. I nie chodzi mi o skrzykiwanie się na wiec, tylko o rozpowszechniane w sieci, a następnie powielane na masową skalę fałszywe informacje, które zbudowały tę wspólnotę. To, że wybory prezydenckie w USA zostały sfałszowane, jest dla niej oczywistą oczywistością. Różne są pomysły, jak do tego doszło (bo i wśród wyznawców teorii spiskowych jest wiele odłamów), ale ostatnio największą popularność zdobyła chyba wersja, którą roboczo nazwę „Leonardo”. Zgodnie z nią wyniki wyborów mieli sfałszować Włosi, a konkretnie włoski koncern kosmiczno-zbrojeniowy Leonardo. To poprzez należącego do niego satelitę miano się włamać do systemu wyborczego. W spisku uczestniczyli Obama, Soros i włoscy politycy. Hasztagi #italygate i #italydidit błyskawicznie zdobyły popularność na Twitterze, zwłaszcza że były podawane także przez znane w USA osobistości. Dla wyznawców tej teorii ludzie, którzy nie widzą siatki powiązań, są po prostu ślepi. A internet jest narzędziem do głoszenia prawdy.

Bez mediów społecznościowych prawdopodobnie nie byłoby ruchu QAnon, który wierzy w te prawdy. Nie byłoby Pizzagate, czyli kolejnej teorii spiskowej z czasu pierwszej kampanii Trumpa, która skończyła się wtargnięciem do waszyngtońskiej pizzerii szaleńca z karabinem (na szczęście nikt nie ucierpiał). Był on święcie przekonany, że czołowi amerykańscy politycy są zaangażowani w handel ludźmi i seksualne wykorzystywanie dzieci, a działają poprzez sieć pizzerii. Teoria ta ewoluowała zresztą ostatnio, wiążąc z molestowaniem dzieci wiceprezydenta Mike’a Pence’a (to dlatego nie zakwestionował wyniku wyborów). Obrzydliwe pomówienia adwokata Lin Wooda są powielane nie tylko na świecie, lecz także w Polsce. Podaje je choćby prawicowa blogerka Irena Szafrańska, którą na Twitterze śledzi ponad 22 tys. osób.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.