Wielka afera na Ukrainie: Ali Baba, wróżka i wille z Dynastii
Kiedy trwały masakry w Buczy i Iziumie, najważniejsi politycy szukali robotników do wykończenia wnętrz. W jakiś perwersyjny sposób świadczyło to o ich wierze, że państwo przetrwa, gdy wielu nie było jeszcze tego pewnych. Historia skandalu z Andrijem Jermakiem w tle to jednocześnie historia sukcesu ukraińskich instytucji. Jermak stanie przed sądem, choć jeszcze niedawno był wszechwładny i wszyscy się go bali.
12 maja w ławach Najwyższego Sądu Anty korupcyjnego na kijowskiej Szulawce zasiadł postawny mężczyzna o ponurej minie. Ubrany w koszulę i marynarkę, ale bez krawata, za to z flagą Ukrainy w klapie, czekał na decyzję w sprawie aresztu w związku z zarzutami, które postawiono mu dzień wcześniej. Posiedzenie oglądał cały kraj. W skali świata rzadko się zdarza, by druga osoba w państwie – a taką rolę odgrywał de facto Andrij Jermak – po półroczu od dymisji trafiła na ławę oskarżonych.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.