Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Czyżby definitywny koniec niskich podatków w naszym kraju?

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ostatnie tygodnie i dni przyniosły wiele niepokojących doniesień dotyczących albo podwyżek już istniejących podatków, albo wprowadzenia nowych obciążeń. Najwięcej emocji budzi ustalona już podwyżka podstawowej stawki podatku od towarów i usług (VAT) do 23 proc. od stycznia 2011 r., ale niebezpieczeństwo dalszych podwyżek stawki podstawowej jest jeszcze większe.

Gdyby dług publiczny przekroczył 55 proc. PKB, to w kolejnych latach możliwa jest podwyżka stawek VAT do - odpowiednio - 6, 9 i 24 proc., a następnie do 7, 10 i 25 proc., czyli do maksymalnej wysokości dopuszczalnej w Unii Europejskiej. Ponadto, gdyby stan finansów publicznych w 2011 roku nadal się pogarszał, to rząd zamierza wprowadzić dalsze cięcia, tym razem w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT). W takim przypadku od 2013 roku na trzy lata zostałaby zlikwidowana tzw. ulga internetowa i prorodzinna, a także zostałyby zlikwidowane zryczałtowane 50-proc. koszty uzyskania przychodu dla dochodu z tytułu umów przenoszących prawa autorskie oraz 20-proc. dla umów zlecenia. Dodatkowo zostałyby znacznie ograniczone dotacje na dofinansowanie zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Co prawda tak drastyczne środki zostałyby wdrożone jedynie w przypadku, gdyby dług publiczny przekroczył 55 proc. PKB, a więc zagrożenie wyższymi stawkami VAT i ograniczeniami w PIT jest formalnie teoretyczne, lecz zważywszy na zadeklarowaną niechęć rządu do bardziej radykalnych cięć wydatków socjalnych, wzrost wydatków budżetowych może doprowadzić do względnego wzrostu relacji zadłużenia do PKP, a w konsekwencji - spowoduje zwiększenie obciążeń wszystkich podatników.

Na tym jednak nie koniec. Oto 8 października Komisja Europejska (KE) przedstawiła koncepcje dotyczące ewentualnego wprowadzenia opodatkowania instytucji i transakcji finansowych. Opodatkowanie takie miałoby dwojaki charakter. Po pierwsze, na poziomie globalnym Komisja opowiada się za podatkiem od transakcji finansowych (PTF), który mógłby wspierać finansowanie dużych projektów międzynarodowych (m.in. polityki rozwojowej, ochrony środowiska, przeciwdziałanie zmianom klimatycznym itp.). Po drugie, na poziomie Unii Europejskiej KE opowiada się za wprowadzeniem tego obciążenia w postaci podatku od działalności finansowej (PDF), czyli tzw. podatku bankowego. PDF obejmowałby dochody banków i firm z sektora finansowego. Koncepcja ta powinna być przedstawiona przez KE na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej jeszcze w październiku br. i na szczycie tzw. Grupy G20 w listopadzie br. Nie ulega wątpliwości, że gdy raz pojawi się taka "propozycja", to znajdzie ona radosny posłuch wśród większości państw borykających się z trudnościami budżetowymi, a obrońców niezbyt lubianych banków nie znajdzie się zbyt wielu.

Co prawda, nie ulega wątpliwości, że w ostatecznym rozrachunku - ekonomicznie - podatek bankowy i tak zapłacą klienci banków, ale socjotechnicznie "podatek bankowy" ładnie brzmi. Przecież obciąży on jakoby te pazerne i bogate banki...

I tak oto, niedługo może się okazać, że era relatywnie niskich podatków w Polsce dobiegła końca i to w sposób, o jakim nie śniło się ekspertom jeszcze rok temu.

@RY1@i02/2010/203/i02.2010.203.086.002a.001.jpg@RY2@

Dr Janusz Fiszer, partner w Kancelarii Prawnej White & Case i docent UW

em

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.