Komu potrzebne te fortele
Kiedyś, jeśli się oszukiwało, to szło się za kratki, a teraz co najwyżej w nagrodę kratkę wstawia się do samochodu. Smutne aż do bólu, ale za taki stan rzeczy odpowiedzialność ponosi nie tylko branża motoryzacyjna.
Zadajmy sobie pytanie: ile razy w swoim życiu przeklinaliśmy absurdalne przepisy. Ile razy zastanawialiśmy się, czy jakaś regulacja aby na pewno służy naszemu bezpieczeństwu, czy też może np. podreperowaniu budżetu państwa.
I czy przypadkiem do tego samego uczucia gniewu nie mają prawa importerzy samochodów w związku z kratką. Czy nie mają prawa powiedzieć, że to chore prawo.
I czy ktoś, kto wymyślił takie przepisy, nie powinien się liczyć z tym, że znajdą się bystrzejsi, którzy wystrychną go na dudka. A raczej na kratkę.
Jestem w 100 proc. przekonany, że całego zamieszania z homologacją by nie było, gdyby nasz budżet nie był taki pazerny i na każdym kroku nie myślał tylko o tym, co zrobić, żeby przedsiębiorca za dużo nie zaoszczędził na podatkach.
Czy gdyby istniało jasne prawo, które dawałoby możliwość pełnego odpisu, gdy samochód jest kupowany na potrzeby działalności gospodarczej, komukolwiek chciałoby się w ogóle zaprzątać sobie głowę jakimiś fortelami?
Ale wtedy, być może, świat byłby zbyt mało skomplikowany... W każdym razie dla urzędników.
@RY1@i02/2010/035/i02.2010.035.166.002b.001.jpg@RY2@
Cezary Pytlos
Cezary Pytlos
cezary.pytlos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu