Deportacja za suma i rajd po Morskim Oku. Czy kopiujemy antyimigracyjne wzorce z Zachodu?
W ostatnich dniach nie brakuje przykładów inicjatyw urzędników i osób publicznych wyrażających – czy może raczej usiłujących możliwie najskuteczniej skapitalizować – nastroje niechęci wobec Ukraińców. Obawiam się, że zwolennicy deportowania z Polski nawet za drobne przewinienia właśnie przekraczają Rubikon.
A to komendant placówki Straży Granicznej podejmuje decyzję o deportowaniu z Polski (i zakazie wjazdu przez 5 lat) obywatela Ukrainy, który odłowił suma z osiedlowego jeziorka, a to premier poświęca swój czas i uwagę na smarkacza-influencera, który złamał zakaz wjazdu autem w okolice Morskiego Oka, a to poseł Janusz Kowalski grzmi przeciw „zatrudnianiu Ukraińców w polskiej administracji”, przy czym nie jest jasne, czy idzie mu o zatrudnianie obcokrajowców, czy o wymóg legitymowania się przez obywateli RP czysto polskim pochodzeniem i do którego pokolenia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.