Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Ogromny skandal korupcyjny w otoczeniu Zełenskiego

Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski@ZelenskyyUa
12 listopada 2025
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Organy antykorupcyjne postawiły zarzuty w największej aferze w historii prezydentury Wołodymyra Zełenskiego. Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy powiadomiło we wtorek o zatrzymaniu pięciu osób, w tym byłego doradcy ministra energetyki i dyrektora z Enerhoatomu, spółki zarządzającej elektrowniami jądrowymi. Tymur Mindicz, przyjaciel prezydenta, który miał nadzorować wyprowadzanie pieniędzy z przedsiębiorstwa, uciekł z kraju na kilka godzin przed poniedziałkową serią 70 przeszukań przeprowadzonych przez śledczych.

Ołeksandr Abakumow z NABU powiedział na kanale UP.Czat, że Mindicz może przebywać w Izraelu. Biznesmen przyjaźnił się z Zełenskim, gdy ten robił karierę w branży rozrywkowej. Był dyrektorem finansowym i udziałowcem jego studia producenckiego, a odkąd wspólnik w 2019 r. zwyciężył w wyborach, zaczął wygrywać przetargi państwowe, także we wrażliwych branżach w rodzaju produkcji dronów. Detektywi NABU interesowali się Mindiczem od 15 miesięcy. W lipcu zatrzymano jego kuzyna Łeonida Mindicza, który miał się dopuścić nieprawidłowości w jednej z firm energetycznych. Śledztwo było jednym z powodów, dla których władze próbowały w tym samym miesiącu pozbawić organy antykorupcyjne niezależności i przekazać nadzór nad ich śledztwami prokuratorowi generalnemu. Wycofały się z większości forsowanych zmian pod presją opinii publicznej i państw Zachodu.

Podsłuch w mieszkaniu przyjaciela Zełenskiego

Opozycyjny poseł Ołeksij Honczarenko dowodził wtedy, że śledczy w ramach działań operacyjnych zainstalowali podsłuch w mieszkaniu Mindicza. Twierdził, że przy okazji nagrano narady, także z udziałem prezydenta, na których miano omawiać decyzje związane z kontraktami w zbrojeniówce i energetyce, w związku z czym z trybuny parlamentarnej domagał się ujawnienia „taśm Zełenskiego”. NABU podało, że dysponuje 1 tys. godz. nagrań. Także na ich podstawie Biuro twierdzi, że biznesmen z bliskiego otoczenia prezydenta nadzorował mechanizm, w ramach którego grupa przestępcza pobierała od kontrahentów Enerhoatomu 10–15 proc. od wartości każdego kontraktu. Ten, kto się opierał, ryzykował zablokowaniem rozliczeń albo zerwaniem kontraktu; podejrzani nazywali taką praktykę „szlabanem”. NABU twierdzi, że w sumie zdefraudowano w ten sposób blisko 100 mln dol.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.