Brudna wojnaSzansa na to, żeby James Sikes stał się gwiazdą mediów, była minimalna. A jednak się udało, Sikes gościł na wszelkiego rodzaju czołówkach, także najpoważniejszych tytułów ekonomicznych. Wystarczyło, żeby - jak zeznawał - na kalifornijskiej autostradzie porwała go jego toyota prius. Sikes ponoć nie był w stanie zatrzymać samochodu, który bez przyczyny dodawał gazu. W końcu z pomocą policji udało się wyhamować i tym samym uratować ledwo żywego ze strachu kierowcę.Marcin Piasecki•02 lipca 2018