Za pomysły paliwowych gigantów zapłaci mały handel
Propozycja branży paliwowej dotycząca bezwitrynowej sprzedaży alkoholu doskonale wpisuje się w narrację znaną z kultowych polskich komedii: „może być nam źle, pod warunkiem, że innym będzie jeszcze gorzej”. Po wypromowaniu pomysłu w mediach nikomu jednak nie jest do śmiechu. A na pewno nie przedstawicielom małego i średniego handlu, którzy już teraz działają na granicy rentowności.
Branża paliwowa w odpowiedzi na pojawiające się projekty wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych postanowiła zagrać va banque i forsuje bezwitrynową sprzedaż alkoholu w całym handlu. Rozwiązanie bezprecedensowe, jeśli chodzi o Europę. I głęboko nieprzemyślane z punktu widzenia małych i średnich sklepów. Bo bezwitrynowa sprzedaż alkoholu to nie tylko postawienie butelek za zasłonką. To wiele realnych kosztów, z którymi będzie musiał zmierzyć się właściciel każdego sklepu. Produkcja i montaż przesłon, konieczność przebudowy sklepu i zaplecza, produkcja katalogów z cenami i opisami sprzedawanych w sklepie alkoholi. Do tego dłuższa obsługa klienta i więcej pracy dla personelu, a przede wszystkim – ogromne koszty. Małe osiedlowe sklepy nie mają na to ani miejsca, ani pieniędzy. Dla nich może to okazać się być albo nie być.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.