Polska wciąż się uczy Unii Europejskiej
małe co nieco na początek
Nowe drogi, ale też niedokończone autostrady. Szpitale z nowoczesnymi ambulansami, ale od zakupu których trzeba zapłacić akcyzę. Nowoczesne inwestycje za miliony euro, których nich nie chce. W końcu żłobki i przedszkola, które po zakręceniu unijnego kurka są zamykane, bo samorządów na nie nie stać.
Z drugiej strony prawo do zasiłków, emerytur i odszkodowań bez względu na państwo zamieszkania. No i dostęp do pracy bez zbędnych formalności, swoboda przemieszczania czy uczenia na zagranicznych, doskonałych uczelniach. Po dekadzie od przystąpienia Polski do UE dokonanie jednoznacznej oceny zysków i strat tej operacji jest niemożliwe. Ale nawet jeżeli na szali u jednych będzie więcej przeciw niż za, to bez Unii Europejskiej Polska byłaby tylko ubo gim krewnym, który z zazdrością przygląda się przez płot, jak się żyje po drugiej stronie.
Mimo olbrzymiego wsparcia finansowego z UE, które już do nas trafiło i które zostanie przekazane w nowej perspektywie do 2020 r., nie wpadajmy jednak w stan samozadowolenia. Bo będziemy mogli liczyć na pomoc po spełnieniu wielu zaostrzonych wymogów. Kończy się np. era bezzwrotnych dotacji na założenie firmy przez bezrobotnego. Teraz może liczyć na nisko oprocentowaną pożyczkę, którą trzeba zwrócić.
W specjalnym wydaniu DGP, które poświęcamy 10 latom Polski w UE, wskazujemy, jak wiele jeszcze pozostało do zrobienia, żeby poczuć się pełnoprawnym członkiem Wspólnoty. Szczególnie w zakresie prawa. Bo, jak napisała prof. Ewa Łętowska, nie umiemy czytać przepisów unijnych ze zrozumieniem. Zdaniem jej i wielu ekspertów udowodniliśmy to nieraz. Chociażby w ciągłych bojach o stawkę VAT czy użycia biopaliw. Krzysztof Izdebski w felietonie wskazuje na obszar dostępu do informacji publicznej. Jego zdaniem w ciągu ostatnich 10 lat nie dokonała się w tym zakresie znacząca ewolucja, bo ma solidne konstytucyjne podstawy. Wciąż jednak brakuje głosu polityków potępiającego ograniczenie w dostępie do informacji. Artur Nowak-Far, podsekretarz stanu w MSZ, w wywiadzie dla DGP podkreśla, ile jeszcze pracy przed nami, żeby stworzyć skuteczny system wsparcia tych, którzy mają kompetencje i ambicje, żeby zajmować wyższe stanowiska w UE. Szczególnie że wielkimi krokami zbliżają się wybory do europarlamentu. Wybrane osoby przez najbliższe cztery lata będą współdecydować o przyszłości Polaków. Warto, żeby trafili tam ci, dla których wysokie zarobki i diety są ostatnią rzeczą na liście priorytetów.
Tego życzę państwu i sobie.
@RY1@i02/2014/083/i02.2014.083.18300010b.802.jpg@RY2@
Dominika Sikora zastępca redaktor naczelnej DGP
Dominika Sikora
zastępca redaktor naczelnej DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu