Dlaczego ekonomiści dali się zaskoczyć zimie jak drogowcy?
Zimny styczeń ostudził gospodarczy optymizm, ale nie zmienił fundamentów wzrostu. Słabsze dane z przemysłu i budownictwa to w dużej mierze efekt pogody i kalendarza, a nie trwałego spowolnienia. Wiosną gospodarka może znów przyspieszyć.
Początek roku 2026 przyniósł wzrost optymizmu co do kondycji naszej gospodarki. Opublikowane w styczniu dane za grudzień ze sfery realnej pozytywnie zaskoczyły, szczególnie w budownictwie. Konsensus prognoz przebiły też wstępne szacunki wzrostu PKB za IV kwartał 2025 r., jak i całego minionego roku. Efektem były coraz bardziej ofensywnie formułowane prognozy, że w tym roku tempo wzrostu gospodarczego sięgnie co najmniej 4 proc.
Styczeń rozczarował, ale nie zmienia trendu
Styczniowe dane z przemysłu i budownictwa wystawiły jednak ten optymizm na próbę. Produkcja przemysłowa spadła o 1,5 proc. rok do roku (przy oczekiwanym wzroście o 2 proc. r/r), a budowlana o blisko 13 proc. r/r (ponad trzykrotnie silniej, niż oczekiwano). To najsłabsze wyniki odpowiednio od roku i od dwóch lat. Czy w takim razie czeka nas fala rewizji w dół prognoz PKB na ten rok i powrót obaw przed „ciężkimi czasami”?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.