Jak domek z kart
Czy można zrobić z książki o kryzysie 2008 roku thriller sensacyjny? Gwiazdor amerykańskiego reportażu Michael Lewis idzie tą drogą w "Wielkim Szorcie"
W Ameryce książka natychmiast została okrzyknięta najlepszą z całego zastępu literackich wiwisekcji krachu finansowego, który wstrząsnął posadami całej światowej gospodarki. Zaś obsmarowani przez niego bankierzy zareagowali sądowymi pozwami. Inni wskazywali, że autor przeinacza fakty, stosując czarno-białą narrację.
Rzeczywiście książka Lewisa jest czarno-biała. Występują w niej dwa rodzaje bohaterów. Jeden to grupka samotnych wilków, genialnych i płynących pod prąd finansistów, którzy na różnych poziomach już na kilka lat przed upadkiem Lehman Brothers połapali się, że giganci z Wall Street kompletnie stracili rozum i radośnie zmierzają ku samozniszczeniu. Są wśród nich goście, tacy jak obrażający wszystkich wokoło mówieniem prawdy prosto w oczy były analityk Oppenheimera Steve Eisman czy Michael Burry, jednooki neurolog z zespołem Aspergera, który rzucił medycynę i stworzył zyskowny fundusz hedgingowy. To oni zniechęceni paplaniną oficjalnych komunikatów Goldmana Sachsa, Merrill Lynch czy Bear Sterns zaczynają prowadzić własną grę: stawiają na to, że wychwalany przez wszystkich rynek obligacji hipotecznych, swapów kredytowych czy CDO runie wkrótce jak domek z kart.
Po drugiej stronie mamy szwarccharaktery: bardziej pogubionych niż mrocznych bankierów, którzy stworzyli system wciskający zarabiającemu 14 tys. dol. rocznie imigrantowi z Meksyku kredyt wart 750 tys. dolarów na dom. Mamy tu na przykład wiecznie poniżającego swoich współpracowników szefa AIG FP Joe Cassano czy nuworyszowskiego i ograniczonego tradera Wing Chau (to on zaskarżył teraz Lewisa). W opowieści Lewisa to ci drudzy są winni kryzysu, a ci pierwsi może i go przyspieszyli, grając na krach subprime, ale w ten sposób przecież tylko obnażyli luki w systemie.
Jednak najbardziej przerażająca w tej książce jest teza, którą Lewis forsuje konsekwentnie od czasu swojej pierwszej książki, wydanego w 1989 roku "Pokera kłamców" (po polsku wydanego w 2001 roku). Idzie to mniej więcej tak: miałem dwadzieścia cztery lata, żadnego doświadczenia w typowaniu, których obligacji czy akcji kursy wzrosną, a oni płacili mi za to setki tysięcy dolarów. Uznałem, że na dłuższą metę sytuacja jest nie do utrzymania. Prędzej czy później zostaniemy uznani za oszustów. To wówczas Lewis rzucił Wall Street i opisał ze szczegółami swoją czteroletnią karierę analityka banku Salomon Brothers. Myślał, że książka przyczyni się do zmiany mentalności Wall Street. - Teraz widzę, że tamten poziom ignorancji i nieodpowiedzialności w najważniejszym sektorze finansowym świata jest w porównaniu z obecnym pełnią profesjonalizmu - napisał we wstępie do "Wielkiego Szorta".
@RY1@i02/2011/175/i02.2011.175.196.026b.001.jpg@RY2@
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu