Zbyt surowe restrykcje
Przedsiębiorcy, którzy popadli w kłopoty finansowe i mają problemy z regulowaniem rat leasingowych, sygnalizują, że konstrukcja umów pozwala leasingodawcom rozłożyć firmę na łopatki. Ci ostatni bronią się, że chętnie dogadują się z przedsiębiorcami, bo nie jest w ich interesie zbankrutowanie kontrahenta. Być może to prawda, bankructwo klienta przekreśla szanse na zrobienie z nim biznesu, a oznacza spore koszty dochodzenia roszczeń. Ale po przejrzeniu warunków leasingu, trudno nie odnieść wrażenia, że jeśli trzymać się ich literalnie, to leasingodawca jest panem życia i śmierci firmy, która popadła w kłopoty. Konsekwencje opóźnień, np. w oddaniu sprzętu, są bardzo dotkliwe. Na przykład dziesięciodniowa zwłoka w oddaniu trzyletniego samochodu może kosztować nawet 10 proc. wartości nowego pojazdu. Pozostaje mieć nadzieję, że klienci zagłosują nogami i będą korzystali z usług tych firm, które nie straszą tak surowymi konsekwencjami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.