To nie technologia jest problemem. To my nie umiemy z niej korzystać
Nigdy nie byłam fanką sztywnych regulacji i polityki nakazowej, bo natura ludzka lubi płatać psikusy i stawać okoniem wobec wszystkich form przymusu. Biorąc na tapet kwestię ograniczenia dostępu młodzieży poniżej 16. roku życia do mediów społecznościowych, postanowiłam więc przyjrzeć się kilku tezom najczęściej pojawiającym się w dyskusji i wzbudzającym największe kontrowersje.
„To wszystko wina technologii”
Brzmi ciekawie, ale z prawdą nie ma nic wspólnego. Szybki rozwój telekomów zniósł bariery w dostępie do internetu, co powoduje, że jesteśmy bombardowani informacjami zarówno tymi pożytecznymi, jak i tymi o wysokim poziomie absurdu. Mamy również dostęp do niezliczonych gier i innych rozrywek. Ich wpływem na młode umysły zajmowano się już na początku XXI wieku, a wyniki badań wskazywały na pozytywny wpływ m.in. na refleks (np. gier wideo wymagających koncentracji przez znacznie więcej niż kilka sekund), spostrzegawczość czy koordynację ruchową. Przy jednym założeniu oczywiście: zachowanie umiaru. To on powinien być leitmotivem dyskusji o korzystaniu z portali społecznościowych. Umiar ma bowiem kluczowe znaczenie przy masowym zalewie rolek, postów i ogromnej ilości treści politycznych, plotkarskich, a przede wszystkim wobec trawiącego młodzież pragnienia zdobycia lajków i bycia zauważonym.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.