Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Historyczne nazwy to skarb

21 stycznia 2022
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

L ektura bogatego w szczeg ó ł y artyku ł u Micha ł a Potockiego ( „ Indyk a sprawa turecka ” , Magazyn DGP z 31 grudnia 2021 r.) sk ł oni ł a mnie do przedstawienia czytelnikom DGP podobnego tematu. Chodzi mi o ciekawe wsp ó ł istnienie dw ó ch przeciwstawnych tendencji w tworzeniu nazw geograficznych dotycz ą cych obcych kraj ó w. Ka ż da z tych tendencji ma logiczne uzasadnienie, ale sprawy nieraz ocieraj ą si ę o sytuacje konfliktowe (np. spory o nazewnictwo polskie na Litwie).

Starsza tendencja to zachowywanie tradycyjnych nazw obcych miast znanych często z dawnych tradycji. Polska terminologia geograficzna obfituje w nie. Od wieków piszemy i mówimy: Rzym, Paryż, Wiedeń, a nie: Roma, Paris, Wien, jak piszą (wymawiając: Roma, Pari, Win) mieszkańcy tych miast. To egzonimy. Nazwy tego typu są cenne - świadczą o starych kontaktach między poszczególnymi krajami. A stara znajomość ma tę przewagę nad nową, że zawiera cenną wartość długiego, wielopokoleniowego doświadczenia, przewidywalności. To ułatwia wzajemne zrozumienie.

Pamiętam, jak mój znajomy Francuz zachwycił się informacją, że Polacy na rzekę przepływającą przez Paryż mówią Sekwana, jak starożytni Rzymianie. Bo to znaczy, że my o Francji słyszeliśmy od dawna. Inaczej się Francuzowi przedstawia emocjonalnie rosyjska nazwa tej rzeki: Sen. Rosjanie wymawiają ją tak jak Francuzi (pisownia oryginalna: Seine), bo pierwszy raz usłyszeli ją od samych Paryżan chyba dopiero w XVII w., a nie - jak Polacy - którzy wyczytali o niej w średniowiecznych dziełach pisanych po łacinie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.