Sędziom wbrew
To, co powiem, nie przysporzy mi sympatyków wśród sędziów. Ale niech tam: nie wierzę, że przekazanie całości nadzoru nad sądami powszechnymi I prezesowi Sądu Najwyższego zdziała cuda. Nie kupuję argumentu, że dziś wszystkiemu winny jest minister sprawiedliwości i jego nadzór administracyjny nad sądami - choć uważam, że zakres imperium ministra powinno się interpretować ściśle. Nie chciałabym, aby I prezes SN przejął całkowity nadzór nad sądami powszechnymi, bo nie jestem naiwna. I pamiętam, że najważniejszy w kraju sąd nie chce wyłożyć na stół wszystkich kontraktów i nie potrafi zdobyć się na otwarte rozliczenie z tego, jak dysponuje publiczną kasą. Relacjonujemy kolejne potyczki w tej sprawie przed sądami administracyjnymi. I jak na razie - ręce opadają. Po stronie SN trudno bowiem zauważyć refleksję nad konstytucyjną zasadą transparentności działania organów władzy publicznej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.