Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Różne oblicza cyberbezpieczeństwa

Debata DGP na temat cyberbezpieczeństwa
Różne oblicza cyberbezpieczeństwaMateriały prasowe / Fot. Borys Skrzyński
19 marca, 21:00

Podczas debaty DGP eksperci analizowali mechanizmy ataków oraz sposoby budowania odporności. W walce z cyberprzestępczością technologia musi iść w parze z chłodną analizą emocji oraz ciągłym podnoszeniem kompetencji.

Debatę otworzył Robert Grabowski, szef CERT Orange Polska, który zwrócił uwagę na psychologiczny aspekt cyberzagrożeń. Ekspert podkreślił, że kluczem do powstrzymania ataku jest umiejętność opanowania reakcji.

– Aby się uchronić przed cyberprzestępczością, musimy chłodzić emocje. Jeśli utrwalimy sobie wiedzę przekazywaną przez osoby, które zajmują się edukowaniem o zagrożeniach czyhających na nas w sieci, będziemy mogli powstrzymać atak – wskazywał.

Zaznaczył też, że w sprawach dotyczących danych i finansów pośpiech jest najgorszym doradcą.

– Warto nie reagować impulsywnie i poczekać na opinię drugiej osoby. Warto się konsultować, dzwonić i być ostrożnym – zalecał.

Robert Grabowski wskazał również na szeroką ofertę edukacyjną oraz biznesową Orange, z której mogą korzystać w kontekście cyberzagrożeń osoby prywatne i firmy.

– Można powiedzieć, że cyberbezpieczeństwo jest wyścigiem bez końca. Bezustannie uczymy się nowych schematów ataków, nowych technologii – zaznaczył.

Szczególną uwagę szef CERT Orange poświęcił najmłodszym użytkownikom sieci.

– W dalszym ciągu brakuje edukacji społecznej i świadomości rodziców, by uczulać dzieci, które spędzają dużo czasu w internecie, często rozmawiając ze starszymi osobami wykorzystującymi ich naiwność i nieznajomość technologii. Sami, jako dorośli, powinniśmy uczyć się o cyberbezpieczeństwie, żebyśmy mogli przekazywać tę wiedzę dalej – apelował.

Przytoczył przy tym alarmujące dane: miliony osób rocznie trafiają na strony phishingowe, a dziesiątki tysięcy padają ofiarą fałszywych platform inwestycyjnych.

Asymetria w obronie i w ataku

Maciej Jan Broniarz, ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa ETC oraz architektury systemów sieciowych, odniósł się do kwestii regulacyjnych. Zauważył, że choć firmy starają się dopełniać obowiązków wynikających z RODO czy ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, to często działania te mają charakter jedynie formalny.

– Bardzo często regulacje pozostają na papierze. Na szczęście coraz częściej kwestia ta jest weryfikowana przez firmy. Analizują one cyberataki, które dotknęły inne podmioty, i sprawdzają, czy w poszczególnych aspektach wdrożyły odpowiednie działania – zaznaczył.

Ekspert sformułował również ważną przestrogę dotyczącą asymetrii w walce z przestępcami.

– Budując zabezpieczenia, musimy pokryć wszelkie możliwe pola eksploatacji, ale przestępca wykorzysta jeden słaby punkt, który pozostawiliśmy, i to mu wystarczy, żeby osiągnąć swój cel – punktował Maciej Jan Broniarz. Jednocześnie polemizował z popularnym stwierdzeniem, że to człowiek jest najsłabszym ogniwem. Według niego systemy powinny być projektowane tak, by chronić użytkownika końcowego przed błędem.

– Warto edukować ludzi, że jeśli otrzymają podejrzany e-mail od „pracownika banku”, to nie powinni ufać niesprawdzonym wiadomościom. Trzeba jednak podkreślić, że taki e-mail w ogóle nie powinien do nas trafić – argumentował.

Maciej Jan Broniarz podkreślił także, że bezpieczeństwo nie jest stanem danym raz na zawsze.

– Nikt nigdy nie wystawi nam certyfikatu, który zagwarantuje, że jesteśmy bezpieczni. Robiąc audyt, możemy uznać, że w systemie cyberbezpieczeństwa nie ma luk, ale to nie oznacza, że nie pojawią się one później – wyjaśnił.

Jako pozytywny impuls wskazał jednak nowe zmiany legislacyjne, które wprowadzają osobistą odpowiedzialność członków zarządu.

– Motywuje to, by zająć się tą kwestią. Oczywiście kadra menedżerska nie musi być ekspertem od cyberbezpieczeństwa, ale może za to skorzystać z usług fachowców – podsumował.

Czujność pracowników

Perspektywę akademicką przedstawił w dyskusji prof. Piotr Wachowiak, rektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. W jego ocenie cyberbezpieczeństwo jest tematem strategicznym dla każdej organizacji. Podobnie jak poprzednicy, położył on nacisk na racjonalizm.

– Musimy znać zagrożenia i wiedzieć, jak sobie z nimi radzić. Musimy wykazywać się myśleniem racjonalnym i nie dawać się ponosić emocjom, choć w takich sytuacjach nie jest to łatwe – zaznaczył.

SGH prowadzi szkolenia dla pracowników, by nauczyć ich reagowania w konkretnych sytuacjach kryzysowych.

Profesor Wachowiak podkreślił, że standardy i przepisy są jedynie wsparciem dla ludzkiej czujności.

– Same regulacje nie zapewnią nam bezpieczeństwa. Zapewnią nam je wyłącznie czujność i wrażliwość pracowników na te kwestie – opisywał.

Wyjaśnił również, dlaczego SGH stawia na kształcenie kadr menedżerskich w tym zakresie, oferując studia z zarządzania cyberbezpieczeństwem oraz cyberbezpieczeństwa w przemyśle.

– Chcemy, aby ta kwestia nie była kojarzona tylko z informatyką czy przepisami, ale z umiejętnością ograniczania ryzyka, którego nigdy nie uda się całkowicie wyeliminować – tłumaczył, dodając, że ochrona musi obejmować nie tylko systemy IT, lecz także całą infrastrukturę przemysłową.

Rektor SGH zwrócił także uwagę na rolę uniwersytetów trzeciego wieku w edukowaniu seniorów, którzy są grupą szczególnie narażoną na ataki.

– Nie jesteśmy w stanie ostrzegać przed konkretnymi technikami, którymi posługują się oszuści, bo te się zmieniają i szybko dezaktualizują, ale możemy nauczyć czujności w stosunku do podejrzanych zdarzeń – powiedział.

Co narzuca prawo

Dyskusję zamknęły spostrzeżenia Roberta Mikulskiego, radcy prawnego i partnera zarządzającego w Brillaw. Ocenił on, że choć w kwestii cyberbezpieczeństwa polskie przedsiębiorstwa ogólnie radzą sobie nieźle, to wciąż widać luki wynikające z braków w infrastrukturze i przeszkoleniu. Zwrócił uwagę na interesujące zjawisko: to często sami pracownicy lub duzi kontrahenci wymuszają na firmach podnoszenie standardów cyfrowych.

– Duże firmy często wymagają od mniejszych kontrahentów cyfryzacji procesów, np. obrotu dokumentami – zauważył.

Mecenas Mikulski podkreślił ewolucję prawa, która przesuwa środek ciężkości na samodzielną analizę ryzyka.

– Dzisiejsze regulacje każą nam samodzielnie ocenić ryzyko i samemu zabezpieczyć się w odpowiedni sposób. Nie ma jednak takich zabezpieczeń, których nie da się przełamać. Musimy więc działać tak, żeby ewentualne szkody były dla nas jak najmniej dotkliwe – tłumaczył.

Zaznaczył, że walka z zagrożeniami trwa cały czas.

– To cykl, który nigdy się nie kończy. Dopiero powtarzając te działania, będziemy w stanie rzeczywiście odpowiadać na nowe pojawiające się zagrożenia – dodał.

W kontekście ochrony najmłodszych Robert Mikulski wyraził sceptycyzm wobec czysto prawnych zakazów.

– Nie jesteśmy w stanie regulacyjnie ochronić dzieci przed zagrożeniami. Można wprowadzić ograniczenie wiekowe na korzystanie z platform społecznościowych, ale pamiętajmy, że od technologii nie da się uciec – stwierdził.

Zamiast restrykcji zaproponował skupienie się na budowaniu wspólnej odporności poprzez wymianę informacji. Ostrzegł również przed długofalowymi skutkami społecznymi cyberataków.

– Skrajną sytuacją może być to, że przestaniemy ufać sobie nawzajem jako społeczeństwo – podsumował prawnik.

Michał Perzyński

Partnerzy projektu:

cyfrowa gospodarka belka
cyfrowa gospodarka belka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.