Dziennik Gazeta Prawana logo

Nikt nie rodzi się sędzią TK. Nie warto skreślać kandydatów wskazanych przez polityków

Przyłębska mówi o "zamachu stanu". Prof. Zaleśny: Przewidywanie przyszłości wykracza poza kompetencje TK
Trybunał Konstytucyjny pełni w ustroju rolę tzw. negatywnego ustawodawcyShutterstock
dzisiaj, 14:38

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego byli, są i będą wybierani z klucza politycznego. I nie ma co czynić im z tego powodu zarzutów. Tak to bowiem wymyślił ustrojodawca. Dlatego też nie jest ważne, czy danego kandydata wskazali politycy z prawej czy z lewej strony. I z jakiego powodu otrzymał on szansę przywdziania togi z biało-czerwonym żabotem. Liczy się tylko to, jak tę szansę wykorzysta.

Dlaczego sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm?

Aby zrozumieć, dlaczego twórcy konstytucji przesądzili, że sędziowie TK będą wybierani przez Sejm, a więc przez polityków, należy zastanowić się nad rolą, jaka została przeznaczona w naszym ustroju sądowi konstytucyjnemu. Otóż TK pełni w nim funkcję tzw. ustawodawcy negatywnego. Jego zadaniem jest eliminowanie z porządku prawnego przepisów niezgodnych z ustawą zasadniczą. A kto te przepisy uchwala? Ano właśnie ci posłowie, którzy wskazują członków Trybunału. Chodzi więc o zapewnienie tzw. checks and balances – skoro sędziowie TK mogą „uchylać” regulacje przyjmowane przez posłów, to posłowie ci, jako przedstawiciele narodu, mogą wskazywać członków tegoż organu. Dzięki temu dwie władze – ustawodawcza i sądownicza – patrzą sobie wzajemnie na ręce i nie dopuszczają do sytuacji, w której jedna z nich zyskuje zbytnią przewagę nad tą drugą. Dlatego też kalendarz wyboru sędziów do TK został tak ułożony, żeby nie pokrywał się z wyborami do parlamentu. Miało to gwarantować, że w sądzie konstytucyjnym nigdy nie dojdzie do sytuacji, w której zasiądą w nim tylko przedstawiciele jednej opcji politycznej.

Tyle w teorii. Sytuacja bowiem mocno skomplikowała się po 2015 r., kiedy to najpierw koalicja PO-PSL próbowała wybrać większą liczbę sędziów TK, niż miała do tego prawo, a następnie PiS wykorzystał ten fakt jako pretekst i obsadził niemal cały sąd konstytucyjny „swoimi” ludźmi.

Źródło: edgp.gazetaprawna.pl/Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.