Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

85 sekund do północy. Koniec kontroli zbrojeń nuklearnych

Głowice jądrowe broń atomowa
Świat wchodzi w nową fazę zbrojeń, która obejmuje już nie tylko tradycyjne mocarstwa nuklearne.
dzisiaj, 21:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

We wrześniu 2025 r. Putin zapowiedział, że Rosja jest gotowa przez 12 miesięcy przestrzegać dawnych limitów arsenałów, jeśli USA zrobią to samo. To ważny sygnał, ale na razie nie widać perspektywy formalizacji tej deklaracji. Wygaśnięcie New START w czwartek 5 lutego oznacza, że po raz pierwszy od 1972 r. nie będzie istnieć żadna formalna umowa ograniczająca arsenały nuklearne obu mocarstw.

Zostało nam nieco ponad minutę do zagłady ludzkości. Ale na szczęście to wciąż jedynie metafora naukowców z czasopisma naukowego „Bulletin of the Atomic Scientists”, którzy chcą w ten sposób zwrócić uwagę decydentów i opinii publicznej na ryzyko globalnej katastrofy. W 1947 r., kiedy Stany Zjednoczone i Związek Radziecki zmierzały ku nuklearnemu wyścigowi zbrojeń, naukowcy stworzyli Zegar Zagłady (Doomsday Clock). W styczniu 2026 r. wskazówki zostały ustawione na 85 sekund do północy, najbliżej zagłady w historii. Amerykańskie pismo wskazało trzy główne źródła ryzyka: eskalację nuklearną, niekontrolowany rozwój AI i zagrożenia biologiczne.

Czym była umowa New START?

Skupię się na pierwszym zagrożeniu, bo w czwartek 5 lutego, wygasa traktat New START, ostatnia obowiązująca umowa międzynarodowa regulująca arsenały nuklearne USA i Rosji, czyli państw, które posiadają 90 proc. światowej broni jądrowej. To symboliczny moment, w którym wraz z wcześniejszą utratą ważności traktatu INF (jego celem była likwidacja pocisków rakietowych krótkiego i średniego zasięgu) kończy się pewien etap w kilkudziesięcioletniej próbie nieproliferacji broni na świecie. New START jest jednym z ostatnich reliktów epoki, w której nawet rywalizacja miała swoje reguły. Nie będzie formalnych limitów, inspekcji, wymiany danych ani barier przed nową spiralą zbrojeń. Pozostanie tylko polityczna wola lub jej brak.

Kontrola zbrojeń jądrowych sięga czasów zimnej wojny, gdy w latach 70. XX w. Waszyngton i Moskwa zaczęły budować system wzajemnych ograniczeń i kontroli. Strategic Arms Limitation Treaty (SALT I) i Anti-Ballistic Missile Treaty to jedne z pierwszych układów pomiędzy USA a ZSRR podpisanych w 1972 r. Największym osiągnięciem tego systemu był START I z 1991 r., który zredukował strategiczne arsenały o ponad 80 proc. w stosunku do szczytu zimnej wojny. Kolejne umowy stopniowo ograniczały liczbę głowic. New START był zwieńczeniem tego procesu i został podpisany przez prezydentów Baracka Obamę i Dmitrija Miedwiediewa w 2010 r. Ograniczał każdej stronie liczbę rozmieszczonych głowic do 1550, a wyrzutni do 700. Równie ważne były mechanizmy weryfikacji: inspekcje, notyfikacje, wymiana danych. W czasach napięć i kryzysów pozwalały one utrzymać minimalny poziom zaufania. New START był więc nie tylko traktatem rozbrojeniowym, lecz systemem zarządzania ryzykiem.

Świat po New START - będzie nowa umowa czy wyścig zbrojeń?

Wygaśnięcie New START oznacza, że po raz pierwszy od 1972 r. nie istnieje żadna formalna umowa ograniczająca amerykańskie i rosyjskie arsenały strategiczne. Choć oba państwa są nadal stronami Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), to nie dotyczy on poziomów arsenałów, lecz ich rozprzestrzeniania. We wrześniu 2025 r. Władimir Putin zaproponował przedłużenie New START o kolejny rok, co Donald Trump określił jako „dobry pomysł”. Putin zapowiedział, że Rosja jest gotowa przez 12 miesięcy przestrzegać dawnych limitów, jeśli USA zrobią to samo. To ważny sygnał, ale nie widać perspektywy formalizacji tej deklaracji.

W tym samym czasie świat wchodzi w nową fazę zbrojeń, która obejmuje już nie tylko tradycyjne mocarstwa nuklearne, czyli USA, Rosję, Wielką Brytanię, Francję, Chiny, Indie, Pakistan, Koreę Północną i – nieoficjalnie – Izrael. W Skandynawii (zwłaszcza w Szwecji) po rosyjskiej agresji na Ukrainę toczy się poważna debata o odstraszaniu i bezpieczeństwie, w tym o posiadaniu własnego arsenału nuklearnego. W Azji Japonia po raz pierwszy od dekad otwarcie mówi o zdolnościach ofensywnych, a w Korei Południowej rośnie poparcie dla własnej broni jądrowej jako odpowiedzi na zagrożenie ze strony Korei Północnej. W Niemczech wraca temat własnego „nuklearnego parasola” i udziału w europejskim odstraszaniu. Takie głosy pojawiają się także w Polsce. Świat, w którym coraz więcej państw uznaje, że potrzebny jest im własny arsenał nuklearny, z pewnością nie cofnie wskazówek na Zegarze Zagłady. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.