Wojna w Iranie a stopy procentowe
Wojna w Iranie stawia banki centralne przed trudnym zadaniem nakreślenia scenariuszy dla stóp procentowych. Paradoksalnie nawet kierunek zmian w polityce pieniężnej nie jest oczywisty. W ubiegłym tygodniu posiedzenia decyzyjne odbyły m.in. Fed, Europejski Bank Centralny i Bank Anglii. Warto więc przyjrzeć się pierwszym ocenom wpływu konfliktu na gospodarki, dokonanym przez władze monetarne.
W debacie dominuje koncentracja na inflacji. Banki centralne zgodnie podkreślają, że wzrost cen ropy i gazu w krótkim terminie ją podbije. Zwracają uwagę, że nawet po zakończeniu działań wojennych normalizacja cen może być powolna ze względu na odbudowę zapasów oraz podwyższoną premię za ryzyko. Dodają, że blokada cieśniny Ormuz zakłóciła transport nie tylko ropy i gazu, lecz także szersze łańcuchy dostaw.
Szok energetyczny: inflacja rośnie, gospodarka hamuje
Bankierzy przypominają, że zgodnie z teorią nie powinni reagować na szoki podażowe, o ile nie prowadzą one do odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych. Jerome Powell wskazał tu na częstą charakterystykę szoków surowcowych: przynoszą gwałtowny wzrost cen, po którym następuje szybka korekta – szybsza niż efektywna reakcja polityki pieniężnej. Drugi z argumentów, by na szoki podażowe nie reagować, jest mniej optymistyczny: są one dla banków centralnych trudniejsze niż popytowe, bo działają w przeciwnych kierunkach – podnoszą inflację, a zarazem tłumią aktywność gospodarczą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.