Biblia roślinożerców
Antropologiczny esej Tristrama Stuarta jest jedną z najciekawszych opowieści o fenomenie współczesnego wegetarianizmu, jaki ukazał się drukiem na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Jak udowadnia angielski historyk, wbrew obiegowym opiniom kolportowanym przez amatorów kiełbasy, niejedzenie zwierząt nie jest wymysłem zblazowanych lewaków z Zachodu ani brewerią wyznawców New Age. Ferment narodził się w elitach jednego z najbardziej konserwatywnych państw na świecie - cztery wieki temu w Anglii. Przybywający nad Ganges europejscy podróżnicy przekonani o moralnej i cywilizacyjnej wyższości Starego Kontynentu nad resztą świata ze zdumieniem odkrywali, że nad Gangesem przetrwała starsza niż chrześcijaństwo wyrafinowana tradycja religijna wyrażająca się m.in. odpowiedzialności etycznej wobec zwierząt. To spotkanie odmieniło stosunek wielu Europejczyków do natury. Stuart opisuje kolejne etapy renesansu zachodniego wegetarianizmu i bada pod tym kątem dzieła wielkich myślicieli (także starożytnych), m.in. Platona, Einsteina, Newtona, Kartezjusza czy Woltera. Opowieść doprowadza do początku XXI wieku czasów. Agituje na rzecz wegetarianizmu, ale w sposób rzeczowy - uzasadnia niezjadanie zwierząt nie tylko aspektem moralnym, ale i ekonomiczno-ekologicznym (dalszy rozwój przemysłu mięsnego doprowadzi do katastrofy ekologicznej). Jeśli będą was częstować kebabem albo schabowym, zamiast tłumaczyć się ze swoich jarskich preferencji, dajcie im do czytania "Bezkrwawą rewolucję".
@RY1@i02/2011/210/i02.2011.210.196.026c.001.jpg@RY2@
Małgorzata Toruńska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu